ISSN 2658-1086

1 sierpnia 15-16 (399-400) / 2020

Anna Zagórska,

PODRÓŻ DO SEDNA (ELIOT WEINBERGER: Z RZECZY PIERWSZYCH)

A A A
1.

Eseje Eliota Weinbergera są wymagające. Ich lektura należy jednak do tych czytelniczych doznań, których długo nie sposób zapomnieć. Wobec „Z rzeczy pierwszych”, zbioru esejów opublikowanych tego lata przez Wydawnictwo Karakter, naprawdę nie można przejść obojętnie. I nie jest to w tym przypadku wyświechtana fraza, której używamy, gdy brakuje nam twórczych pomysłów na wyrażenie swoich lekturowych zachwytów.

Kilka lat temu Christopher Byrd na łamach „The New Yorker” napisał, że książki Weinbergera są trudne do jednoznacznego sklasyfikowania, a jego twórczość pozwala dostrzegać pojemność eseistycznej formy: „Weinberger also helps us to see that the essay, as a form, can do almost anything, if we’re willing to try” (Ch. Byrd: „The Unclassifiable Essays of Eliot Weinberger”. „The New Yorker” 2016, Dec. 12). Intuicja Byrda świetnie sprawdza się przy lekturze „Z rzeczy pierwszych”. Dostrzegamy, że w pojemności formalnej Weinbergerowskiego eseju drzemie wielki potencjał. Jego pisarstwo jakby nie miało granic: umiejętnie przeciska się przez cieśniny wytyczonych ram i sprawnie meandruje pomiędzy formalnymi ograniczeniami. Weinbergerowska narracja płynie – niesie nas i porywa. Ale zmyli się ten, kto sądzi, że w tej jakże spokojnej, wyciszonej eseistyce brak głębi, że jest – posługując się nadal akwatyczną metaforyką – pełna płycizn i lekkich prądów. Tu raczej, pod pozorem żeglugi na spokojnych wodach, ujawniają się meandry poznania, rozliczne intelektualne głębiny. Fascynująca jest podróż, w której Weinberger służy nam za przewodnika.

Trzeba oczywiście nadmienić, że eseistyka Weinbergera często bywa zaangażowana, aktualna, żywo komentująca bieżące sprawy. Dość wspomnieć, że jeden z jego tekstów, który doczekał się nawet miana „internetowego viralu”, dotyczył irackiego konfliktu zbrojnego (mowa oczywiście o „What I Heard About Iraq”). Tom „Z rzeczy pierwszych” jest jednak od aktualności jak najdalszy. Weinberger ukazuje nam się jako znawca starożytnych kultur, poezji i sztuki, pasjonat historii i archeologii, sprawny antropolog (wymieniać zainteresowania i źródła poznania, które uwidoczniają te eseje, można bez końca). Nienachalnie i z wyczuciem ubiera swoje rozległe pasje, poparte wiedzą, w słowa, które zdają się nam, czytelnikom, księgą do zrozumienia świata.

2.

Lektura tych esejów jest niczym podróż w głąb, docieranie do początku wszechrzeczy, do tytułowych rzeczy pierwszych. Jest niczym namacalne obcowanie z niezwykłością, dotykanie historii, doświadczenie nierzeczywiste spaceru, który balansuje pomiędzy odkrytym a tajemniczym, pewnym a niedopowiedzianym, oczywistym a niejednoznacznym. Urzekająca to podróż, której dukt znaczą słowa. Weinberger zaś używa ich z kunsztem sztukmistrza, z precyzją prestidigitatora: to wyczulone i pełne świadomości umiejętne żonglowanie pomiędzy tym, co widocznie i tym, co zakryte. Słowa są mu powolne, frazy są mu poddane.

Świat widziany przez pryzmat esejów Weinbergera jest niejednoznaczny – dowodzą tego liczne przesłanki, które autor wyciąga choćby z historii, literatury, filozofii starożytnej, dawnych przekonań. Nie ma w świecie pewności. Nie ma stałości. Wszelkie sądy są zawieszone. Prawidłami wszechświata są branie w nawias i podawanie w wątpliwość. Pięknem historii jest jej nie-odkrycie, nie-pewność, nie-możność. Świat – tu akurat mierząc go przekonaniami Empedoklesa – krąży w jakiejś paradoksalnej, oksymoronicznej stałości-odmienności: bywa krótkotrwale zmienny, a jednocześnie cechuje go stała jednakowość. Oddając głos Weinbergerowi, który potrafił tę myśl wyrazić celniej: „Wszystko jest czasami odmienne, lecz wiecznie jednakowe, efemeryczne twory rozdzielają się na swoje nieśmiertelne pierwiastki i ponownie składają się w całość w inny sposób” (s. 102). Już sam wstęp eseju „Empedokles” jest kwintesencją – wyrażoną właściwie dobraną i wyważoną frazą – tej nie-pewności i nie-możności: „Był uczniem Parmenidesa albo Ksenofanesa, albo Anaksagorasa czy też Pitagorasa, czy też syna Pitagorasa, Telaugesa. […] Był Sycylijczykiem z Akragas, z którego wygnano go bądź nie, miasta, którego mieszkańcy, jak miał się wyrazić, żyją tak, jakby mieli jutro umrzeć, domy zaś budują tak, jakby mieli żyć wiecznie” (s. 100-101).

Trudno wyobrazić sobie, by można było ująć to lepiej. Czytelnik od pierwszego zdania wciągnięty jest w klimat niedopowiedzenia, niepewności i poczucia przebywania w samym środku, w wirze (to oczywiście nawiązanie do tytułu innego z esejów tego tomu) odwiecznej, niekończącej się tajemnicy, na której osadzono podwaliny świata.

Weinberger proponuje nam świat, który łatwiej opisać przez pytania niż odpowiedzi. Za pomocą nie twierdzeń, a wątpliwości. Przez eliminację, a nie łatwe potwierdzanie. Takie podejście do rzeczywistości jest trudne, bo jakże wygodnie osądzać, szufladkować i podejmować autorytarne decyzje, jakże łatwo być przekonanym o własnej słuszności. Podejście, które proponuje Weinberger, nie należy do wygodnych, ale jednocześnie jest świadectwem głębokiego namysłu nad światem, uwagi i wyczucia. Esej „In lux perpetua” otwiera scena, w której kilkunastoletnia dziewczynka płacze przed sklepem z bajglami. Pies właśnie wyrwał jej kanapkę i zjadł. Próba jednoznacznego ocenienia całej i komicznej (scena ma w sobie klimat komedii slapstickowej), i przygnębiającej (smutek dziewczynki) sytuacji nie jest możliwa, raczej: „wiemy, czym to nie jest. W świecie pełnym cierpienia i katastrof nie jest to nic ważnego” (s. 66). Tak właśnie świat dostrzega Eliot Weinberger. I jest to urzekające w równej mierze z faktem, że przywołana scenka staje się przyczynkiem do przypomnienia historii Perpetui, chrześcijańskiej świętej żyjącej w Kartaginie na przełomie II i III wieku naszej ery.

3.

Wspomniany już wcześniej Christopher Byrd w pewnym momencie cytowanego wyżej artykułu przywołuje esej „What I Heard About Iraq” Weinbergera. Pisząc o konstrukcji tego tekstu, stosuje określenie, które można przetłumaczyć jako „zaklęciowe użycie” słowa. Wydaje się, że ten sposób pisania (i odczytania jednocześnie) odnajdujemy także w „Z rzeczy pierwszych”. Słowa, ułożone w idealnie zestrojone frazy, brzmią niczym zaklęcia, niczym mowa-symbol, zdania przepełnione znaczeniami. Nie ma w tej twórczości zbędnych fajerwerków, nie ma nadprodukcji epitetów. Jest tak pożądana prostota, klarowność i wyważenie, które stanowią o sile eseistyki Weinbergera. Są słowa-zaklęcia, które towarzyszą nam w tej czytelniczej podróży. Są frazy, które pobrzmiewają w uszach jeszcze długo po odłożeniu lektury. Są zdania, które trwają w nas niczym melodie. Mamy poczucie, jakby słowa układane przez Weinbergera miały siłę pieśni i jakąś im przypisaną szczególną wagę. Jest to pisarstwo niezwykle dopracowane. Bez fałszywych tonów, bez echa językowej kokieterii. W prostocie – co można powtarzać aż do znudzenia – drzemie wielka siła, trzeba tylko wiedzieć, jak ją uruchomić. Weinberger czyni to bezbłędnie.

4.

Weinberger jest strażnikiem. Jego eseje są spisywaniem ulotnego, kruchego, minionego. Słowa przywracają duchy dawno zapomnianych plemion, echa przebrzmiałych historii, postaci, które odeszły. To niezwykle frapująca podróż do świata, który wydawał się już na zawsze zamknięty i niedostępny. Okazuje się jednak, że Eliot Weinberger bywa po nim przewodnikiem. To także ucieczka w kierunku świata zwierząt, wnikliwe przyglądanie się gatunkom znaczącym: tygrysom czy nosorożcom, w których historii (współistnieniu z człowiekiem i wielorakim tego skutkom) autor dostrzega bogactwo warte spisania. Weinberger, ze swoją erudycją budzącą najwyższe uznanie, przemawia do nas niczym strażnik odchodzącego: osadza w kulturze i historii tygrysa („Tygrysy”), kreśli także ślad wywózek pojedynczych nosorożców w głąb europejskiego lądu („Nosorożec”). Opowieści te stają się okazją do wpisania tego masywnego (i nieeuropejskiego per se!) ssaka w historię starego kontynentu, bo przecież:„Szósty nosorożec przybył do Francji w roku 1790 po uciążliwej podróży, w trakcie której w jego ciało regularnie wmasowywano tran, by skóra pozosta wała wilgotna. […] Rzadko zwracał na siebie uwagę, a rewolucja i Wielki Terror nie wpłynęły szczególnie na jego położenie. […] Ósmy nosorożec w Europie, nabyty przez Pidcocka w roku 1799, został wnet sprzedany cesarzowi Franciszkowi II Habsburgowi. W oczekiwaniu na transport przez ogarniętą wojenną zawieruchą Europę zwierzę padło kilka miesięcy później w stajni przy Drury Lane. (s. 197-198)

Dość dodać, że każdy z tych esejów („Tygrysy”, „Nosorożec”) zawiera całostkę z – pozbawionym komentarza, bo po prawdzie: co tu komentować – zestawieniem populacji zwierząt i wskazaniem stopnia zagrożenia gatunku wyginięciem czy zmniejszeniem populacji. Oto możliwa pointa tej współ-egzystencji potężnych zwierząt z ludźmi.

5.

Tadeusz Nowak, pisząc o twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, nazywał go poetą „mówiącym z wnętrza słowa […], tak, jakby opowiadał, siedząc na progu tego słowa” (Nowak: 73). Lektura esejów Weinbergera pomieszczonych w tomie „Z rzeczy pierwszych” przywodzi na myśl te Nowakowe porównania i metafory. Wydaje się bowiem, że i amerykański eseista należy do kręgu „mówiących z wnętrza słowa”. Tych, którzy potrafią tak ułożyć frazę, by była ona płynnym przejściem, mostem i spoiwem, między opowiadanym i opowiadającym, tych, którzy przysiadają na tym metaforycznym progu, by snuć opowieść tyle magiczną, ile jednocześnie głęboko intelektualną. Jest to nie lada sztuka i niemałe wyzwanie. Eliot Weinberger porywa się na – niemalże – niemożliwe i znakomicie sobie z tym wyzwaniem radzi. Dowodzą tego jego wymagające i prawdziwie pasjonujące eseje pomieszczone w tomie „Z rzeczy pierwszych”.

„Z rzeczy pierwszych” to eseistyka najwyższej próby, a przy tym jakże urzekająca podróż od-świata, od-współczesności, od-doczesności. Wydaje się, jakby meandrowanie po świecie przeszłym, minionym, historycznym było dla Weinbergera ucieczką od nowoczesności. W opowieściach, legendach, wierzeniach, w starożytnych cywilizacjach i wśród historycznych postaci autor szuka klucza – do nas samych, do współczesności. Wyczuwamy, jakbyśmy oddalali się, wraz z nim, jego głęboko intelektualną dykcją i wyczuciem słowa, jak najdalej od dnia dzisiejszego, a jednocześnie – wciąż dryfujemy, dopływamy do skojarzeń ze współczesnością. Eseje Weinbergera są niczym nić łącząca zaprzeszłe z dzisiejszym.

Literatura:

Nowak T.: „Spowiedź wyobraźni (szkice i rozmowy)”. Oprac. A. Jarzyna. Kraków 2014.
Eliot Weinberger: „Z rzeczy pierwszych”. Przeł. Mikołaj Denderski. Wydawnictwo Karakter, Kraków 2020.