ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (391) / 2020

Michał Misztal,

DOBRANOC (ŚPIOCH. TOM PIERWSZY)

A A A
Komiksy Eda Brubakera i Seana Phillipsa docierają do polskiego czytelnika dość regularnie – i to się chwali, bo mamy do czynienia z duetem autorów zazwyczaj będących w stanie dostarczyć świetne lub co najmniej bardzo dobre rzeczy. Co prawda (jeśli jakimś cudem) jeszcze nie znacie ich dokonań, w pierwszej kolejności lekturą obowiązkową powinna zostać seria „Criminal”, niemniej zarys fabuły „Śpiocha” również wygląda interesująco.

Wiadomo nie od dziś, że Brubaker czuje się świetnie w opowieściach szpiegowskich i/lub tych wykorzystujących noirową poetykę. Nikogo nie powinno więc dziwić, że „Sleeper” też odwołuje się do sprawdzonych patentów. Dzięki opublikowanemu przez Egmont albumowi poznajemy Holdena Carvera, człowieka (choć nie do końca, o czym za chwilę) rozpracowującego pewną organizację dowodzoną przez tajemniczego Tao, który, ukryty w cieniu, wpływa na wydarzenia właściwie na całym świecie. Tao i jego ludzie to „ci źli” – problem Carvera polega na tym, że John Lynch (jego przełożony i jedyna osoba wiedząca o tym, że Holden działa na dwa fronty) zapadł w śpiączkę. Protagonista zostaje ze swoją misją zupełnie sam – nie dość, że sytuacja zmusza go do wykonywania niegodziwych zadań dla Tao (choć przecież w imię „wyższego dobra”), to jeszcze gdyby schwytali go „ci dobrzy”, nie ma żadnych dowodów na to, że Carver tak naprawdę jest jednym z nich i jedynie wykonywał rozkazy.

Brzmi to niezwykle intrygująco i takie właśnie jest – a to dopiero początek. Problem goni problem, agent musi dalej grać czarny charakter (a może po pewnym czasie po prostu nim został?), Tao podejrzewa, że w organizacji jest kret, zaś protagonista nawet nie ma komu opowiedzieć o swoich kłopotach. A może jednak istnieje szansa na wyjście z tego wszystkiego w jednym kawałku?

Całość nie jest wyłącznie komiksem szpiegowskim oraz czarnym kryminałem, ale także historią superbohaterską, w której obok organizacji Tao (a konkretnie: po przeciwnej stronie barykady) działają choćby członkowie The Authority, zaś sam Carver też został obdarzony nadludzkimi zdolnościami. Na szczęście to rzeczy dość nienachalne – absolutnie nie czuje się, że „Śpioch” jest głównie opowieścią o ludziach latających w kolorowych kalesonach.

Zarówno Brubaker, jak i Phillips są tutaj w formie. W albumie znalazło się sporo świetnych pomysłów, dialogów, postaci oraz ilustracji. To może nie „Criminal”, ale wciąż bardzo dobry, sycący komiks. Do tego dostajemy jeszcze „Na celowniku”: narysowaną (sprawnie, ale to jednak nie Phillips) przez Colina Wilsona przygrywkę do „Śpiocha” – rzecz dla mnie dość nieprzystępną, być może dlatego, że czytamy ją, zanim jeszcze poznajemy główny wątek. Na szczęście potem wszystko jest już z górki, a komiks wciąga tak, jak sobie tego życzyłem, kiedy po niego sięgałem.

Brubaker i Phillips znowu nie zawiedli. Co prawda mają już na koncie lepsze komiksy, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że obok „Śpiocha” należy przejść obojętnie. To za dobry album, żeby go… przespać.
Ed Brubaker, Sean Phillips, Colin Wilson: „Śpioch” („Point Blank & Sleeper Vol. 1”). Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski. Egmont Polska. Warszawa 2020.