ISSN 2658-1086

15 września 18 (402) / 2020

Ewa Ogłoza,

'TO BYŁA PIĘKNA OPERACJA'. O NIEZWYKŁYM CYKLU OBRAZÓW KATARZYNY KARPOWICZ

A A A
Kto może ocenić operację w kategoriach nie tyle medycznych, co estetycznych lub moralnych? Jeśli operacja była piękna, czy to znaczy, że okazała się wartością? Ile siły musi mieć w sobie młoda kobieta, która nie tylko mówi, że operacja była piękna, bo tak ją postrzegała w niepełnym znieczuleniu, ale także potrafiła w procesie rekonwalescencji nadawać swoim zmysłowym doświadczeniom, emocjom i przemyśleniom – malarski kształt, tworząc kilkanaście obrazów i komponując cykl?

Artystka namalowała niezwykłe obrazy, w maju i czerwcu 2019 roku, używając farb ecoline, temper, akwareli oraz kredek, pasteli i długopisów. Obrazy można obejrzeć w warszawskiej Galerii Art (galerię prowadzi Wojciech Tuleya, współprowadzi Bogusław Deptuła, a wspiera literacko Małgorzata Czyńska) na pięknej wystawie, której towarzyszą bardzo starannie przygotowana strona internetowa i pieczołowicie wydany katalog. Poszczególne fragmenty katalogu znalazły miejsce na stronie galerii. Interesujący pomysł polegał na połączeniu z trzema obrazami fragmentów liryki Zuzanny Ginczanki. Widać, że w galerii wysoko oceniono sztukę Katarzyny Karpowicz, na co w pełni zasługuje. Malarka, ze wspaniałej rodziny malarskiej Karpowiczów ze Szczebrzeszyna i Krakowa, jest wyjątkowo utalentowana i pracowita, o czym świadczy liczba obrazów, nagród i stypendiów.

Tytuł wystawy skojarzony jest z obrazem „Piękny sen o mykwie”, na którym kobieta z owalnym otworem na plecach siedzi tyłem do widza, chociaż z głową zwróconą w bok i twarzą widzianą z profilu. Kobieta zanurza stopy w pięciokątnej wannie. Wannę wypełnia, a ciało kobiety i ślad po operacji zaznacza barwa niebieska, z odcieniem granatu, podobnie jak granatowe są upięte w kok włosy. Na powierzchni wody i tła widać biało-srebrzyste plamy. Nie dziwi więc tytuł wystawy „Srebrzysta”, a symbolika sytuacji przywołuje oczyszczenie, a być może bohaterów Andersena – syrenkę czy Królową Śniegu, a może Kaja siedzącego nad brzegiem zamarzniętej wody, zastygłego z bezsilności, w zamyśleniu i niemocy działania. Zwraca uwagę ślad po operacji; pojawia się refleksja o głębi i tajemnicy bólu, grozie rozcięcia ciała i świata. „Tak jak rozdarcie, jakim jest ból, otwiera dwa brzegi rany, tak w cierpieniu czas zostaje jakby «rozcięty» na dwie części (Sławek 2012: 132)”.

Cykl dwudziestu czterech obrazów, dedykowanych krakowskiemu lekarzowi chirurgowi Wojciechowi Łobaziewiczowi, skomponowany został według chronologii choroby – od diagnozy, niepokoju i rozpaczy, przygotowań do zabiegu, przez operację onkologiczną i podanie tlenu, do procesu leczenia i pozostawienia blizny po nacięciu skóry.

Obrazy, rysowane i malowane na papierze, różnią się wielkością, barwami, liczbą postaci, rekwizytami, drugim planem. Na każdym obrazie w centralnym miejscu jest krucha, delikatna dziewczyna. Nie ma wątpliwości, że to malarski sobowtór artystki. Dziewczyna z obrazów w sukni lub naga leży na operacyjnym stole wśród kilkorga postaci, przyjmuje pozycję embrionalną w otoczeniu przyrodniczym (las, łąka), jest wśród kobiet z maskami na twarzy. Zawsze nakryta jest czy otulona lekką, muślinową tkaniną. Od wszystkich i wszystkiego dzieli ją zasłona – oddzielająca, ale i łącząca, pozwalająca na skupienie i dająca poczucie bezpieczeństwa, bowiem zasłonę można odchylić lub zdjąć. T. Sławek pisał w eseju maladycznym: „To, co piękne, co wydobywa nas – bliźniąc rozcięcie między nami a światem – z otchłani cierpienia, odnosi się nie tyle do «piękna» w rozumieniu estetyki; musimy stanąć bliżej etycznego znaczenia piękna (tak, jak mówimy na przykład, o «pięknym postępowaniu»). To, co piękne jest tym. co wartościowe, czyli tym, co ściśle zespala nas ze światem, co łączy to, co rozcięte (Sławek 2012: 135).

Czerwień na kilku obrazach (np. „Nie bój się, córeczko”) wskazuje na lęk czy złość w momencie rozpoznania choroby. Na obrazach pojawiają się barwne plamy łez („Witaj, smutku”). Towarzyszące postaci mają na twarzach maski; bohaterka leży („Śnimy o sobie”), stoi lub siedzi (jak na poruszającym obrazie z czarną postacią w tle, może śmiercią – „Samotność”), otula ją kokon, zasłania przezroczysta tkanina. Są też drzewa, częste na wcześniejszych obrazach Karpowicz.

„Kolej rzeczy” jest malarskim przedstawieniem momentu przygotowania do operacji – nagie ciało dziewczyny nakryte białą tkaniną, stojące postaci w niebieskich ubraniach i nakryciach głowy; błagalna poza postaci u wezgłowia, skierowana ku stojącemu mężczyźnie, i mała, rysująca dziewczynka, ukryta pod operacyjnym stołem. Urozmaicone gesty kilku osób, postać w bieli czy leżąca twarz wskazują na to, co dzieje się na zewnątrz pacjentki i w jej (nie)świadomości. Inne obrazy: „Nie bój się, córeczko II” i „Kurtyna w górę” utrwalają moment rozcinania ciała. Na czarno-biało-niebieskawym obrazie „Tlen” (motyw tlenu wystąpił w literackiej relacji z operacji, opowiadaniu Małgorzaty Czyńskiej, zamieszczonym w katalogu) raz jeszcze widać postać (lekarza? pielęgniarki?) z obrazu „Kolej rzeczy”. Głowy leżącej na brzuchu, uśpionej dziewczyny i stojącego mężczyzny (?) są blisko siebie; postaci mają zamknięte oczy, wydają się skupione i spokojne, wyłaniają się z czerni tła. Mężczyzna odgarnia znad głowy dziewczyny białą tkaninę (całun?). „Otwarcie” przypomina o decydujących chwilach operacji; postaci otaczają pacjentkę, jakby walcząc o jej stan, o powodzenie chirurgicznej interwencji.

Bohaterka obrazów wstaje (Virginia Woolf pisała, że w chorobie wypadamy z roli ludzi wyprostowanych), ogląda się w lustrze, odpoczywa we śnie wśród drzew („Kołysanki”), może lip, o których napisała w katalogu Małgorzata Czyńska. Artystka portretuje też siebie (twarz, sylwetka), nadając twarzy uspokojenie, ale i powagę. Katalog zamyka fotografia Artystki z blizną na plecach na tle obrazu przypominającego miejskie pejzaże Chirico; w tej kompozycji jest sugestia powrotu do ludzi, przyrody, miasta i sztuki.

W katalogu lekarz Adam Szczuciński tak pisał o cyklu Karpowicz: „lekarz jawi się nam jako czuły konstruktor, delikatny stroiciel (…) Bezwiednie stajemy po stronie zranionej kobiety, to jej przeżycia nas interesują, to z nią współodczuwamy niepokój, smutek, lęk. (…) Siła talentu artystki sprawia, że wobec tych niewielkich prac naprawdę nie da się przejść obojętnie. Infekują pamięć, jak powidoki pozostają na siatkówce (…)”.

Patrzymy na Tischnerowską scenę dramatu człowieka: przestrzeń – szpitalna, sterylna, dość pusta, wyjątkowo przyroda; czas – choroby i rekonwalescencji; inni – lekarze, bliscy, może Bóg (?). Postacie dramatu wykazują empatię w stosunku do bohaterki (ich gesty, wyraz twarzy, typ maski); takie empatyczne współodczuwanie w cierpieniu, oparte na smutku, litości, ale i radości, budzi się także w odbiorcy obrazów (zob. o empatii Breczko 2014).

Katarzyna Karpowicz malowała cykl już po operacji; wtedy możliwa już była równowaga między cierpieniem a zdrowiem, raną i blizną, samotnością i bliskością, poddaniem się a wyrażaniem własnych emocji, niemalowaniem i malowaniem. Wcześniej doświadczeniem pacjentki i malarki była samotność. „Samotność jest stanem egzystencjalnym właściwym każdej chorobie” (Sławek 2012: 136).

Zachwycają mnie obrazy Katarzyny Karpowicz, zachwyca postawa życiowa i sztuka artystki – nacechowana wdzięcznością, życzliwością, pokorą, powagą, uważnością i czułością wobec świata, ludzi oraz kultury (dedykacja cyklu, wywiad w katalogu). Karpowicz kocha malarstwo, literaturę i film; w tym tkwi dla niej sens życia. Patrzy na siebie i maluje siebie, w sztuce szukając pociechy i nadziei, a przedstawiając siebie, projektując własne lęki, nadzieję, sny i marzenia, daje pociechę innym w podobnych sytuacjach.

Literatura:

Sławek T.: „Jednak – cóż z tego? Cierpienie, zdrowie, literatura”. [W:] „Zaczytani. Tom Jubileuszowy dla Profesor Anny Węgrzyniak”. Pod red. M. Bernackiego, T. Bielaka I. Gielaty, K. Koziołek. Bielsko-Biała 2012.

Breczko J.: „Cztery odmiany empatii”. „Kwartalnik Filozoficzny”. R. 2014, z. 3.

Karpowicz K.: „Niebieskie szkiełko” – katalog z wystawy, https://galeriaart.pl/prints/pdf/cover_karpowicz_66.pdf.

Karpowicz K. – wystawa „Srebrzysta”, https://galeriaart.pl/pl/karpowicz/exhibitions/67/srebrzysta.

Karpowicz K. – plakaty https://galeriaart.pl/pl/karpowicz/posters/.

Strona internetowa Katarzyny Karpowicz: https://katarzynakarpowicz.pl/

Strona Anny Karpowicz-Western (matka artystki): http://karpowicz-westner.com/

Strona Joanny Karpowicz (siostra artystki): https://joannakarpowicz.pl/

Strona Sławomira Karpowicz (ojciec artystki): https://slawomirkarpowicz.pl/

Podczas IV edycji w 2018 roku Festiwalu Stolica Języka Polskiego miała miejsce w Szczebrzeszynie wystawa kilkorga osób z rodziny. http://hrubieszow.tv/wydarzenia/video/302-banaszak-i-karpowicze-na-festiwalu-jezyka-polskiego-w-szczebrzeszynie.html.
Katarzyna Karpowicz: „Srebrzysta”. Galeria Art. Warszawa, sierpień 2020.