ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (391) / 2020

Patryk Szaj,

POMIĘDZY AKTUALNOŚCIĄ A AKTUALIZACJĄ GADAMERA (DOMINIKA CZAKON: 'ZAGUBIENIE W INTERPRETACJI. HANS-GEORG GADAMER WOBEC KULTURY I SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ')

A A A
Sięgnąłem po tom „Zagubienie w interpretacji. Hans-Georg Gadamer wobec kultury i sztuki współczesnej” z zainteresowaniem, zachęcony obietnicą zamieszczoną na czwartej stronie okładki, iż „proponowana w książce charakterystyka zagadnienia wykracza poza dotychczasową literaturę przedmiotu dotyczącą filozoficznej hermeneutyki Gadamera i ma na celu odniesienie tego stanowiska do aktualnych problemów z zakresu kultury i sztuki”. Pomyślałem, że być może Dominika Czakon – podobnie jak ja – odczuwa znużenie klasycznymi omówieniami myśli autora „Prawdy i metody”, nawet jeśli ciekawymi i rzetelnymi, to jednak od dawna już wnoszącymi niewiele nowego do jej polskiej recepcji. Sam uważam, że o hermeneutyce Gadamera jako takiej napisano już (prawie) wszystko i czas najwyższy (o ile w ogóle czas ów nie przebrzmiał, zważywszy, że mówimy o koncepcji, która swój szczytowy moment osiągnęła w 1960 roku) podjąć z nią twórczy dialog: rozwinąć, skrytykować, poddać aplikacji do aktualnych problemów, wyciągnąć z niej określone implikacje, a być może nawet ją odrzucić, oddawszy jej stosowny szacunek i uznawszy, że humanistyka dawno już wchłonęła jej najważniejsze wglądy i rozmyła je w tyglu nowych metodologii, mód i zwrotów.

W pewnym sensie moje przesądy zostały podczas lektury książki Czakon zweryfikowane pozytywnie. Jak zauważa autorka, polska recepcja pism Gadamera miała przede wszystkim charakter afirmatywny i odtwórczy, skupiając się na rekonstrukcji najważniejszych wątków Gadamerowskiej hermeneutyki i na jej chronologicznym rozwoju. Przyczyniło się to do popularyzacji tej myśli, ale też do jej upotocznienia (z jednej strony) i skostnienia (z drugiej). I jakkolwiek trudno się tu z badaczką nie zgodzić, to jej pomysł na „wykroczenie poza dotychczasową recepcję” na pierwszy rzut oka wydaje się dość osobliwy: postanowiła ona bowiem zająć się problemem interpretacji, uważając go za „niedostatecznie opracowany we współczesnej hermeneutyce” (s. 12). Wszak ktoś, kto choć pobieżnie śledzi publikacje hermeneutyczne, uznać by mógł, że nie traktują one o niczym innym niż o kwestiach rozumienia i interpretacji (wystarczy wspomnieć kanoniczną monografię Pawła Dybla, „Granice rozumienia i interpretacji. O hermeneutyce Hansa-Georga Gadamera” [2004]). Czakon wprawdzie szybko precyzuje, że chodzi jej o to, iż wiele komentarzy do myśli niemieckiego filozofa ogranicza problem interpretacji do interpretacji tekstów literackich, gdy tymczasem należałoby objąć nim nie tylko całokształt sztuki, ale po prostu ludzką egzystencję jako taką. I znów: nie sposób się z autorką nie zgodzić, ale i nie sposób nie zauważyć, że nie ona pierwsza podnosi to zagadnienie. Wszak zwrot ontologiczny hermeneutyki, zainicjowany przez Martina Heideggera, a kontynuowany między innymi przez Gadamera, stanowi temat niejednej publikacji. Walor nowatorstwa „Zagubienia w interpretacji” od początku jest więc zagrożony.

Pomysł Czakon na jego ocalenie polega na tym, aby nie tylko raz jeszcze przyjrzeć się hermeneutyce jako teorii interpretacji, ale też wydobyć jej aspekty rzeczywiście nieczęsto dotąd podnoszone i niepoddane dogłębnej analizie, a także „rozwinąć” te koncepcje Gadamera, których on sam niejako nie domyślał do końca, pozostawiając swym komentatorom duże pole do, notabene, interpretacyjnej inwencji.

Pierwszy rozdział książki w większości powtarza dobrze już przyswojone wglądy. Dowiadujemy się w nim, że rozumienie nie jest żadną metodą badawczą, ale „uniwersalną” postawą poznawczą człowieka. W związku z powyższym hermeneutyka zasługuje na status „filozofii pierwszej”, jednakże w znaczeniu nieabsolutnym: nie gwarantuje wiedzy pewnej i niepodważalnej, przeciwnie – wskazuje na nieuchronną kontekstowość i niedefinitywność rozumienia. Ponadto jej „roszczenie do uniwersalności” może zostać zrealizowane tylko wtedy, gdy każdorazowo będzie ona podlegała stosownej konkretyzacji. Ciekawy jest przy tym sąd Czakon o dwojakim statusie hermeneutyki: filozofii „realistycznej”, wskazującej na istnienie świata zewnętrznego, ale też „idealistycznej”, podkreślającej, że nie posiadamy bezpośredniego dostępu do tego świata. W konsekwencji „podmiot hermeneutyczny” jawi się jako zarówno „słaby” (świadomy swych ograniczeń poznawczych), jak i „walczący” (usilnie wierzący w możliwości rozumienia).

Następnie Czakon opisuje rolę kultury w rozumieniu i interpretacji. Jest to rola dwojaka: kultura stanowi zarówno podstawę, jak i „przedmiot” działalności hermeneutycznej. Podstawę, ponieważ pełni funkcję ontologicznego punktu wyjścia rozumienia, zawsze do pewnego stopnia określając je poprzez panujące w danej wspólnocie przekonania, normy, większościowe światopoglądy itp. Nie znaczy to bynajmniej, że kultura determinuje rozumienie, ani też, że hermeneutyka jest myślą konserwatywną – kulturowa podstawa rozumienia to „trwała i solidna struktura, którą jednak wypełnia płynna, zmienna i dynamiczna treść” (s. 55-56), gdy zaś staje się ona „obiektem” rozumienia, rozumienie to zawsze może przybrać formę krytyki istniejących porządków. Modelowe doświadczenie interpretacyjne stanowi przy tym, zdaniem Gadamera, doświadczenie estetyczne, sztuka bowiem okazuje się „najdoskonalszą formą ludzkiej wypowiedzi” (s. 59).

Z kwestią tą wiążą się ważne pytania, jakie w dalszej kolejności stawia sobie Czakon: czym jest „prawda sztuki” i jakie są kryteria „prawdy hermeneutycznej”. Istotne okazuje się tu pojęcie „gry” wskazujące na procesualność prawdy, która niejako wykuwa się każdorazowo w procesie interpretacji, będąc przy tym fenomenem wydarzającym się „pomiędzy” interpretatorem a tym, co interpretowane. Zaangażowanie interpretatora stanowi jednocześnie ważny „antykartezjański” rys hermeneutyki: proces interpretacji przypomina bowiem raczej spotkanie czy dialog niż obiektywne poznawanie przedmiotu. Okazuje się więc, że prawda dzieła sztuki jest zawsze prawdą jego interpretacji – prawdą cechującą się z jednej strony bogactwem i pełnią, z drugiej jednak fragmentarycznością i nieostatecznością.

Dzieje się tak między innymi dlatego, że prawda hermeneutyczna ma status retoryczny. Skoro poznanie pozostaje zawsze zapośredniczone przez język, a każda interpretacja wykazać się musi umiejętną argumentacją, aby przekonać co do swej prawdziwości daną wspólnotę, to jasne jest, że retoryka pełni w hermeneutyce istotną funkcję. Nie chodzi tu jednak o retorykę zredukowaną do sofistyki, ale o retorykę jako dialektyczne poszukiwanie prawdy (czy prawdopodobieństwa), które nie istnieje bez wyraźnego komponentu etycznego lub też fronetycznego. W tym ujęciu sama hermeneutyka okazuje się retoryką: nieustanną dialogiczną wymianą pomiędzy Ja a Ty, zanurzoną we wszechobecnym logosie.

Najciekawszy i najbardziej nowatorski jest ostatni rozdział „Zagubienia w interpretacji”. Czakon dokonuje w nim komparatystycznej interpretacji hermeneutyki Gadamera oraz „erotycznych” koncepcji Susan Sontag i Rolanda Barthes’a. Przede wszystkim badaczka bardzo przekonująco oddala zarzut, iż rozumienie to czynność czysto intelektualna, zapominająca o cielesności człowieka. Wskazuje na elementy teorii Gadamera zaskakująco zbieżne z „erotyką sztuki” Sontag oraz „przyjemnością tekstu” Barthes’a, przede wszystkim na sensualny, miłosny stosunek podmiotu hermeneutycznego do rozumianego fenomenu, a także na wielokrotnie przez Gadamera opisywane doświadczenie „pobudzenia” czy też „dotknięcia” przez ów fenomen. W tym ujęciu erotyczna koncepcja interpretacji stanowi zachętę do wrażliwości na piękno, piękno zaś okazuje się tym, co wzbudza intelektualne i zmysłowe zaangażowanie.

***

Monografię Dominiki Czakon z pewnością warto polecić osobom zainteresowanym hermeneutyką, a przy tym zmęczonym odtwórczą treścią większości publikacji na jej temat. Pod pewnymi względami „Zagubienie w interpretacji” rzeczywiście wykracza poza dotychczasową literaturę przedmiotu i generalnie przygląda się spuściźnie Gadamera z nietypowej perspektywy. Zadaje też „trudne” pytania, których zazwyczaj próżno szukać w afirmatywnych (czy wręcz nabożnych) omówieniach myśli autora „Prawdy i metody”. Do pytań tych należą takie na przykład kwestie: czy hermeneutyka zasługuje na status filozofii „uniwersalnej”, czy sztuka rzeczywiście odgrywa wyjątkową rolę w całokształcie ludzkich doświadczeń, czy „hermeneutyczna tożsamość dzieła” istnieje niejako przedustawnie, czy jest wytwarzana w procesie jego odbioru, czy teoria hermeneutyczna potrafi sprostać sztuce asemantycznej, niefiguratywnej, intencjonalnie zwróconej przeciw „pragnieniu sensu”, a wreszcie – czy rozumienie to jedynie praktyka intelektualna, czy może posiada ono konstytutywny element erotyczny (co, zauważmy na marginesie, nie ma żadnego związku z postawionym niegdyś przez Dybla pytaniem, „czy hermeneutyka jest sexy?” [2013]).

Czakon pokazuje, zwłaszcza w ostatnim rozdziale książki, że teoria Gadamera wciąż pozostaje żywa i zdolna do podjęcia twórczego dialogu z nowszymi nurtami humanistyki, o ile tylko wyciągnie się z niej stosowne implikacje czy też „popchnie” ją w odpowiednim kierunku. Chciałoby się jedynie, by autorka wykazała się tu jeszcze większą odwagą, wszak koncepcje Sontag i Barthes’a także nie należą już do najświeższych propozycji metodologicznych i same zdążyły się spetryfikować. Z chęcią przeczytałbym książkę konfrontującą hermeneutykę Gadamera z nowszymi nurtami zwrotu afektywnego; testującą możliwość potraktowania różnych nurtów feminizmu jako „konkretyzacji” postawy hermeneutycznej; aplikującą narzędzia hermeneutyczne do ekokrytyki albo do sztuki posthumanistycznej… Na taką publikację przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale Czakon wykonała przynajmniej pierwszy krok w jej kierunku.

Niemniej jednak „Zagubienie w interpretacji” nie jest wolne od pewnych mankamentów. Przede wszystkim autorka zbyt często stosuje swoisty wybieg „usprawiedliwiający” niekonkluzywność jej rozważań. Chodzi o podkreślanie niemal na każdym kroku – co urasta, niestety, do rangi dość irytującej maniery – że Gadamer (programowo) pozostawał w swych dociekaniach niejasny, nie stosował klasycznego wywodu filozoficznego, uciekał się do języka poetyckiego, nierzadko bywał wewnętrznie sprzeczny, a jego dzieło cechuje się wysokim poziomem ogólnikowości i postulatywności. Z jednej strony Czakon ma oczywiście rację. Z drugiej jednak trudno odczytać jej komentarze inaczej niż jako strategię retoryczną pozwalającą jej samej nie doprowadzać pewnych rozważań do końca. Mimo wszystko przecież wiele autorek i autorów napisało całkiem jednoznaczne komentarze do Gadamera, mimo wszystko on sam pozostawił po sobie sporo konkretnych i pomocnych pojęć (przesądy, dzieje efektywne, horyzont rozumienia, fuzja horyzontów itd.), które interesują Czakon tylko w małym stopniu. Co więcej, pewne kwestie nie wydawałoby się jej chyba tak niejasne, gdyby poważniej uwzględniła zadłużenie hermeneutyki Gadamera w projekcie Heideggera. Ten ostatni miał na przykład sporo do powiedzenia na temat „prawdy dzieła sztuki” i omawianie owego problemu bez odwołania się do tego kontekstu niejako mija się z celem.

Druga rzecz, która budzi moje wątpliwości, to bardzo jednoznaczne utożsamienie przez Czakon rozumienia i interpretacji. Autorka pisze wprost, że traktuje te pojęcia synonimicznie i że tak właśnie funkcjonują one w hermeneutyce Gadamera. Znów: gotów byłbym przyznać, że badaczka ma z grubsza rację, sprawa nie wydaje mi się jednak aż tak prosta. Mimo wszystko rozróżnienie rozumienia i interpretacji odgrywa w hermeneutyce dość istotną rolę, nad którą nie powinno się zbyt beztrosko przechodzić do porządku dziennego. Nie miejsce tu na analityczne dzielenie włosa na czworo, ale najogólniej powiedziałbym, że interpretacja stanowi opracowaną, „uświadomioną”, uporządkowaną postać rozumienia. Podczas gdy to ostatnie rzeczywiście mieści się „u źródeł” egzystencji, tak że przybiera zrazu postać przedpredykatywną i jest tyleż pracą intelektualną, co afektywną (przychodzi tu na myśl Heideggerowskie „nastrojenie”), to jednak interpretacja niejako wynosi rozumienie na wyższy poziom, „obrabiając” je, a nawet przykrawając, tak aby uzyskało status intersubiektywnie weryfikowalny. Trzeba brać na to poprawkę, nawet jeśli w ostateczności pragnie się ujmować te pojęcia synonimicznie.

Nie zmienia to jednak ogólnego wydźwięku „Zagubienia w interpretacji”. Książka Dominiki Czakon stanowi ciekawą próbę (krytycznego) odświeżenia hermeneutyki Hansa-Georga Gadamera i zwraca uwagę na jej przewrotną aktualność. Przewrotną, bo choć kolejne mody intelektualne pojawiają się i przemijają, wciąż ukazują się nowe publikacje o autorze „Prawdy i metody”. Jego myśl, wielokrotnie przecież krytykowana, nadal okazuje się interesująca, o ile tylko umieści się ją w odpowiednim horyzoncie.

LITERATURA:

Dybel P.: „Granice rozumienia i interpretacji. O hermeneutyce Hansa-Georga Gadamera”. Kraków 2004.

Dybel P.: „Oblicza hermeneutyki”. Kraków 2013.
Dominika Czakon: „Zagubienie w interpretacji. Hans-Georg Gadamer wobec kultury i sztuki współczesnej”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2019.