ISSN 2658-1086

15 marca 6 (390) / 2020

Karolina Starnawska,

MROCZNE DZIECIŃSTWO. RÓZGA, LINIJKA I KLAPS (ANNA GOLUS: 'DZIECIŃSTWO W CIENIU RÓZGI. HISTORIA I OBLICZA PRZEMOCY WOBEC DZIECI')

A A A
„Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie / Święty i czysty jak pierwsze kochanie” – stwierdzał Adam Mickiewicz w epilogu do „Pana Tadeusza”. Z kolei Tadeusz Różewicz w wierszu „Kasztan” pisze: „Dzieciństwo jest jak zatarte oblicze / na złotej monecie, która dźwięczy / czysto”. Niewinność, beztroska, radość, swoboda, nieskrępowana zabawa – być może te słowa w zbiorowej świadomości łączą się z najwcześniejszymi latami życia. Nie potrzeba poezji, by w pewnym momencie dorosłości zacząć tęsknić za czasami bez obowiązków zawodowych, zobowiązań finansowych i rodzinnych. Nie potrzeba poezji, by dzieciństwo zacząć idealizować.

Tymczasem na te bezgrzeszne lata pada i – jak przekonuje Anna Golus – padał niemal od zawsze cień rózgi. Za nieskrępowaną zabawę – bicie. Za zbyt dużą radość – karcenie. Za beztroskę – odosobnienie. Za swobodę podczas lekcji – kilka uderzeń linijką w otwarte dłonie. A poza tym przemoc psychiczna, ekonomiczna, słowna. Poniżanie, deprecjonowanie myśli i uczuć, wyśmiewanie, wyzywanie. To nie są kary stosowane wobec więźniów przebywających w placówkach o zaostrzonym rygorze, a przemoc, jakiej doświadczały i nadal doświadczają dzieci.

Trudny obiektywizm

Anna Golus podjęła się trudnego zadania opisania źródeł, historii i rodzajów przemocy wobec dzieci. I bynajmniej poziom trudności tego zadania nie polega na braku materiałów czy trudnym dostępnie do nich. Niestety. Poradniki, książki o wychowaniu, współczesne badania ankietowe – wszystko to, co zebrała Golus w swojej książce, świadczy o powszechności przemocy starszych wobec młodszych. Tu właśnie leży prawdziwa trudność – temat jest nieprzyjemny i ciągle należy do „teraz”, nie do „dawniej, kiedyś, w przeszłości”. Co więcej, jak udowadnia Golus, nadal są ludzie, według których przemoc wobec dzieci jest nie tylko usprawiedliwiona, ale też konieczna. Bez bicia młody człowiek wyrośnie bowiem na degenerata. Przeczą temu oczywiście współczesne badania psychologów i pedagogów, których Golus niejednokrotnie w swojej książce cytuje, a także świadectwa osób, które w dzieciństwie były bite.

Trudno na temat przemocy wobec dzieci pisać językiem pozbawionym emocji, niełatwo zachować obiektywizm, wymieniając kolejne sposoby karania małoletnich czy komentując napisane i opublikowane w XXI wieku poradniki „wychowawczego” bicia dzieci. Anna Golus nie unika oceniających sformułowań czy słów nacechowanych emocjonalnie, by podkreślić okrucieństwo opisywanych praktyk. Początkowo raził mnie ten pozbawiony obiektywizmu język, nieprzystający do pracy historycznej. Same cytaty i opisy przemocy wystarczyłyby mi, by adekwatnie je ocenić. Rozumiem jednak potrzebę autorki, by od czasu do czasu posługiwać się stylem wykraczającym poza ramy naukowe. Wszak do dziś niektórzy twardo bronią stanowiska, że „klaps to nie bicie”, a ośmieszenie małego dziecka czy na przykład karmienie na siłę nie jest według nich przemocą. Jeśli po książkę Golus sięgną osoby przekonane o słuszności i dobrodziejstwach kar fizycznych, język, jakim posługuje się autorka, może do nich trafić.

Rózga w domu i w szkole

Książka podzielona została na 12 rozdziałów, w których analizie poddano różne postaci tytułowej rózgi, uświadamiając czytelnikowi, że przemoc to nie tylko bicie. Golus zaczyna od zwyczaju ciasnego spowijania noworodków – sztuki już dziś niepraktykowanej, aczkolwiek wspominanej jeszcze przez starsze pokolenie. Zarówno sam proces spowijania, jak i jego konsekwencje to pierwsze drastyczne sceny w tej książce. Na kolejne nie przyjdzie nam długo czekać, gdyż autorka wymienia dzieciobójstwo jako stosowany w dawnych wiekach sposób na regulację populacji oraz wspomina o zaniedbywaniu i ignorowaniu naturalnych potrzeb noworodków i niemowląt. Opisuje także rozmaite praktyki charakterystyczne dla obrzędów inicjacyjnych w tzw. społecznościach pierwotnych.

Golus wskazuje na powszechność bicia dzieci zarówno w domach, jak i w instytucjach edukacyjnych. Szukając źródła przemocy, dochodzi do tradycji biblijnej, na którą powoływali się duchowni, wychowawcy, rodzice. Przywołuje cytaty ze Starego Testamentu, które przez wiele stuleci nie tyle usprawiedliwiały, co sankcjonowały przemoc wobec dzieci jako słuszną metodę wychowawczą: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci” (Prz 13, 24), „W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd” (Prz 22,15), „Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę” (Prz 23,13-14). Golus cytuje na przykład publikację z 1907 roku „O małżeństwie i wychowaniu dzieci. Uwagi praktyczne dla ludu” autorstwa księdza Antoniego Brykczyński, który pisał tak: „(…) rodzice mają prawo, owszem obowiązek, jeśli [dziecko] na to zasłużyło, to je ukarać” (s. 66) oraz „[p]otępiał rodziców, którzy w ogóle nie karzą swoich dzieci, zarzucając im grzech samolubstwa, szkodzenie dzieciom oraz (…) nienawiść do własnego potomstwa” (s. 66).

Co ciekawe, a raczej – szokujące – wymienione wyżej fragmenty Starego Testamentu do dziś znaleźć można w tłumaczonych na język polski poradnikach wychowania mieniących się chrześcijańskimi. Poradnikach napisanych w XXI wieku. Golus dodaje jednak: „Coraz więcej chrześcijan, również katolików, rezygnuje z „rózgi” w wychowaniu i przekonuje innych, że Bóg wcale nie każe bić dzieci” (s. 103). Autorka wymienia działania oraz cytuje wypowiedzi duchownych oraz wiernych, którzy „na rozmaite sposoby rozpowszechniają ideę religijnego wychowania bez bicia” (s. 104).

Jeśli chodzi o kary zadawane w szkołach, do popularniejszych należały suche i odlewane rózgi. Chłostę uważano za niezawodne remedium na lenistwo i brak umiejętności opanowania materiału. Jeśli bicie nie działało, stosowano więcej bicia. Wbrew empirycznym dowodom wierzono, że jest to niezawodny sposób na wspomaganie procesu uczenia. Bicie linijką po otwartych dłoniach lub drewnianych wskaźnikiem po nogach wspomina jeszcze moja mama, która edukację zaczęła w końcówce lat 60. XX wieku. Wtedy już – jak czytamy u Golus – bicie uczniów przez nauczycieli było zabronione i „tylko rodzice mieli prawo karać fizycznie dzieci” (s. 121). Jak widać, teoria z praktyką niewiele miała wspólnego.

Podwójne standardy

Dlaczego uderzenie dorosłego to przemoc, a dziecka – karcenie, wychowanie, doprowadzanie do porządku? Golus szuka przyczyn podwójnych standardów, streszczając historię przemocy silniejszych (panów, rodziców, nauczycieli) względem słabszych (niewolników, poddanych, dzieci). Choć nie cytuje przysłowia „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”, to opisuje ono dokładnie funkcjonowanie systemu represji wobec osób w jakiś sposób zależnych. Pozwolę sobie na dłuższy cytat, który pokazuje realizację tego przysłowia w praktyce. Golus pisze o tzw. pozaustawowym kontratypie karcenia nieletnich: „Do 2010 r. pewne działania podejmowane przez rodziców lub opiekunów, które nosiły znamiona czynów zabronionych przez przepisy prawa karnego (…) oraz przez inne akty prawne (…), były wyłączone z odpowiedzialności karnej, a tym samym uznawane za normalne, dopuszczalne i właściwe. Zachowania takie jak m.in. bicie, grożenie, ograniczanie wolności, obrażanie były uznawane za przestępstwo, jeśli popełniano je względem ludzi dorosłych. Te same działania podejmowane względem dzieci uznawano natomiast za objęte kontratypem karcenie, a nie przestępstwo, jeśli spełniały kilka warunków” (s. 179).

Przekonanie, że przemoc służy wychowaniu na „porządnego człowieka”, a lanie rozwiązuje problemy nieposłuszeństwa dzieci, jest nadal żywe w społeczeństwie, czego dowód stanowią przytaczane przez Golus wyniki badań ankietowych. Autorka pisze też o trudnościach w skonstruowaniu jednej definicji przemocy, a także o Niebieskiej Karcie, w której wyróżnione są różne rodzaje przemocy.

Dlaczego biją?

Golus próbuje także, inaczej niż odwołując się wpływu dosłownej i bezrefleksyjnej lektury Starego Testamentu, odpowiedzieć na pytanie – dlaczego rodzice bili i nadal biją dzieci? Szuka wytłumaczenia w publikacjach psychologów, których wnioski streścić można w jednym zdaniu: bije ten, kogo bito. Specjaliści formułują to zaś w ten sposób: „Alice Miller podziela więc zdanie de Mause’a, że krzywdzenie dzieci nie tylko skutkuje reprodukowaniem opartych na przemocy wzorców wychowawczych i stosowaniem kar cielesnych wobec potomków w kolejnych pokoleniach, ale również jest przyczyną wojen, wyzysku klasowego, niesprawiedliwości społecznej i innych form nadużywania władzy i stosowania przemocy zarówno w bliskich relacjach międzyludzkich jak i w znacznie większej skali całych społeczeństw i narodów” (s. 45).

Wspomniana Alice Miller udowadnia także, że bite dziecko musi wyprzeć swoją krzywdę i uznać jej dobro, by pogodzić dwa sprzeczne obrazy rodzica – tego kochającego i troszczącego się o dobro dziecka ze stosującym przemoc. Rozdział 9. książki Golus to moim zdaniem jedna z ciekawszych części „Dzieciństwa w cieniu rózgi”, gdyż tam właśnie uświadamiane są czytelnikom długofalowe skutki przemocy wobec najmłodszych – i to nie tylko skutki mające wpływ na życie jednostki, ale też całych społeczeństw.

Przemoc po nowemu

Rozdziałem, który uświadomił mi, że przemoc to nie tylko bicie, poniżanie czy zamknięcie dziecka samego w ciemnym pokoju, jest ten kończący książkę, zatytułowany „Przemoc w białych rękawiczkach”. To tutaj Golus pokrótce charakteryzuje konsekwencje nadopiekuńczości (również przeniesionego zespołu Münchhausena) czy time out, czyli tzw. karnego jeżyka.

Golus pokazuje także przemoc psychiczną stosowaną wobec najmłodszych, na przykład krytykowanie naturalnych dla dziecka emocji, w tym próby tłumienia rozwojowej agresji. Do działań przemocowych zalicza również komercyjne wykorzystywanie dzieci (na przykład w programach telewizyjnych), seksting, cyberprzemoc, a także nowość naszych czasów: sharenting – pozbawione refleksji nad konsekwencjami dzielenie się w mediach społecznościowych treściami z życia dorastającego dziecka (zob. s. 233).

Lektura ku przestrodze

„Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci” Anny Golus to lektura niepokojąca, trudna, ale – chciałoby się powiedzieć niestety – potrzebna. Stanowi dobre źródło wiedzy o podejściu do wychowania, o tym, jak powszechny jest brak świadomości w zakresie psychicznego i fizycznego rozwoju dziecka, o tym, że pewne szkodliwe schematy i przekonania nadal mają się dobrze i powielamy je, bo „kiedyś wszyscy tak robili i było dobrze, i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi”. Podane w książce historyczne fakty i ich źródła, opinie współczesnych psychologów oraz statystki dotyczące przemocy powinny stanowić dla nas przestrogę co do wpływu dorosłych na młodych ludzi, a przekonanych o tym, że „klaps to nie bicie”, skłonić do zmiany poglądów.
Anna Golus: „Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci”. Wydawnictwo Editio. Gliwice 2019 [seria: Editio Historia].