ISSN 2658-1086

15 października 20 (404) / 2020

Andrzej Ciszewski,

JAPOŃSKA MASAKRA PIŁĄ DEMONICZNĄ (CHAINSAW MAN. TOM 1)

A A A
Nie chcielibyście być na miejscu Denjiego – powiedzieć, że chłopak ma ciężko w życiu, to nic nie powiedzieć. Ujmijmy to tak: żeby zapewnić sobie minimalny wikt i opierunek (aktualnie kulinarnym szczytem marzeń protagonisty jest kromka z dżemem) jasnowłosy młodzian sprzedał swoją nerkę, lewe oko i jedno… jądro. Dorywczo pracuje też przy wycince drzew. Jego głównym źródłem utrzymania jest eksterminacja demonów – fucha zlecana przez yakuzę. Problem w tym, że Denji praktycznie wszystko, co zarobi, i tak oddaje swoim „pracodawcom”, u których przed laty niefortunnie zadłużył się ojciec bohatera.

Nieodłączny druh Denjiego to czworonożny Pochita: demon przypominający skrzyżowanie pociesznego psiaka z piłą łańcuchową. Dzięki niemu chłopak jest w stanie rozprawiać się z piekielnym pomiotem, ale nawet dysponując tak niecodziennym sprzymierzeńcem, bohater wydaje się bezsilny wobec przeważających sił wroga: bowiem gdy mocodawcy decydują się zakończyć „współpracę” z Denjim wysyłają go na pewną śmierć z rąk demona zombie i opętanych przez niego nieboszczyków. Poćwiartowany protagonista nie ma jednak co liczyć na wieczny spoczynek. Wierny Pochita oddaje bohaterowi (tym razem dosłownie) swoje serce, zaś uleczone ciało chłopaka staje się odtąd naczyniem mieszczącym w sobie niszczycielską moc. Moc zdolną przekształcić Denjiego w iście zabójczą broń.

Tatsuki Fujimoto („Fire Punch”) w pierwszym tomiku serii „Chainsaw Man” z werwą ustawia na dramaturgicznej planszy niezbędne figury, snuje podstawowe wątki oraz z powodzeniem przykuwa uwagę czytelnika. Autor zgrabnie zawiązuje relacje między wyjątkowo ambiwalentnymi bohaterami: duet Denji-Pochita jednocześnie bawi, wzrusza i budzi grozę, podczas gdy wątek dotyczący fascynacji protagonisty enigmatyczną Makimą (pracującą dla organizacji zajmującej się likwidacją demonicznych bytów) jest dobrym punktem wyjścia dla nietuzinkowej love story.

Przebogata galeria nadnaturalnych istot (Tatsuki skutecznie przekonuje, że nie wolno lekceważyć nawet opętanego pomidora!), wartkie tempo akcji, spora dawka makabry, groteski i czarnego humoru sprawiają, że pierwsze spotkanie z „Chainsaw Manem” (swoją drogą, kapitalny design postaci!) budzi apetyt na więcej. Reasumując: obiecujące otwarcie równie bezkompromisowej, co dowcipnej serii, która powinna skusić fanów krwistych opowieści grozy z siłami nieczystymi w rolach głównych.
Tatsuki Fujimoto: „Chainsaw Man. Tom 1” („Chainsawman”). Tłumaczenie: Wojciech Gęszczak. Waneko. Warszawa 2020.