ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (385) / 2020

Mateusz Chról,

TOP 5 NAJLEPSZYCH FILMÓW W POLSKIEJ DYSTRYBUCJI W ROKU 2019

A A A
1. „Wysoka dziewczyna” („Dylda”). Reżyseria: Kantemir Bałagow. Sceanriusz: Kantemir Balagov, Aleksandr Terekhov. Obsada: Viktoria Miroshnichenko, Vasilisa Perelygina. Rosja 2019.

Seans tego filmu był dla mnie jak uderzenie młotkiem w potylicę. Surowy, bezpretensjonalny, ale jednocześnie niezwykle plastyczny obraz przepracowywania powojennej traumy. Dwie młode obywatelki Związku Radzieckiego po zakończeniu oblężenia Leningradu próbują powrócić do normalnej egzystencji. Rozpoczyna się proces odbudowywania ruin miasta, jak i również odbudowywania ich wewnętrznego mikroświata. Drugi film debiutującego w 2017 roku Kantemira Bałagowa został nagrodzony statuetkami w Cannes, między innymi w sekcji Un Certain Regard. Reżyser, inspirując się głośnym reportażem Swiatłany Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, redefiniuje kino wojenne poprzez ukazanie specyficznie kobiecej perspektywy. Mimo że brak tutaj drastycznych scen obfitujących w przemoc i śmierć, „Wysoka dziewczyna” obciąża emocjonalnie i wywołuje przerażenie tym, jakie spustoszenie może zrobić w człowieku wojna. Film uzmysławia, że wbrew obiegowym frazesom cierpienie nie uszlachetnia, to, co nie zabija, nie wzmacnia, a po każdej ranie zostaje blizna.

2. „Pewnego razu w Hollywood” („Once Upon a Time… in Hollywood”). Scenariusz i reżyseria: Quentin Tarantino. Obsada: Leonardo DiCaprio, Brad Pitt, Margot Robbie, Al Pacino, Margaret Qualley, Emile Hirsh, Bruce Dern. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania 2019.

Kolejna, choć tym razem nieco bardziej subtelna, opowieść o zabijaniu sygnowana nazwiskiem Tarantino. Film opowiadając o dwóch reprezentantach branży Hollywood jest swoistą współczesną baśnią na temat fabryki snów. Na marginesy głównego wątku fabularnego zostaje wtrącona historia związku Sharon Tate i Romana Polańskiego, której tragiczne zakończenie jest powszechnie znane. Jej fikcyjny finał różni się jednak od faktycznego, chociaż okazuje się nie mniej krwawy. Narzekano na rzekomą przemocowość tego filmu, chociaż według mnie jest to niezrozumieniem, w jaki sposób reżyser w ironiczny sposób drwi z przemocy i potępia ją. Narzekano również na to, że Tarantino nie szanuje w scenariuszu kobiecych bohaterek – tak jakby „Kill Bill” oraz „Grindhouse” nie były wystarczającym dowodem na to, że postaci kobiece w jego filmach mogą dominować, siać „rozwałkę” i ucieleśniać stereotypowo męskie wzorce. Niezależnie od sporów światopoglądowych – wartość rozrywkowa tej produkcji jest nieprzeceniona.

3. „Monos – oddział małp” („Monos”). Reżyseria: Alejandro Landes. Scenariusz: Alejandro Landes, Alexis Dos Santos. Obsada: Sofia Buenaventura, Moises Arias, Julianne Nicholson. Kolumbia, Argentyna, Holandia, Niemcy, Szwecja, Urugwaj 2019.

Choć najnowszą produkcję Alejandro Landesa polscy widzowie dotychczas mogli oglądać wyłącznie w ramach festiwali filmowych, nie mogło zabraknąć jej w moim zestawieniu najlepszych filmów 2019 roku. „Monos – oddział małp” to przede wszystkim audiowizualny majstersztyk, ale nie tylko. Scenariusz traktuje o młodocianych członkach grupy paramilitarnej o nazwie Guerilla, będącej jedną z najniebezpieczniejszych organizacji przestępczych w Ameryce Południowej. Bohaterowie i bohaterki odbiegają od typowo zachodnich wyobrażeń społeczeństwa na temat osób niepełnoletnich. Obdarci z niewinności i zasłony niewiedzy, za którą skrywa się brutalny świat dorosłych, wkraczają w niego z brawurą. Nie mają oporów przed dokonywaniem aktów przemocy i porwań, bez większych trudności posługują się bronią. Do tego zapierające dech w piersiach kadry, ujmujące pejzaże południowoamerykańskich Andów i miejscami wdzierająca się poetyka teledysku. Porównywano film do „Władcy much” Williama Goldinga z racji zawartej tu dekonstrukcji mitu dzieciństwa – jak mniemam słusznie.

4. „Joker”. Reżyseria: Todd Phillips. Scenariusz: Todd Phillips, Scott Silver. Obsada: Joaquin Phoenix, Robert De Niro, Frances Conroy. Kanada, Stany Zjednoczone 2019.

Konsumenci popkultury najwidoczniej mają już dość pudrowanych historyjek o nieskazitelnych superbohaterach. Postawienie „tego złego” w samym centrum fabuły okazało się strzałem w dziesiątkę. Joaquin Phoenix wciela się w tytułowego antybohatera, tworząc przy tym niezwykle wiarygodną charakteryzację. Na ekranie widzimy, jak niestabilny emocjonalnie i chory na paragelię (niekontrolowane napady śmiechu) Arthur Fleck, czyli Joker, z racji swojej odmienności zmaga się z wykluczeniem. Wszelkie próby stania się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa kończą się wrzuceniem go jeszcze dalej na margines. Jednak niepasujący element wróci z impetem, niszcząc całą układankę. Produkcja faktycznie robi wrażenie i wyróżnia się na tle pozostałych ekranizacji na motywach DC Comics. Najnowszy film Todda Philipsa to obraz stygmatyzacji i napiętnowanej psychiki, a przede wszystkim opowieść o tym, jak społeczeństwo tworzy morderców.

5. „Młody Ahmed” („Le jeune Ahmed”). Scenariusz i reżyseria: Luc Dardenne, Jean-Pierre Dardenne. Obsada: Idir Ben Addi, Olivier Bonnaud. Belgia, Francja 2019.

Film odważny pod względem treści, ale też dobrze napisany i zrealizowany. Historia chłopca, który pod wpływem manipulacji ze strony imama pogrąża się w fanatyzmie religijnym. Z jednej strony jesteśmy gotowi mu współczuć ze względu na ograniczoną świadomość tego, co robi, z drugiej – nie powstrzymujemy się od potępienia moralnego i przypisywania mu odpowiedzialności. Zostaje tu przedstawiony subtelny mechanizm powstawania ekstremizmu, który zazwyczaj jest inicjowany już od momentu wczesnego dzieciństwa. Odpowiednie osadzenie głównego bohatera w konkretnym scenariuszu i tle narracyjnym powoduje, że jego działania stają się wiarygodne. Autorom filmu ciężko zarzucić zatem jakiekolwiek uprzedzenia. Z surową, wręcz dokumentalną powagą obrazują proces religijnego prania mózgu. Produkcja powinna zostać doceniona za podważenie dotychczas obowiązującego na Zachodzie status quo, jakoby prawo do krytyki religii obowiązywało tylko w odniesieniu do wierzeń rodzimych i lokalnych, lecz już nie dla tych o odmiennej proweniencji kulturowej.