ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 listopada 22 (406) / 2020

Anna Herman,

PAMIĘTASZ MAGNETOWID? (PIOTR SITARSKI, MARIA B. GARDA, KRZYSZOTF JAJKO: 'NOWE MEDIA W PRL')

A A A
Kiedyś nie znałam filmów innych niż te, które moi rodzice nagrywali na kasety VHS. Pamiętam chwiejący się obraz, śnieg i szum na ekranie, czerwoną diodę magnetowidu i przewijanie taśmy zapałką. Wtedy tylko niektóre dzieci z mojego przedszkola miały jakikolwiek dostęp do odtwarzaczy i płyt DVD, i dla większości z nas dostęp ten wydawał się dziwacznym luksusem. Magnetowid był natomiast elementem codzienności, czymś zupełnie zwyczajnym, ot, użyteczną i ciekawą „przystawką do telewizora”. Dzięki niemu mogłam na zmianę odtwarzać kasetę z „Reksiem” i „Titanikiem”.

„Nowe media w PRL” to pozycja obowiązkowa dla osób zainteresowanych historią wynalazków związanych z mediami. Autorzy stworzyli niezwykle szczegółowe studium pojawiania się i stopniowego oswajania ówczesnych nowinek technicznych, takich jak magnetowid (mój faworyt). Wskazując na zawiłe i nieoczywiste początki dziś częściowo zapomnianych technologii, naukowcy śledzą nie tylko metamorfozy samych wynalazków, ale również historię społeczną, która stanowi dynamiczne tło dla rozważań technicznych. Kiedy mowa o mediach, użytkownicy stanowią równie ważny element rewolucyjny, co same urządzenia, bez nich bowiem rozwój zostaje zahamowany, a dotychczasowe odkrycia tracą na wartości.

Tak w skrócie przedstawić można historię magnetowidu, który z półprofesjonalnego narzędzia pracy ekspertów (między innymi wykładowców i studentów szkół filmowych) stał się elementem kina domowego, a więc urządzeniem służącym przede wszystkim dostarczaniu rozrywki. Jak zauważa Piotr Sitarski w części książki poświęconej wideo, „pragnienie rozrywki przekształciło się w desperacką potrzebę konsumpcyjnego luksusu. Sam zaś magnetowid stał się jednym z pierwszych obiektów ponowoczesnej konsumpcji, która dokonuje się bardziej w sferze symbolicznej niż realnej” (s. 71). Luksus jest tutaj przejawem świeżości i technologicznego postępu, który w czasach PRL-u, zwłaszcza z końcem lat 70., kojarzył się raczej z zachodnim dobrobytem – rodzimy kryzys nie sprzyjał produkcji filmowej, a przemysł rozrywkowy nie nadążał za zaspokajaniem potrzeb konsumentów.

Rozwój technologiczny urządzeń wideo istotnie wpłynął na przemysł filmowy. Na pojawienie się nowych nośników i nowych możliwości odtwarzania filmów nie pozostał obojętny rynek – eksport produkcji mógł się odbywać w zupełnie inny, łatwiejszy sposób, choć kwestie licencji i rozpowszechniania dzieł za granicą trzeba było jeszcze uregulować. Wbrew oczekiwaniom sprzedaż polskich kaset okazała się niedochodowa. W latach 80. rynek został już zdominowany przez produkcję hollywoodzkie.

W tym samym czasie w Polsce wzrastał popyt na filmy, których nie nadawano w telewizji. Nielegalne kasety z programami emitowanymi między innymi w Szwecji czy w Wielkiej Brytanii przypływały na statkach do Gdyni, gdzie czekała je dalsza obróbka – prócz przygotowania polskiej wersji należało jeszcze usunąć nagrane wraz z materiałem reklamy zagranicznych telewizji. Tak wyglądały początki wypożyczalni VHS na Wybrzeżu – w „Nowych mediach…” ich historię przytaczają bohaterowie Sitarskiego – Maciej Karwasz i Jacek Samojłowicz. Jacek Rodek wymienia filmy: „120 dni Sodomy”, „Satyricon”, „Głębokie gardło”. Podczas seansów w kinach kasetowych Janusz Wróblewski symultanicznie tłumaczył między innymi „Emmanuelle”.

W innej części książki Maria B. Garda wprowadza czytelnika w świat rewolucji mikrokomputerów. Po raz kolejny nadrzędnego znaczenia nabiera historia społeczna – kontekst kulturowy okresu, w którym nowe technologiczne rozwiązania wprowadzono w Polsce, to nie tylko interesujący dodatek do rozważań technicznych. To raczej ich sedno – autorzy snują opowieść o życiu, w którym nagle pojawia się technologiczna nowość, taka w dodatku, która ma na życie widoczny wpływ – zmianie ulegają sposoby spędzania wolnego czasu, zmienia się etos obcowania ze sztuką, część pracy intelektualnej zostaje powierzona urządzeniom, tradycyjne metody przekaźnictwa informacyjnego stają się niewygodne i przestarzałe.

Fenomen programu telewizyjnego „Sonda” – rodzimej produkcji popularnonaukowej – jest interesujący nie tylko z perspektywy medioznawczej. M.B. Garda wspomina, że wspólne oglądanie „Sondy” nosi znamiona przeżycia pokoleniowego. Historia komputerów osobistych to także historia inicjatyw oddolnych – komputery pojawiały się w domach głównie za sprawą hobbystów.

W kolejnym rozdziale Krzysztof Jajko przytacza opowieść o władzy, która próbując trzymać rękę na pulsie, samodzielnie wybierała to, co spośród oferty telewizji satelitarnej będzie transmitowane w telewizji polskiej. Sytuacja zmieniła się wtedy, gdy z Zachodu zaczęły do Polski napływać zestawy telewizji satelitarnej umożliwiające każdej osobie prywatnej odbiór sygnału z kosmosu. Próbowano powstrzymać ten proces – w ten sposób przez pewien czas sam zakup zestawu nie wystarczał. Użytkownik telewizji satelitarnej potrzebował specjalnego pozwolenia.

„Nowe Media w PRL” przywołują i ożywiają czasy niedostępne pamięci mojego pokolenia. Nasze dzieciństwa były usnute z wynalazków-przeżytków, tych samych, które kilkadziesiąt lat wstecz wydawały się jeszcze innowacją.

Dzięki duchowi tej publikacji – w jakimś sensie sentymentalnej, ale rzetelnej i profesjonalnej, opatrzonej pełnym aparatem naukowym – z większą sympatią spojrzę na magnetowidy i wczesne pecety, inaczej będę też wspominać montowanie na balkonie anteny telewizji satelitarnej. Tym, co najbardziej urzeka w książce, jest właśnie atmosfera technologicznej rezurekcji – powrotu do przeszłości i do nowoczesności, która dziś nie jest już ani trochę nowoczesna. Nastrój ten ma w sobie coś z widmowej estetyki vaporwave – coś z zaprzepaszczonych futurologii i wizji przyszłości, które czas zweryfikował jako nieprzystające do realiów. Tego rodzaju filozoficzna podróż w głąb pojęć postępu i modernizacji okazuje się trudna – spojrzenie wstecz na wynalazcze i naukowe obietnice okresu lat 70., 80. czy nawet 90. może skutkować zwątpieniem w odkrycia czasów bieżących. W dobie kryzysu klimatycznego obietnice zawiązane z masową migracją na Marsa (mało prawdopodobne) czy te, które dotyczą potencjalnego wykorzystania nowych technologii w celu ratowania Ziemi (bardziej prawdopodobne), dają nam jeszcze trochę nadziei. Krytyczne przypatrywanie się naukowemu dziedzictwu człowieka może to zaufanie nadwyrężać.
Piotr Sitarski, Maria B. Garda, Krzysztof Jajko: „Nowe media w PRL”. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Łódź 2020.