ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (391) / 2020

Kamila Czaja,

ZWIĄZKI W GLORII I CH(W)ALE (RAPHAEL BOB-WAKSBERG: 'KTOŚ, KTO BĘDZIE CIĘ KOCHAŁ W CAŁEJ TWEJ NĘDZNEJ GLORII')

A A A
Od razu trzeba przyznać, że tytuł tomu opowiadań Raphaela Boba-Waksberga jest fantastyczny. Długi, poetycki, a przez to niewątpliwie intryguje, wymykając się równocześnie prościutkim komercyjnym skrótom. Brzmi może nawet piękniej niż oryginalny („Someone Who Will Love You in All Your Damaged Glory”). Wyróżnia się też wśród rzucającej się w oczy promocyjnej otoczki wydania – od zaznaczenia już przy nazwisku autora, że to twórca serialu „BoJack Horseman”, przez zachętę „Ilustrowałbym! – Andrzej Rysuje”, po całą masę blurbów na skrzydełkach (sześć „prawdziwych” i dwa od babć Boba-Waksberga). Aczkolwiek w tym całym sprzedażowym szumie opis książki z tyłu okładki trafnie oddaje sytuację, choćby podpowiadając, że to „[e]manująca surrealizmem, a jednocześnie wybitnie realistyczna narracja”.

Takie połączenie jest mocną stroną zbioru opowiadań uznanego serialowego twórcy i ujawnia się już w otwierającym tom tekście „Słone nerkowce, jak Boga kocham”. To mocne wejście w ciąg opowieści o nowoczesnym poszukiwaniu miłości i związanych z tym rozczarowaniach. Część historii poprowadzono w absurdalnych realiach – jak w świetnym opowiadaniu „Przenajświętsza i najpomyślniejsza uroczystość”, gdzie autor wpisuje stereotypowe trudności ze zorganizowaniem wesela w uniwersum pełne dziwacznych rytuałów. Zdarzają się teksty „zwyklejsze”, po prostu obyczajowe – i w nich już trudniej Bobowi-Waksbergowi jakoś się wyróżnić na tle literackiej „produkcji”. Opowiadania „Takie są fakty” czy „Przeciętniaczka”, nawet jeśli mają niezłe momenty i celne diagnozy, dość szybko wylatują z pamięci. Pasuje tu fragment drugiego z nich dotyczący makaronu, który „nie był świetny, ale nie był też paskudny” (s. 211).

Nie można odmówić temu debiutanckiemu zbiorowi opowiadań czarnego humoru i (aż nazbyt) trafnych spostrzeżeń o dzisiejszych związkach. „Przewodnik seryjnej monogamistki po ważnych miejscach Nowego Jorku”, „Lunch z osobą, która cię rzuciła”, „Zasady gry w tabu” czy „Przeprowadzka na drugi koniec kraju” w interesujący sposób wykorzystują codzienność nowoczesnych relacji do obnażenia ich braków – na każde przekonanie: „Tym razem będzie wspaniale” (s. 10) znajdzie się trzeźwiejsza konstatacja: „(…) doszli do wniosku, że pustynia waszego związku jest powabniejsza od pustkowia bycia samemu (…)” (s. 127), „Może dostrzegłeś głupotę, jaką było lekkomyślne skakanie na łeb na szyję w sam środek chaosu, jakim jest druga osoba” (s. 127), „I kochałam Mutta, tak jak kochasz, kiedy znajdujesz się w takim momencie życia, że jesteś gotowy coś pokochać, i obok jest coś, co możesz kochać” (s. 165).

Czyta się „Kogoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii”, doceniając ironiczną przenikliwość autora i jego wyobraźnię, ale stopniowo wynikająca z oryginalnych pomysłów i chwytów energia się wyczerpuje. Trudno byłoby zarzucić Bobowi-Waksbergowi formalną monotonię. Są tu zabawy czcionką albo nawet obrazki; autor proponuje teksty i dłuższe, i zwięźlejsze, czasem wręcz aforystyczne („Krótki historie”), czy wiersz („Wiersz”). Niektóre teksty czyta się lekko, inne wymagają głębszego skupienia („My, uczeni mężowie”). Jednak chociaż jakiś zabieg czasem zadziała, to niekoniecznie będzie tak za każdym razem. Nie przekonuje mnie na przykład „Rufus”, czyli historia prowadzona z perspektywy psa. Mam wrażenie, że sam koncept to za mało. Za to interesująco wybrany punkt widzenia sprawdza się choćby w opowiadaniu „Chcesz wiedzieć, jakie są sztuki teatralne?”, gdy do głosu dochodzi siostra autora, który wyciągnął na scenę rodzinne brudy. Niekoniecznie zainteresowały mnie „Wschodzące gwiazdy” oparte na zabawie konwencją superbohaterską, a o ile na początku tomu tak dobrze się bawiłam przy lekturze „Przenajświętszej i najpomyślniejszej uroczystości”, o tyle prawie finałowe „Więcej ciebie, którym już jesteś”, chociaż też wykorzystujące absurdalne realia w mówieniu o jak najbardziej realnych emocjach, nieszczególnie mnie wciągnęło. Zamykające tom „W piątek 18 lipca będzie nieczynne. Przepraszamy za niedogodności” to dobra ilustracja mojego lekkiego niedosytu wobec pisarstwa Boba-Waksberga: jeśli spojrzeć pod dość ciekawą, ale jednak powierzchowną warstwę formy, mamy do czynienia z kolejną w tej książce, bardzo prostą wizją, że nawet jeżeli cudem uda się zdobyć coś wyjątkowego, to i tak wszystko szybko przeminie.

Równocześnie przegląd dotychczasowych recenzji wskazuje, że te opowiadania, które mnie ujęły, nie podobały się innym odbiorcom – i odwrotnie, więc może przy podobnym spojrzeniu na chwyty autora ocena konkretnych jego tekstów okazuje się bardzo indywidualna. Tom „Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii” przynosi całkiem sporo czytelniczej przyjemności, nawet jeśli to tom nierówny i trudno uznać go aż za literackie objawienie. Warto więc po debiut Boba-Waksberga sięgnąć, zwłaszcza jeśli lubi się klimat jego seriali (poza stworzeniem niedawno zakończonego „BoJacka…” współpracował przy „Tuce i Bertie” Netfliksa oraz „Undone” Amazon Prime Video).
Raphael Bob-Waksberg: „Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii. Opowiadania”. Przeł. Monika Skowron. Wydawnictwo Insignis. Kraków 2020.