ISSN 2658-1086

15 marca 6 (390) / 2020

Przemysław Pieniążek,

CZAS LEKTURY (ROGER CHARTIER: 'CZY KSIĄŻKI WYWOŁUJĄ REWOLUCJE? SZKICE Z HISTORII KSIĄŻKI, LEKTURY I KULTURY PIŚMIENNEJ')

A A A
„Czy książki wywołują rewolucje?” to zbiór dziesięciu zróżnicowanych pod względem metrażu oraz powstających na przestrzeni czterech dekad tekstów Rogera Chartiera (finalny jest zapisem datowanej na rok 1982 debaty między francuskim historykiem a socjologiem Pierre’em Bourdieu, do jakiej doszło podczas konferencji poświęconej praktykom lektury), wyselekcjonowanych przez redaktora niniejszego tomu, Pawła Rodaka. Rodzimy kulturoznawca, definiując koncepcję historii lektury zaproponowaną przez przedstawiciela czwartej generacji Szkoły Annales, zauważa, że „jest ona daleka od historii filozofii, historii literatury czy historii idei, które głównym przedmiotem swojego zainteresowania czynią teksty, ich strukturę i znaczenie. Wykracza także zdecydowanie poza tradycyjne badania z zakresu historii książki czy historii czytelnictwa, skoncentrowane wokół statystycznie rozumianych kwestii dotyczących tego, co i przez kogo było w danym okresie wydawane i czytane. Produkcja i obiegi książki, grupy czytelnicze i ich lektury – to wszystko interesuje oczywiście Chartiera, ale kluczowym zagadnieniem czyni on w swoich pracach to, jak czytano, czym były różnorakie, zmieniające się w czasie sposoby lektury – z tej perspektywy postrzega tamte, bardziej tradycyjnie ujmowane zagadnienia” (s. 304).

Pozwalając czytelnikom na prześledzenie drogi prowadzącej od historii książki do historii lektury, Chartier przywołuje niegdysiejszy dylemat dotyczący tego, w jaki sposób można „wyzwolić czytelników spod nieuchronnego podporządkowania się intencjom autora albo lingwistycznej maszynerii tekstu, nie popadając jednocześnie w niczym nieograniczoną, wieloraką, wręcz niemożliwą do ogarnięcia różnorodność lektur” (s. 10). Badacz zauważa, że próba rozstrzygnięcia tej kwestii zaowocowała powstaniem trzech kategorii: „horyzontu oczekiwań” (w ramach teorii recepcji postulowanej przez specjalistę z zakresu średniowiecznej i modernistycznej literatury francuskiej Hansa Roberta Jaussa), „wartości estetycznej” (w ujęciu fenomenologicznym zaproponowanym przez niemieckiego badacza Wolfganga Isera) oraz „wspólnoty interpretacyjnej” (w perspektywie hermeneutycznej amerykańskiego teoretyka literatury Stanleya Fisha).

Niemniej te trzy podejścia zaniedbywały materialny aspekt tekstów, pomijając przy tym społeczno-historyczne uwarunkowania samego aktu lektury. „Aby wyjść poza te ograniczenia, należy rozpatrywać świat tekstów jako świat przedmiotów materialnych lub performance’ów, a świat czytelników – jako świat wspólnot, do których owi czytelnicy przynależą i które określają pewien zbiór kompetencji, konwencji i sposobów użytkowania pisma” (s. 10) – przekonuje Francuz, zachęcając czytelnika do wspólnej refleksji (między innymi) na temat warunków potrzebnych do stworzenia historii praktyk lekturowych. Jednocześnie autor analizuje profil implikowanego czytelnika (czyli wyobrażenia wydawcy o kompetencjach odbiorcy, do którego się zwraca), charakteryzuje zamierzchłe wspólnoty lekturowe, jak również z uwagą pochyla się nad tematem nowożytnej kultury piśmiennej.

Podstawowym zagadnieniem rozwijanym przez Chartiera jest wątek dotyczący czytelników książki. Badacz przekonuje, że bez czytelnika książka istnieje tylko potencjalnie – co więcej, można być właścicielem książki, nie będąc jej czytelnikiem, podobnie zresztą jak można czytać książki, których się nie posiada (za przykład niech posłuży specyfika cabinet de lecture, fenomen biblioteki czy akt „słuchania” książek czytanych przez innych). Rozpatrując różnorodne praktyki lekturowe, historyk przywołuje pojęcie wyobrażeń zbiorowych, przyswojeń oraz praktyk. Dla Chartiera pierwsze z wymienionych „są tym, co nadaje wartość kulturze pisma i co pozwala jednostkom hierarchizować przestrzeń odbioru pisma i jego zmaterializowanych postaci”, z kolei przyswojenia dotyczą tego, „co dzieje się w akcie lektury, co sprawia, że czytany tekst nabiera sensu”, podczas gdy praktyki to nic innego jak „miejsca, przedmioty, gesty, zachowania, poprzez które odbywa się przyswojenie książki – w sposób konkretny, cielesny, materialny, antropologiczny” (s. 316).

Badacz podkreśla przy tym, że jednym z najważniejszych aspektów, który należy brać pod uwagę przy analizie historycznych praktyk lekturowych, są dwa sposoby czytania. „Głośną lekturę, przedstawianą stale przez malarzy i iluminatorów jako intensywny, mobilizujący całe ciało wysiłek, zastępowała w coraz szerszych kręgach społecznych inna sztuka czytania, w ramach której przeglądano i kartkowano książkę, nawiązując z nią intymną, indywidualną relację” (s. 49) – zwraca uwagę Chartier, wykazując, jak przejście od jednej do drugiej metody doprowadziło do zmiany całego dotychczasowego modelu komunikacyjnego. Równocześnie akademik (w swoich rozważaniach nad zjawiskiem lektury skrzętnie zacierający granice między kulturą wysoką i niską) stwierdza, iż „to, co było faktycznie czytane w danym okresie, przekracza znacznie to, co historia literatury uznaje za dzieła literackie” (s. 71). Powyższa konstatacja płynnie łączy się ze spostrzeżeniem badacza odnośnie szeroko rozumianych rewolucji (zarówno francuskiej, jak i tych XX-wiecznych) wybuchających nie tyle z powodu konkretnych książek, co raczej – na co zwraca uwagę także Rodak – z nowego, krytycznego, zeświecczonego sposobu ich lektury, będącego przejawem odrzucenia dotychczasowej nabożnej postawy wobec autorytetów.

Kluczowy dla rozważań urodzonego w Lyonie wykładowcy okazuje się problem materialności książki. Chartier wielokrotnie podkreśla bowiem, że aby uprawiać kulturową historię książek należy pamiętać o tym, że w większości przypadków dany wolumin jest wytworem zbiorowym (którego powstanie może zależeć od pracy redaktorów, korektorów, ilustratorów, składaczy i drukarzy). „Zrozumieć książkę to nie tylko przeczytać tekst, to także dostrzec wszystkie te zabiegi, które nadały mu formę książki: wybór formatu, czcionki, sposób łamania i układ tekstu na stronicy, dobór ilustracji lub ich brak, wygląd okładki (…)” (s. 318) – trafnie zauważa autor, przypominając przy okazji, że książka istniała już przed wynalezieniem druku: najpierw jako zwój papirusu, potem w postaci pergaminowego kodeksu. To właśnie przejście od zwoju do kodeksu jest dla Francuza decydującym momentem w historii tytułowych dokumentów piśmienniczych. „Czytanie kodeksu stanowi całkowicie inną praktykę niż czytanie zwoju, które w o wiele większym stopniu mobilizuje całe ciało, zakłada jednoczesne posługiwanie się obiema rękami oraz nie pozwala na swobodne i szybkie powracanie do miejsc już przeczytanych czy porównywanie ze sobą różnych fragmentów. To wszystko umożliwia natomiast kodeks, dodatkowo zaopatrzony w paginację, spis treści czy indeks” (s. 320) – konkluduje autor, udowadniając, że książka drukowana odziedziczyła po jej rękopiśmiennym odpowiedniku zarówno kształt kodeksu (co uległo zmianie za sprawą e-booków), jak i samą strukturę tekstu.

Wynalazek druku nie odesłał sztuki pisania do lamusa: odręcznie sporządzane kopie antologii poetyckich, politycznych odezw, tekstów libertyńskich czy zapisów nutowych były tego dobrym, choć nie jedynym przykładem. Równocześnie sami drukarze z czasem zaczęli szukać nowych sposobów, by pozyskać jak największy krąg odbiorców, wykorzystując do osiągnięcia tego celu nietuzinkowe zabiegi redakcyjno-typograficzne. Przypadek ten dobrze ilustruje Błękitna Biblioteka, promowana na przełomie XVII i XVIII wieku przez księgarzy-wydawców z miasteczka Troyes w Szampanii seria książek (drukowanych na niskiej jakości papierze, z jasnoniebieskimi okładkami), których specyfika przejawiała się w „interwencjach wydawcy w tekst, dokonywanych w celu uczynienia go czytelnym dla szerokiej publiczności, dla której go przeznaczał. Cała ta praca nad adaptacją tekstu, polegająca na skracaniu go, upraszczaniu, przycinaniu, ilustrowaniu, sterowana była przez specjalizujących się w tym rynku wydawców i ich wyobrażenia na temat kompetencji i oczekiwań potencjalnych nabywców. W ten sposób, jak się okazuje, sama struktura książki kształtowana jest przez sposób lektury, który wydawcy przypisują swoim klientom” (s. 89-90).

Snując rozważania nad faktem, że niegdyś teksty były związane z określoną formą materialną (różną dla książek, almanachów, gazet czy kalendarzy), Chartier zauważa, że dziś ekran komputera umożliwia lekturę tekstów, które w kulturze druku pojawiały się na przeróżnych nośnikach. „Czytanie na ekranie jest zasadniczo lekturą nieciągłą, w której wychodząc od słów-kluczy czy określonych tematów, szuka się pojedynczych artykułów w pismach elektronicznych, rozdziałów książek, informacji na stronach internetowych, bez konieczności poznania całości, z której te fragmenty pochodzą. Zerwana zostaje więc relacja między tekstem a jego nośnikiem materialnym, która świadczy o tożsamości i spójności dzieła” (s. 279-280) – przekonuje autor, z mocną podkreślając przy tym, że przekształcenie bibliotek w placówki oferujące jedynie dostęp do e-booków przyniosłoby ze sobą daleko idące konsekwencje.

„Chodzi o to, aby nie zapominać, że »ten sam« tekst nie jest »tym samym« tekstem, kiedy zmienia się jego nośnik, a w konsekwencji zmieniają się również sposoby jego odczytywania i procesy tworzenia jego znaczenia. Ta fałszywa idea »tożsamości« tekstowej niezależnie od nośnika kazała niektórym bibliotekom ukryć głęboko, sprzedać lub nawet zniszczyć część ich kolekcji drukowanych w momencie, kiedy zostały utrwalone na innym nośniku – w tym przypadku nośniku cyfrowym. Ta sama fałszywa idea prowadzi do przekonania, że księgarnie są niepotrzebne, jeśli można kupować książki przez internet (…). Ta iluzja »tożsamości« grozi tragiczną amnezją, mogącą oddalić nasze społeczeństwa od zrozumienia dziedzictwa przeszłości, które uczyniło nas takimi, jakimi jesteśmy” (s. 281-282) – konkluduje Chartier, którego teksty dostarczają świetnej pożywki intelektualnej, niezależnie od nośnika, na jakich możemy je przeczytać.
Roger Chartier: „Czy książki wywołują rewolucje? Szkice z historii książki, lektury i kultury piśmiennej”. Redakcja naukowa i posłowie: Paweł Rodak. Przeł. Olga Dawidowicz-Chymkowska, Anna Leyk, Magda Rodak, Joanna Stryjczyk. Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2019 [seria: Communicare].