ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (399-400) / 2020

Anna Herman,

KTO STWORZYŁ IT (CLAIRE L. EVANS: 'PIONIERKI INTERNETU', KAROLINA WASILEWSKA: 'CYFRODZIEWCZYNY')

A A A
Informatyka była nauką sfeminizowaną – ten prosty wniosek jako pierwszy nasuwa się jeszcze w trakcie lektury „Cyfrodziewczyn. Pionierek polskiej informatyki” Karoliny Wasielewskiej i „Pionierek Internetu” Claire L. Evans. Obie pozycje łączy bowiem nie tylko pewne podobieństwo tytułów, ale również myśl przewodnia, czyli przedstawienie sylwetek kobiet, które w ogromnym stopniu wpłynęły na losy technologii.

W ostatnich latach media społecznościowe raz po raz obiegała ikoniczna dziś fotografia Margaret Hamilton pozującej z oprogramowaniem, które wraz z zespołem stworzyła dla misji Apollo 11. Stos papierów zawierających kod jest prawie tak wysoki jak Hamilton – a ona, uśmiechnięta, podtrzymuje go ręką, trochę tak, jakby miał się zachwiać, przewrócić, rozsypać dookoła. Zdjęcie zostało wykonane przez zatrudnionego w placówce fotografa, w jednym z laboratoriów MIT, a dziś jest znanym na całym świecie symbolem aktywnego uczestnictwa kobiet w wielkiej, cyfrowej rewolucji, która zmieniła chyba każdy aspekt ludzkiego funkcjonowania.

To dzięki błyskotliwej, pomysłowej i upartej Margaret Hamilton oprogramowanie stało się ważnym elementem misji kosmicznych, nie wspominając już o tym, w jak wielkim stopniu praca matematyczki i informatyczki przyczyniła się do powodzenia pierwszego w historii lotu na Księżyc. Hamilton była jednak jedną z wielu pracujących w branży kobiet, które każdego dnia mierzyły się z pionierskim wyzwaniem budowania od podstaw zupełnie nowej nauki. Zadania, które przed sobą stawiały, nie miały precedensu – na uniwersytetach nie nauczano jeszcze zasad konstrukcji i obsługi maszyn liczących, a projektowaniem komputerów i ich programowaniem zajmowali się przede wszystkim matematycy i matematyczki – często ludzie młodzi, niedoświadczeni w pracy nad większymi projektami, dopiero kończący studia. Trafiając do zespołu badawczego, natychmiast stawali się odkrywcami i wynalazcami, szefami i nadzorcami – w tej branży nie można było zostać pracownikiem szeregowym. Jak zauważa we wstępie do „Cyfrodziewczyn” Karolina Wasielewska, „informatyka nie była wówczas »branżą«. W latach powojennych nie była nawet osobną dziedziną nauki – algorytmy, które stały się podstawą późniejszego programowania, stanowiły po prostu dział matematyki. A matematykę studiowało wtedy wiele kobiet i nikogo to nie dziwiło” (s. 10).



Historia udziału kobiet w genezie przemysłu IT wiedzie od Ady Lovelace (uznawanej za pierwszą programistkę – tworzyła z myślą o maszynie analitycznej Charlesa Babbage’a) poprzez pracownice zatrudniane do dziurkowania kart perforowanych i przekładania kabli, dziewczyny programujące maszyny cyfrowe do wykonywania skomplikowanych obliczeń, inicjatorki uniwersalnych języków kodowania, matematyczki wymieniające pierwszym komputerom żarówki, twórczynie innowacyjnych sieci społecznościowych, wynalazczynie części do komputerów osobistych i cyberfeministki aż po XXI-wieczne inżynierki IT. Wbrew temu, co powszechnie myśli się o komputerach, ich historia łączy się i splata przede wszystkim z bolesną i trudną przeszłością kobiet, z opowieścią o równouprawnieniu, walce o prawa i brutalności zapominania dokonań tych, których identyfikacja płciowa stanęła na przeszkodzie rozwijającej się kariery.

Obie autorki z wrażliwością i wnikliwością śledzą losy kobiet pracujących w branży technologii informatycznych. Obie przywołują postaci, których wielkość została już rozpoznana, i wydobywają z cienia te, których nazwisk nie uwzględniono w kronikach IT. Obu udaje się oddanie „cyfrodziewczynom” nienachalnego i pełnego szacunku hołdu.

Intrygującym (i kontrowersyjnym) zabiegiem łączącym „Pionierki Internetu” i „Cyfrodziewczyny” jest uogólnienie. Kobiety pracujące z komputerami tworzą zjednoczoną grupę, którą spaja nie tylko specyfika zajęcia, ale i szereg innych charakterystyk – między innymi bycie matką, żoną czy feministką – jednak dzielące je różnice, pęknięcia na jednolitej strukturze informatycznej kobiecości nie są afirmowane i podkreślane. Z jednej strony tłumaczy to prosty i konkretny zamysł książek – tożsamość kobieca, jako cecha dystynktywna, pociąga za sobą bardzo konkretny zestaw doświadczeń uniwersalnych dla większości kobiet (np. doświadczenie dyskryminacji, seksizmu, protekcjonalnego traktowania, szklanego sufitu). Niewątpliwie, to właśnie te przeżycia w głównej mierze składają na sytuację kobiet w przemyśle technologicznym, czyniąc historie pracownic IT co najmniej zbliżonymi. Z drugiej strony czuję niedosyt zróżnicowania – tożsamość kobieca łączy się również z innymi kategoriami społecznymi, które kształtują losy jednostek. Chciałabym poznać bardziej intersekcjonalną historię dziewczyn z IT, chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że dotarcie do niej może być zupełnie nieosiągalne. Historie PoC, osób transpłciowych i queer oraz osób z niepełnosprawnościami wciąż czekają na opowiedzenie. Cieszę się jednak, że czytelnikom przywrócone zostały historie kobiet.

W dobie koronakryzysu trudno wyobrazić sobie kapitalistyczny świat klasy średniej i wyższej pozbawiony dostępu do komputera i internetu. Uświadomienie sobie wagi wszystkich odkryć, które stopniowo rozwijały branżę IT, jest doświadczaniem – po kolei, sumiennie – rewolucyjności każdej dziurki wybitej na perforowanych kartach, każdego starannie podpiętego kabla, każdej poprawnie wpisanej linijki kodu. Każda rewolucja potrzebuje ikon, twarzy, wzorów do naśladowania, przywódczyń – i myślę, że w tym sensie książki Wasielewskiej i Evans fundują nowy, odświeżony obraz przodowniczek technologicznego postępu. Jednak tym, co stanowi o prawdziwej rewolucyjności obu lektur, jest przywołanie sylwetek tych, których rękami budowała się futurystyczna, cyfrowa rzeczywistość. To te ręce – dziurkujące, przepinające, wkręcające, spisujące kod i dokonujące napraw – popchnęły rewolucję do przodu.



Żeby dobrze zrozumieć, jak istotne dla historii IT są książki Wasielewskiej i Evans, należy uważnie przyjrzeć się faktom. W 1967 roku „Cosmopolitan” wydrukował artykuł zatytułowany „The Computer Girls” (ang. „Komputerowe Dziewczyny”). Praca w branży informatycznej została w nim przedstawiona jako doskonałe zajęcie dla kobiet. W tekście powołano się na słowa Grace Hopper, programistki współpracującej m.in. przy projektach marynarki wojennej podczas II wojny światowej. Zdaniem Hopper tym, co czyniło kobiety najbardziej odpowiednimi do pracy z maszynami cyfrowymi, była ich cierpliwość i przywiązywanie wagi do detali. To właśnie Hopper wyszła z inicjatywą stworzenia uniwersalnego języka programowania (do czego przydały się nie tylko cierpliwość i jakość, ale również stalowe nerwy). Aż do momentu powstania opartego na jej pomyśle COBOL-a (common business-oriented language) programowanie komputerów odbywało się z wykorzystywaniem języka matematyki. Wprowadzony w latach 60. system jest sporadycznie używany do dziś, a pluskwa milenijna, czyli zagrożenie komputerowym chaosem związanym ze zmianą dwóch ostatnich cyfr roku na 00, miała stanowić nieprzyjemną konsekwencję użytkowania właśnie COBOL-a.

Bohaterką, której zawdzięczamy istnienie social media, jest Stacy Horn, która w 1989 roku założyła jedną z pierwszych sieci społecznościowych działających jeszcze poza WWW. Zrzeszająca mieszkańców Wschodniego Wybrzeża platforma Echo funkcjonuje do dziś, pomimo że korzystanie z East Coast Hang-out znacznie odbiega od intuicyjnego surfowania w internecie.

Podczas gdy na Zachodzie IT rozwijało się szybko (choć nie bezproblemowo), w Polsce najbardziej pionierskimi projektami zajmowały się jednostki w Warszawie i Wrocławiu. Zatrudnione w nich kobiety robiły to samo, co bohaterki „Pionierek Internetu” – perforowały, podpinały, konstruowały i programowały. Niektóre z nich, tak jak Elżbieta Cochard (z domu Płóciennik), postanowiły wyjechać z kraju i po pewnym czasie zacząć pracę na własny rachunek. Wiele zdecydowało się pozostać w Polsce. Alicja Kuberska w ramach pracy magisterskiej stworzyła komputer KUMA. Lidia Zajchowska programowała kultowe Odry. Hanna Oktaba pracowała przy Loglanie, jedynym polskim obiektowym języku programowania.

Bohaterek było więcej, a wszystkie przyczyniły się do rewolucji. Wasielewska i Evans pozwalają im powrócić.
Claire L. Evans: „Pionierki Internetu”. Przeł. Magdalenka Rabsztyn-Anioł. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2020 [seria: Mundus].
 
Karolina Wasielewska: „Cyfrodziewczyny. Pionierki polskiej informatyki”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2020 [seria: Nie-Fikcja].