ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (52) / 2006

Daria Weps,

POZA GRANICAMI POZNANIA

A A A
Renata Šerelytė, urodzona w roku 1970 na Litwie, jest poetką, krytykiem literackim, ale przede wszystkim – autorką opowiadań, dramatów oraz powieści „Gwiazdy epoki lodowcowej” (wydanej w roku 1999). Pod koniec ubiegłego roku do rąk polskich czytelników trafiła druga w jej dorobku książka prozatorska – „Imię w ciemności”.

Jej główną bohaterką jest trzydziestokilkuletnia kobieta, absolwentka prawa, obecnie pani komisarz pracująca w małomiateczkowym, prowincjonalnym wydziale śledczym. Mieszka sama, z uroczą kotką Jin-Jang, uwielbia długie spacery po mieście, wizyty w barze Šarkienė. Świetnie zna się na różnych gatunkach trunków, bo i od nich nie stroni. W pracy boryka się nie tylko z kapryśnym szefem, wścibską sekretarką Atalią, której rola sprowadza się głównie do parzenia kawy – musi również zajmować się rozwiązywaniem dziwnych, niejednokrotnie absurdalnych i śmiesznych spraw. Cierpiąca na uwiąd starczy natrętna pani Coco, która bezustannie podejrzewa swoich sąsiadów, iż czyhają na jej życie; rudowłosa paniusia, utrzymująca, iż opętał ją demon; wreszcie zrozpaczona matka podejrzewająca, iż podczas przesłuchania policja zaraziła jej „przeznaczoną Bogu”, niewinną córkę złem – to tylko niektóre „kryminalne” zadania, z jakimi musi uporać się pani detektyw. We fragmentach tych ujawnia się wpisana w powieść niemała dawka humoru i groteski.

Momentem zwrotnym w życiu bohaterki staje się morderstwo siedemnastolatki, której martwe ciało odkrywa pokojówka hotelu Pod Miedzianą Łapą. Jedynym podejrzanym w tej sprawie jest tajemniczy mężczyzna, który, jak twierdzi syn właścicielki pensjonatu, odwiedzał zmarłą. Ekspertyza biegłego wykazuje, iż przyczyną śmierci było gwałtowne utonięcie, a denatka była w trzynastym tygodniu ciąży. Kluczem do odkrycia tożsamości zabójcy stają się, pozostawione przez niego, odciski palców. Korzystając z pomocy Dziadka do Orzechów – kolegi z czasów studenckich, pani komisarz dowiaduje się, iż mordercą dziewczyny jest Agent Allegro, niegdyś nie tylko jej nauczyciel muzyki, ale również kochanek. Mimo iż rozstali się przed piętnastoma laty, główna bohaterka nie potrafi o nim zapomnieć – był dla niej bogiem, Buddą, dawcą rozkoszy, „której może udzielić jedynie anioł”. Jednak w jej pamięci wyryte zostały również inne wspomnienia: za jego namową usunęła ciążę i nawet po tylu latach wciąż czuje na swoim ciele dotyk zimnej stali ginekologicznych narzędzi, nie potrafi zapomnieć widoku krwi. Allegro pomógł bohaterce przebrnąć przez egzaminy wstępne na prawo, nawet przez trzy lata wspomagał finansowo, ale tylko po to, by móc się jej ostatecznie pozbyć.

Traumatyczne i destruktywne wspomnienia bohaterki wiążą się nie tylko z byłym kochankiem, ale również z najbliższą rodziną, a raczej z jej brakiem. Śmierć matki, alkoholizm ojca, brak poczucia bezpieczeństwa i samotność powodują, iż nawet jako osoba dojrzała nie potrafi odnaleźć swojej tożsamości, zamyka się w świecie obsesji i urojeń, traci kontakt z otaczającą rzeczywistością, co prowadzi do rozkładu jej osobowości, psychicznej destabilizacji. Za sprawą tej powieści czytelnik staje się świadkiem dramatu jednostki pogrążającej się w chorobie psychicznej. Bohaterka niejednokrotnie targana wewnętrznym niepokojem, irracjonalnymi lękami biegnie zdyszana do domu, by po otwarciu drzwi przekonać się, iż wszystko w porządku, meble nie porąbane, a na ścianach nie ma krwawych cytatów z Apokalipsy. Bezustanne reminiscencje i omamy powodują, iż w powieści zacierają się nie tylko granice między teraźniejszością a przeszłością, ale również między rzeczywistością a światem urojeń, snem a jawą. Nie tylko ludzie, ale również przedmioty stają się dla niej źródłem traumatycznych lęków, czuje się przez nie osaczona. Zaczyna bać się młynka do kawy, ze strachem myśli o tajemniczych właściwościach tostera, wszystko wokół wydaje się jej „nabrzmiałe gniewnym i groźnym milczeniem” i tylko „butelka brandy promienieje ludzkim ciepłem”.

Powieść ta staje się w przebiegu narracji zapisem delirycznych doświadczeń głównej bohaterki, która słyszy dziwne krzyki, szepty, kroki, widzi zmarłych, odbiera głuche telefony, a kiedy spotyka swojego ojca, ten spogląda na nią dziwnymi, fosforyzującymi oczami i szczeka złowrogo. Pani komisarz cierpi z powodu skrajnej samotności, jedyną towarzyszką jej życia jest kotka, ale z czasem i ona znika w tajemniczych okolicznościach. Czytając tę książkę, czytelnik ma wrażenie, iż zawieszone zostały w niej wszelkie prawa logiki i zdrowego rozsądku, bowiem granica między tym, co realne, poddające się empirycznemu doświadczeniu, a tym, co urojone i wyśnione przestaje istnieć, a być może cała powieść stanowi wyłącznie zapis psychodelicznych doświadczeń bohaterki?

Z jednej strony „Imię w ciemności”, niczym dobry kryminał, wciąga czytelnika w misternie utkaną intrygę, z drugiej wskrzesza atmosferę romantycznej ballady, epatuje tym, co irracjonalne, groźne, niesamowite, pogrążone w mrocznych, podświadomych zakamarkach ludzkiej psychiki. Ta wielowątkowa, napisana niezwykle kunsztownym i poetyckim językiem opowieść stanowi kliniczne studium psychicznej dezintegracji, obłędu, szaleństwa, psychozy. Ukazuje dramat jednostki uwikłanej w mroku własnych obsesji, urojeń, omamów, traumatycznych lęków i wspomnień, które destruktywnie determinują jej myśli, sposób postrzegania świata, innych, a przede wszystkim samej siebie.

Można również czytać „Imię w ciemności” jako parabolę traktującą o śmierci. Z jednej strony, z racji wykonywanego przez główną bohaterkę zawodu, mówi o śmierci wprost, z drugiej – w sposób bardziej metaforyczny i zawoalowany. Zdaje się, iż w powieść tę wpisana została niezwykle sugestywna symbolika ewokująca problematykę zarówno życia i śmierci, miłości i obsesji przemijania, rozpadu, zanikania. Zauważmy – niemało uwagi poświęca autorka kotce głównej bohaterki. Obraz kota konotuje nie tylko grzech, diabła, ale również śmierć, melancholię, nerwowość. Nieprzypadkowe jest również jej imię. Jeśli odwołać się do symboliki tradycyjnej kosmologii chińskiej, Jin i Jang to dwie przeciwstawne sobie zasady, którym przyporządkowane są wszystkie rzeczy, istoty i okresy. O ile Jin to zasada żeńska, negatywna, ucieleśniająca się w tym, co pasywne i uległe, o tyle Jang obrazuje to, co męskie, pozytywne i przejawia się w aktywności, energii i słońcu. Z kolei podczas śledztwa główna bohaterka odnajduje na swoim biurku dziwne okazy roślin, głównie trujących i śmiercionośnych: grążel, ziemowit, lulek czarny, kokoryczka czy wrotycz. Podobną funkcję spełnia pojawiający się bardzo często na kartach powieści Šerelytė motyw wiatru, symbolizujący tu nicość, pustkę, przemijanie, szaleństwo. W „Imieniu ciemności” wiatr to czasem „niepoprawny podrywacz”, który wślizguje się pod nocną koszulę, częściej jednak to „wietrzyk z tamtego świata”, który polatuje na białych skrzydłach chryzantem, bezgłośny powiew wiatru, „jakby jakiś łysogłowy demon przeraźliwie zarechotał”, „metafizyczny szept” umarłych, a nawet tornado, którego doświadcza bohaterka, będąc na cmentarzu.

„Imię w ciemności” to naprawdę intrygująca książka – w sugestywny sposób ukazuje ambiwalentne oblicze fenomenu miłości, w którym fascynacja koegzystuje z nienawiścią, a zazdrość i poczucie niedosytu przeplata się z szaleństwem, przedstawia wypaczone relacje rodzinne, grozę samotności, w sposób frapujący i niebanalny tratuje o śmierci. Przede wszystkim jednak to powieść o mechanizmach i granicach ludzkiego poznania, doświadczania rzeczywistości, które, jak czytamy w tej książce: „ma gorzki smak chininy i jeżeli leczysz nim niemoc umysłu, musisz uważać, aby nie przesolić, bo nie tylko niczego się nie dowiesz, ale i umrzesz”.
Renata Šerelytė: „Imię w ciemności”. Tłum. A. Rybałko. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2005.