ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (388) / 2020

Przemysław Batorski,

O KARIERACH POJĘĆ I ZAGĘSZCZANIU SIĘ TENDENCJI (ANNA ŁEBKOWSKA: 'SOMATOPOETYKA - AFEKTY - WYOBRAŻENIA. LITERATURA XX I XXI WIEKU')

A A A
W książce „Empatia. O literackich narracjach przełomu XX i XXI wieku” (2008) Anna Łebkowska omawiała między innymi przemiany rozumienia kategorii empatii we współczesnym dyskursie literaturoznawczym oraz postaci w narratologii. Podobne nastawienie – na badanie zmiennych losów pojęć z zakresu ciała, empatii, sensualności, postrzegania – ma nowa książka badaczki, zatytułowana „Somatopoetyka – afekty – wyobrażenia”. Na warsztat bierze między innymi kategorie cielesności i dotyku (część „Ciało i zmysły”); wstydu i odbiorcy empatycznego („Afekt”); zbliżonym torem zmierzają rozważania o przyszłości literatury, jaką wyobrażali sobie dwudziestowieczni pisarze (np. Stanisław Lem) i literaturoznawcy, czy o Europie wyobrażonej przez modernistów („Sfery wyobrażeń: historia jako prognoza i geografia wyobrażona”).

Rozważania Łebkowskiej w dużej mierze dotyczą kategorii, które wyodrębniły się dzięki myśli poststrukturalistycznej. W rozdziale o somatopoetyce autorka rekonstruuje historię zainteresowania kategorią cielesności – od fenomenologów, egzystencjalistów i psychoanalityków, przez klasycznych już inspiratorów poststrukturalizmu, takich jak Michel Foucault, Michaił Bachtin czy rzeczniczki feminizmu, aż po autorów i autorki dzisiejsze, jak Jolanta Brach-Czaina czy Olga Tokarczuk. Zauważa: „przemiany [określania cielesności – P.B.] i kolejne inspirujące zwroty, które po sobie następują: w stronę zmysłów i w stronę emocji, a następnie afektów, powodują odsłonięcie nowych obszarów badawczych, niedających się jednoznacznie przyporządkować żadnemu z dwóch binarnie pomyślanych członów opozycji, jak na przykład intelekt-ciało czy kultura-natura” (s. 37). Nie ma więc powrotu do odrzuconych jako ograniczenia schematów strukturalistycznych i nie ma obaw, że w badaniach dzisiejszych dochodzi do „przesadnej koncentracji na tym, co cielesne” (tamże).

Choć moim zdaniem można już zaobserwować przyspieszające uklasycznienie kategorii cielesności, zgodzę się z oceną, że teorie wyrosłe z poststrukturalizmu mają wciąż duży potencjał twórczy i badawczy, pozostają „niedokończone”. Widać to na przykładach dobranych przez samą Łebkowską: somatopoetyka nadaje się według niej nie tylko do interpretowania twórców literatury najnowszej, lecz również służy nowym odczytaniom tekstów modernistów. Zasługą autorki jest klarowne nakreślenie dróg rozwoju omawianych kategorii i ich potencjału jako narzędzi interpretacyjnych. Łebkowska demonstruje w ten sposób doskonałe wyczucie trendów w nauce ostatnich lat i dziesięcioleci, trendów, pośród których niełatwo jest lawirować ze swobodą.

Szkice mają niekiedy wspólnych bohaterów, jak Roland Barthes (jako wynalazca pojęć studium i punctum) czy Hans Ulrich Gumbrecht (jako popularyzator kategorii nastroju [Stimmung]). Łebkowska unika żarliwego zaangażowania w kolejne „zwroty” humanistyki przy jednoczesnym wyławianiu z nich tego, co nadal świeże, a zarazem kontynuujące lub przeobrażające poszukiwania najważniejszych pisarzy i eseistów ostatniego stulecia. Poszczególne szkice zyskują w ten sposób dodatkową ciągłość, a za sprawą precyzyjnego języka utrzymują metodologiczną refleksję w ryzach. Czytelnik, któremu zależy na uporządkowaniu popularnych pojęć, nie ma zarazem wrażenia, że z ich mgławicy autorka na siłę próbuje uformować coś wyraźniejszego, niż istnieje w rzeczywistości. Studia – oprócz jednego (zatytułowanego „Europa wyobrażona w literaturze doby modernizmu”) – nie przekraczają objętością 30 stron, dzięki czemu można je potraktować jako zwięzłe wprowadzenia do dalszych badań naukowych i dociekań krytycznoliterackich.

Jak w powieści z kilkoma bohaterami wiodącymi, poszczególne szkice odwołują się do kilku literackich egzemplifikacji danego zjawiska. Dobór przykładów bywa wyzwaniem tym większym, im bardziej ograny – lub, przeciwnie, aktualny – może się wydawać omawiany temat. Na przykład motyw wstydu Łebkowska omawia na utworach, jak pisze, dobranych „karkołomnie”, lecz „z pełną premedytacją” (s. 119) – powieściach Magdaleny Tulli, Jacka Dukaja i Zyty Rudzkiej, w przypadku tej ostatniej autorki przywołując jej godną uwagi „Krótką wymianę ognia” z 2018 roku. W rozdziale o Europie wyobrażonej u modernistów autorka podąża za tekstami polskich krytyków literackich i pisarzy doby pozytywizmu i Młodej Polski, ze szczególnym uwzględnieniem Jerzego Żuławskiego („Stara Ziemia”) oraz Romana Jaworskiego („Wesele hrabiego Orgaza”). Inspiracje te są umieszczone w sąsiedztwie „eurowizji” awangardy i Dwudziestolecia międzywojennego. W przypadku tego studium kompozycja taka umożliwia uniknięcie zdarzającego się w pracach literaturoznawczych wyliczenia autorów, którzy diagnozowali schyłek cywilizacji, przy nazbyt skrótowym ułożeniu ich koncepcji. Wydobywa na pierwszy plan paneuropejską świadomość polskich pisarzy i poetów, zatroskanych o los kultury kontynentu, ich refleksję odmienną w tonie od katastrofizmu lat 30. Autorka kilkukrotnie zmienia perspektywę z bardziej ogólnej na bardziej indywidualną, raz przybliżając, raz oddalając się od swoich przykładów i przedmiotu badań. Dzięki temu zabiegowi studium nie wydaje się nadmiernie wyczerpujące, angażuje do podjęcia kontynuacji, zwraca uwagę nieschematyczną, falującą strukturą.

Łebkowska przypomina, że moderniści pisali o Europie swoim własnym językiem, zakrytym na przełomie XX i XXI wieku przez nadużywaną metaforę „drogi do Europy”, nawiązującą do powstania Unii Europejskiej oraz akcesji kolejnych krajów do tej wspólnoty. Z pola widzenia kultury polskiej zniknęły, niestety, modernistyczne metafory Europy jako domu, ziemi czy miasta. W dzisiejszych dyskusjach naukowych, a także publicystycznych napotykam często recykling zużytych pojęć i niewyjaśnione pragnienie wyobrażenia przyszłości jako powtórki z poprzednich epok, więc z przyjemnością przeczytałem te rozważania.

Naukowiec zainteresowany na przykład kategorią cielesności i rozglądający się za przewodnikiem w swoich badaniach mógłby z korzyścią powołać się na pracę Łebkowskiej. W tej sytuacji mogę podkreślić, że zostałem zachęcony do dialogu. Łebkowska w krótkim wstępie eksponuje odwołanie do Vladimira Nabokova jako przedmiotu badań „relacji między aktem twórczym a jego aspektem afektywnym” (s. 7), ale omawia tylko jedno opowiadanie autora „Bladego ognia” – „Ciężki dym” (w tłumaczeniu Teresy Truszkowskiej; w nowszym polskim tłumaczeniu Michała Kłobukowskiego – „Ociężały dym”) z 1935 roku. Mówi ono o poczęciu wiersza dzięki afektowi, „inkongruencji nacierających na siebie doznań w różnych postaciach” (s. 93).

Cieszy mnie poświęcenie uwagi Nabokovowi, zwłaszcza, że zgadzam się z Łebkowską co do oceny ostatecznej intentio operis tego opowiadania (jako należącego do utworów, w których Nabokov zastanawia się nad nieliteracką nieśmiertelnością). Jednak czuję niedosyt, chętnie przeczytałbym dłuższą interpretację tekstów tego pisarza. Wyobrażam sobie, jak odwołanie to można by rozwinąć, posługując się pomysłami Łebkowskiej. W utworach Nabokova pisanie fikcjonalne splatało się z niezwykłym realizmem – mam na myśli bardzo drobiazgowe przedstawianie rzeczywistości zmysłowej (dążenie, jak mógłby powiedzieć Barthes, by „zranić” czytelnika szczegółem). W stereotypowym podziale pisarstwa „według cielesności”, od którego autorka się dystansuje, pisarstwo „męskie” najsilniej odwołuje się do zmysłu wzroku, a przy tym jest stosunkowo mało „cielesne” (oddalone od przedmiotu, nie tak „empatyczne”, jak pisarstwo kobiece).

Pisanie Nabokova przekraczało taką uproszczoną kategoryzację, prowadząc od wzroku do dotyku, w kierunku pewnego „nastroju”, syntezy doznań charakterystycznej dla słynnego synestety. (Dziś synestezję, jak pisze Łebkowska, „docenia się przede wszystkim za to, że pozwala połączyć doznania zmysłowe ze znaczeniem, somatyczne z tym, co językowe, ucieleśnia w sobie to, co sensualne, w jedyny dla siebie sposób nie umykając temu, co powiązane z sensem” [s. 37]). Myślę o zmysłowych szczegółach (nieco nieprzyjemnych) z „Ciężkiego dymu”, a także o wyrażeniach takich jak „zadrapania jak linie kropkowane maleńkimi zakrzepłymi rubinami” (Nabokov 2003, s. 134). Jeśli ironiczny „kontrapunkt somatyczny” (s. 89) ma odejmować doznaniom poetyckim bohatera „Ciężkiego dymu” zbytnią wzniosłość, to jaki nastrój przywołują rubiny? Jest to jedno z pytań, które chciałbym zadać po lekturze książki Anny Łebkowskiej.

LITERATURA:

Nabokov V.: „Lolita”. Przeł. M. Kłobukowski. Warszawa 2003.
Anna Łebkowska: „Somatopoetyka – afekty – wyobrażenia. Literatura XX i XXI wieku”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2019.