ISSN 2658-1086

1 sierpnia 15-16 (399-400) / 2020

Mateusz Chról,

W SZPONACH SKORUMPOWANEGO KOLEKTYWU (COLLECTIVE)

A A A
Fakty bywają bardziej przerażające i okrutne od fikcji. Mamy okazję przekonać się o tym, oglądając najnowszą produkcję Alexandra Nanau – rumuńskiego reżysera, znanego ze społecznie zaangażowanych filmów dokumentalnych. Rzecz rozpoczyna się 30 października 2015 roku, wówczas dochodzi do pożaru w klubie Colectiv, miejscu popularnym wśród młodzieży w Bukareszcie. Nieprzystosowany do standardów bezpieczeństwa lokal organizuje koncert, podczas którego zostają użyte środki pirotechniczne, na które nie ma zezwolenia. Dochodzi do tragedii – w pożarze ginie 27 osób, a 100 zostaje poparzonych i przewiezionych do szpitala. Po pożarze władze Rumunii ogłaszają żałobę narodową. Ponadto pod wpływem odsłaniającego liczne kontrowersje śledztwa dziennikarskiego premier (Victor Ponta) i minister zdrowia (Patriciu Achimaș-Cadariu) podają się do dymisji. Pojedynczy incydent okazuje się efektem ubocznym działania skorumpowanego systemu, który nie tylko dopuszcza się kłamstw i kradzieży publicznych pieniędzy, ale także jest obojętny na bezpieczeństwo i zdrowie obywateli.

Niebawem po utkwieniu ofiar pożaru w otchłani rumuńskich szpitali służba zdrowia oraz placówki medyczne deklarują, że poziom opieki zdrowotnej w szpitalach jest na europejskim, (tudzież „niemieckim”) poziomie. Oprócz tego szpitale blokują i uniemożliwiają przetransportowanie poparzonych pacjentów do lepiej zaopatrzonych placówek na terenie Unii Europejskiej (np. w Wiedniu). Niemniej jednak, pomimo zapewnień instytucji, na oddziałach oparzeniowych zaczynają umierać pacjenci. Okazuje się, że winne temu są złe warunki sanitarne, a przede wszystkim powikłania związane z bakteryjnymi zakażeniami szpitalnymi (m.in. pałeczką ropy błękitnej).

W obliczu takiego obrotu spraw redaktor naczelny gazety sportowej „Sporturilor” – Cătălin Tolontan – wraz z innymi członkami redakcji wszczyna dziennikarskie śledztwo. Kamera filmowa śledzi grupę dziennikarzy niemalże od samego początku, wciągając widza w rzeczywistość przepełnioną beznamiętną żądzą pieniądza i mafijno-partyjnymi intrygami. Pierwsze etapy dochodzenia ujawniają, że dotychczasowy właściciel firmy Hexi Pharma – Dan Condrea – sprzedaje szpitalom rozcieńczone płyny odkażające, w dodatku po zawyżonych cenach. Pod presją niezależnych mediów zostają przeprowadzone badania laboratoryjne odnośnie składu oraz skuteczności specyfików sprzedawanych przez Hexi Pharmę. Produkty okazują się zawierać dziesięciokrotnie mniejszą (!) ilość substancji aktywnej, aniżeli powinny według deklaracji producenta. Co mniej lub bardziej zaskakujące, przed złożeniem jakichkolwiek zeznań Dan Condrea ginie w wypadku samochodowym. Oficjalnie uznaje się, że była to śmierć samobójcza, ale bardziej nieufni wysnuwają hipotezy, że mógł zostać zamordowany.

W trakcie rozwoju wydarzeń do akcji włącza się Vlad Voiculescu – młody polityk, który po dymisji swojego poprzednika zostaje nowym ministrem zdrowia. Próby przeprowadzenia przez Voiculescu jakichkolwiek reform w systemie opieki zdrowotnej spotykają się jednak z niebywałym oporem. Okazuje się, że skorumpowani są nie tylko lekarze, ordynatorzy i dyrektorowie szpitali, ale także establishment polityczny z partii socjaldemokratycznej, który jest z nimi w układach. W świecie, w którym defraudacje publicznych pieniędzy, przekręty i kłamstwa stanowią status quo, osoby próbujące dotrzeć do prawdy i zadośćuczynić sprawiedliwości zostają uznane za wrogów społeczeństwa. Ostatecznie cierpią na tym zwykli obywatele, którzy nie otrzymują od państwa podstawowej opieki zdrowotnej i umierają na szpitalnych łóżkach, pokryci gnijącymi ranami i robactwem (dosłownie). Nic więc dziwnego, że ujawnione przez rumuńskie media kontrowersje i nadużycia doprowadzają do publicznych protestów oraz demonstracji.

Prowadzony przeze mnie opis sugeruje, że mamy do czynienia bardziej z filmem sensacyjnym niż dokumentem. I coś w tym jest – „Collective” ogląda się z wypiekami na twarzy, ponieważ uchwycone przez twórców momenty i umiejętnie skonstruowany montaż sprawiają, że produkcja trzyma w napięciu lepiej niż niejeden film akcji czy kryminał. Warto zaznaczyć, że prezentowany obraz składa się z materiałów zgromadzonych w ciągu 14 miesięcy. Widz zatem ma okazję na bieżąco obserwować rozwój wydarzeń i odkrywać nowe, szokujące fakty. Reżyser z pewnością wiele dobrych scen zawdzięcza między innymi zgodzie redakcji „Sporturiloru” oraz Vlada Voiculescu na nieustanną obecność kamery, dzięki czemu nie umykają mu najbardziej palące szczegóły dokumentowanego skandalu. Z resztą działalność wyżej wymienionych zasługuje nie tylko na pochwałę z uwagi na przyczynienie się do atrakcyjności filmu, ale także ze względu na determinację w dążeniu do prawdy i sprawiedliwości. Redakcja bukaresztańskiej gazety sportowej oraz młody minister zdrowia stają się więc nie tylko głównymi bohaterami filmu, ale także bohaterami rumuńskiego społeczeństwa, walcząc w imię sprawiedliwości oraz należytej opieki zdrowotnej w swoim kraju.

Sądzę, że ten dokument dobitnie komunikuje odbiorcy, w jaki sposób praca lekarza jest obciążona moralną odpowiedzialnością i do jak drastycznych skutków dochodzi, kiedy etyka zawodowa tej profesji zostaje naruszona. Niewątpliwie taki przekaz może zostać skierowany nie tylko do lekarzy w Rumuni, ale również do lekarzy na całym świecie. Warto również zastanowić się nad tym, na ile prezentowana sytuacja społeczno-polityczna może odnosić się do innych krajów. Nietrudno zauważyć, że warunki panujące w rumuńskich szpitalach są na tyle opłakane, że w porównaniu do nich stan polskiej służby zdrowia może być uznany za całkiem przyzwoity. Jednakże specyficzna kultura polityczna, powszechność korupcji i nepotyzm na różnych szczeblach instytucjonalnych wydają się charakterystyczne dla wielu postkomunistycznych państw Europy Wschodniej, w tym także Polski. To właśnie te kraje są obarczone omawianym ryzykiem przez lata funkcjonowania w zdegenerowanym systemie. Nie możemy jednak zapominać, że nadużycia w służbie zdrowia, demoralizacja lekarzy oraz polityków mogą występować również w wysokorozwiniętych państwach Zachodu. Dobrym przykładem są Stany Zjednoczone, które borykają się z problemem wpływu koncernów farmaceutycznych na decyzje lekarzy, co wywołało m.in. kryzys w nadmiernym przepisywaniu recept na opiaty (np. Vicodin) i w rezultacie spowodowało znaczące zwiększenie liczby zgonów z powodu przedawkowania. Nie możemy więc oczekiwać, że zmiany systemowe, prawne i instytucjonalne pozwolą całkowicie zlikwidować korupcję w służbie zdrowia i nieuczciwość lekarzy; potrzebna jest także oddolna zmiana samoświadomości moralnej przedstawicieli tego zawodu oraz egzekwowanie odpowiednich standardów etycznych.

Koniec końców, najnowsza produkcja Nanau pokazuje, jak wygląda od kuchni skorumpowany system i w jaki sposób mogą być łamane prawa obywatelskie w pseudodemokratycznych reżimach. Jak wcześniej wspominałem – po seansie stajemy się bardziej wrażliwi moralnie na nadużycia związane z zawodem lekarza oraz uświadamiamy sobie, jak ważną rolę społeczną mogą pełnić niezależni dziennikarze. Godne odnotowania jest to, że w filmie nie występują żadni aktorzy, w prowadzonej narracji brak fabularyzowanych wstawek, co wzmacnia autentyczność obrazu. Bardziej złośliwi mogliby wysunąć ewentualny zarzut, że film bazuje na emocjach i szoku, ponieważ twórcom udało się sfilmować całe spektrum afektywne bohaterów. Nie są to jednak emocje pozbawione refleksji, a w niektórych przypadkach obecność odpowiednich stanów emocjonalnych jest niezbędna do prawidłowego osądu sytuacji. Wszelkie wstrząśnięcia widzem wydają się więc tutaj w pełni uzasadnione – z pewnością nie jest to próżna rozrywka. Oby więcej takich dokumentów!
„Collective” („Colectiv”). Reżyseria: Alexander Nanau. Scenariusz: Alexander Nanau, Antoaneta Opris. Obsada: Catalin Tolontan, Mirela Neag, Tedy Ursuleanu, Vlad Voiculescu. Rumunia, Luksemburg 2020, 109 min.