ISSN 2658-1086

15 września 18 (402) / 2020

Anita Jasińska,

'PRZEKLĘTE KINO' DOŚWIADCZEŃ SENNYCH (WOJCIECH OWCZARSKI: 'SNY WIĘŹNIÓW OBOZU KONCENTRACYJNEGO W OŚWIĘCIMIU')

A A A
Wojciech Owczarski, badacz historii literatury, teatrologii i antropologii kultury oraz kierownik Pracowni Badań nas Snem, Pamięcią i Wyobraźnią, jest autorem wydanego nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Gdańskiego opracowania „Sny więźniów obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu”. To obok „Diabła w dramacie polskim. Z dziejów motywu” (1996), „O bohaterach drugiej części »Dziadów«” (1998), „Mickiewiczowskich figur wyobraźni” (2002), „Miejsc wspólnych, miejsc własnych” (2006), „Sennika polskiego. Literatury, wyobraźni i pamięci (2014), szósta monografia Owczarskiego.

Najnowsze opracowanie przynosi nowatorski sposób patrzenia na relacje i świadectwa ocalonych z czasu Holokaustu. Materiał badawczy wykorzystany w rozprawie pochodzi z zbiorów Archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i został pozyskany w latach 1973–1974. Stanisław Kłodziński, były więzień obozu i lekarz, przygotował i rozesłał do ocalałych polskich więźniów politycznych prawie sześćset ankiet, w których pytał m.in. o treść snów w okresie przedobozowym, obozowym, poobozowym i obecnym, ich szczególny, powtarzający się charakter, o dodatkowe, somatyczne objawy towarzyszące wyobrażeniom sennym, takie jak: dreszcze, niepokój, duszności czy o zainteresowanie symboliką senną, funkcjami profetycznymi snów, ich interpretacją. Odpowiedzi na zadane pytania i prośbę o dodanie własnych spostrzeżeń odesłało jedynie 147 osób, które na 579 stronach opisały swoje sny. Ten wyjątkowy materiał – jak wspomina autor publikacji – „jest niezwykle bogaty i zróżnicowany” (s. 8).

Monografia podzielona została na dwie odrębne części: „Sny działające terapeutycznie” i „Fenomenologię sennych doświadczeń”. Pierwsza to metodologiczne opracowanie ankiet, ich jakościowa analiza, próba klasyfikacji i jej charakterystyka. W czasie prac zostały wyodrębnione trzy kategorie interesujących autora treści; są to: sny obozowe, sny o obozie oraz „sny o powrocie” (takie, w których śniący „wraca” do obozu). Porównanie snów ocalałych z normą amerykańską i normą polską pozwala na opracowanie wysoce miarodajnych statystyk. Pierwszym, ogólnym i jednym z najważniejszych wniosków jest ten mówiący o poziomie lęku, złości, smutku i wstydu w snach obozowych oraz poobozowych: „sny śnione w obozie były »lepsze« — przyjemniejsze i mniej stresujące – niż sny z okresu powojennego” (s. 31). Działo się tak, ponieważ „(…) sny więźniów miały zasadniczo charakter kompensacyjny. Mimo że odzwierciedlały realia, z jakimi śniący borykali się na jawie, często pozwalały i doświadczyć tego, czego w rzeczywistości im brakowało” (s. 34).

Ciekawe spostrzeżenia przynoszą również badania, które różnicują emocje i sposób ich przeżywania w fantazjach sennych ze względu na płeć. I tak, jak wskazuje badacz, „mężczyźni skuteczniej od kobiet radzili sobie z okrutną rzeczywistością obozową, kobiety za to lepiej znosiły długotrwałe skutki poobozowej traumy” (s. 34).

Sny terapeutyczne, które pomagały przeżyć w obozie koncentracyjnym, podzielone zostały na „opiekuńcze”, „wolnościowe”, metaforyczne i „inne”, czyli takie, które m.in. nosiły w sobie silny pierwiastek zemsty. Najciekawszą i najliczniejszą grupę stanowią sny „opiekuńcze”, w których śniący otrzymywał wsparcie od którejś z wyśnionych postaci. Respondenci wskazują, że to właśnie one pozwalały uwierzyć w ocalenie i rozbudzić nadzieję na powrót do domu. Siła autosugestii bywała czasem tak silna, że potrafiła ugasić pragnienie. Jeden z więźniów śnił o piciu mleka, a po przebudzeniu czuł jego smak w ustach. Sny pełniły zatem funkcje kompensacyjne i wyzwalały pokłady energii, których sam śniący nie był świadomy, ponieważ „jeśli odrzucić hipotezę o rzeczywistej interwencji sił nadprzyrodzonych – pojawiające się w snach postaci opiekunów i wypowiadane przez nie słowa otuchy należy uznać za manifestację treści nieświadomych czy postaw, które uległy zaprzeczeniu. To sam śniący przemawia w swoim śnie i przekonuje sam siebie, że ma jeszcze tyle siły, by przetrwać obóz. Ponieważ wydaje mu się to niewiarygodne, sen musi się odwołać do zewnętrznego autorytetu – do Matki Boskiej lub kogoś bliskiego. Tylko w takiej formie więzień może zaakceptować ten przekaz” (s. 38).

Sny „wolnościowe”, dające ukojenie niektórym, u innych – wywoływały rozpacz. Śnienie o wolności mogło pomóc lub całkiem zniszczyć kruchą psychikę więźniów. Ta niszcząca siła przemieniała sny „wolnościowe” w sny nostalgiczne, w których tęsknota za domem i przeszłością wpływała destrukcyjnie na działania podejmowane w teraźniejszości. Owczarski zdaje się odnajdować odpowiedź na pytanie o przyczynę: „Ci więźniowie, którzy mieli jeszcze nadzieję na przetrwanie, paradoksalnie reagowali na te sny rozpaczą – przerażała ich myśl, że ich nadzieja to tylko sen. Ci zaś, którzy nadziei nie mieli, znajdowali w takich snach ukojenie, ucieczkę od obozowego piekła” (s. 49.)

Zdaniem badacza, na taki sposób postrzegania sennej rzeczywistości niebłahy wpływ miała „nostalgiczna polska tożsamość” (s. 56), która od XVIII wieku aż do połowy XX stulecia była ważnym (o ile nie najważniejszym!) elementem kultury polskiej. To niemal obsesyjne (a może czasem i patologiczne) przywiązanie do cierpienia, atmosfery żałoby i admiracji bohaterskiej śmierci zinterpretowane zostało jako „podatny grunt” (s. 57) do rozwoju nostalgii.

Sny na temat obozu, nawiedzające respondentów już na wolności, z reguły koszmarne i trudne do zaakceptowania podczas próby odnalezienia się w świecie „po Auschwitz”, sklasyfikowane zostały jako takie, które mogą mieć „potencjał terapeutyczny” (s. 83) i/lub zostać włączone w proces terapii. Choć, jak sygnalizuje Wojciech Owczarski, dla polskich terapeutów sny ich pacjentów nie są atrakcyjnym materiałem do pracy.

Oprócz zajmującej analizy snów poobozowych (zob. s. 73), rozdział czwarty przynosi także interesującą, choć niestety słabo zarysowaną polemikę ze stanowiskiem Ernesta Hartmanna, psychoanalityka zajmującego się badaniem snów i autora m.in. wydanej w Oxfordzie w 2010 roku publikacji „The Nature and Functions of Dreaming”, dotyczącej sztywnego rozróżnienia doświadczeń sennych na „sny posttraumatyczne” i „zwykłe koszmary”.

Część druga pełni przede wszystkim funkcje interpretacyjne, a ostatni rozdział, „Wielki sen”, pomyślany został jako próba rozwinięcia teorii Carla Gustawa Junga w kontekście snów osób poddanych długotrwałemu stresowi i doświadczeniu granicznemu, jakim był obóz koncentracyjny.

Autor pochyla się nad kontekstem kulturowym i ogólnospołecznym stosunkiem do snów. Porównuje kulturę polską i kulturę żydowską, wskazując na znaczne różnice w ich obrębie oraz pokazując źródła tych odmienności. Niech za przykład służy polskie stare przysłowie „Sen mara, Bóg wiara” (s. 91) skonfrontowane z ponad dwustoma wzmiankami o istotnej roli snów w Talmudzie.

Sny miały też wartość w codziennym obozowym życiu. Respondenci artykułują to wprost, pisząc, że „dzień w celi więziennej zaczynał się od opowiadania i interpretowania widzianych w nocy snów” (s. 87). Pozycja interpretatora, swoistego wróżbity, była szalenia intratna. Powszechność chęci opowiadania i objaśniania snów okazała się tak duża, że powstały nawet senniki obozowe, a rozmowy o nocnych doświadczeniach przybrały formę rytuału. Sam rytuał podzielony został przez autora na trzy wymiary: indywidualny, interpersonalny i społeczny (zob. s. 95).

Wymiar indywidualny dotyczył „ciekawości więźniów co do czekającego ich losu” (s. 95), interpersonalny pomagał w nawiązaniu relacji i poczuciu bliskości, a społeczny – najbardziej złożony – budował wspólnotę. Wspólnotę ,zdaje się, tak ważną, bo potrzebną w czasie doświadczeń ekstremalnych, i tak trudną do zbudowania, ponieważ, w „normalnym” pozawojennym i pozaobozowym świecie, niemożliwą do osiągnięcia. Niech zatem sentencyjną definicją wzniesionej na potrzeby sytuacji wspólnoty będzie wyimek z podrozdziału monografii, mówiący, że „nieważne, kto śni, a komu ten sen się sprawdza” (s. 99).

Wielu byłych więźniów, wskazujących na zbawienną rolę snów i narosłego wokół nich rytuału, przyznaje, że obecnie w sny nie wierzy, a nawet ich nie pamięta. Jedna z kobiet mówi nawet, że rozmowy o nocnych rojeniach to „najważniejsza sprawa naszego życia w obozie” (s. 103) – tymczasem na wolności ta kwestia przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Wartość snów jest zatem czasowa, a ich treść – traktowana instrumentalnie.

Rozdział siódmy przynosi namysł nad retoryczną figurą „niewyrażalności” (s. 106) Zagłady. To, czego nie da się wyrazić na jawie, można wyśnić. Brak języka można zastąpić próbą opisu widzianych w snach obrazów: „respondenci nie posiadali prawdy o tym, kim byli w obozie i po wyzwoleniu, a mimo to – opisując swoje sny – dawali tej prawdziwe świadectwo” (s. 113). Sny bywają i świadectwami, i scenariuszami scen możliwych. Respondenci wiele lat po wojnie przeżywali we śnie sytuacje (rozstrzelanie, ucieczka, odkrycie kryjówki), które im się w rzeczywistości nie przytrafiły, a jedynie mogły przytrafić. Za każdym jednak razem, umieją rozgraniczyć sceny odtwarzane od scen stworzonych. „Sny te – konkluduje Owczarski – dowodzą, że Holokaust nie skończył się w 1945 roku. Trwa (i nadal trwa) znacznie dużej w umysłach ocalonych. (…) treścią ich są jakieś wyobrażenia o nowej wojnie i nowych obozach” (s. 111).

Badacz poświęca osobny rozdział sposobom, w jaki ocaleńcy opisują sny, i poddaje analizie język i styl wypowiedzi. Wielu z nich chętnie korzystało z inspiracji literackich, szczególnie, co nie może dziwić, z poetyki grozy lub z poetyckiego, patetycznego tonu religijnego. Inni sięgali po styl potoczny lub oficjalny, biurokratyczny, chcąc – według autora – jak najbardziej odsunąć od siebie traumatyczne doświadczenie i związane z nim emocje.

Najlepszym podsumowaniem monografii wydaje się być fragment jednego z opisu snów. W gorzkich słowach autor konstatuje: „(…) nasze sny nie należą do nas. Nasze sny pozostały nadal w tamtych latach i te straszne przeżyte sceny męczą nas nadal i nie dają zasłużonego odpoczynku. (…) Tak więc odwlekł nam się wyrok śmierci, jaki na nas wali nieżyjący już ludzie, i nie ma ekwiwalentu, który mógłby zadośćuczynić złu na tyle, aby uwolnić nas od tych majaków” (s. 127).

Monografia Wojciecha Owczarskiego jest ważnym głosem w badaniach nad relacjami i świadectwami więźniów obozu Auschwitz-Birkenau. Autor w bardzo jasny sposób określa cele publikacji. Wycofuje się już we wstępie z „martyrologicznego wyścigu” i tłumaczy się z decyzji, które dotyczą wybranego do opracowania materiału i preferowanych metodologii. Tym, co zasługuje na odnotowanie, jest pokaźna bibliografia i pogłębiona kwerenda. Erudycyjny charakter rozprawy i uporządkowany tok wywodu to bodaj dwie największe zalety omawianego tekstu. Docenić należy również otwartość na odmienne stanowiska badawcze i brak sygnałów, które mogłyby świadczyć o chęci zawłaszczania sobie opowiadanej/interpretowanej historii.
Wojciech Owczarski: „Sny więźniów obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu”. Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego. Gdańsk 2020.