ISSN 2658-1086

15 listopada 22 (406) / 2020

Magdalena Piotrowska-Grot,

ŚWIAT (NIE)PRZYJAZNY. ROK LEOPOLDA TYRMANDA

A A A
Ogłoszenie roku 2020 „Rokiem Tyrmanda” stawia czytelników wobec nie lada wyzwania. Poza nieliczną grupą badaczy prozy autora „Złego”, literaturoznawców i czytelników-pasjonatów okazuje się, że dziś Tyrmand znajduje się właściwie w czytelniczym czyśćcu, w składzie książek, których już nie czytamy, do których zrozumienia zdaje się brakować nam narzędzi. Po początkowym zainteresowaniu czytelniczym, któremu nie towarzyszyła atencja krytyków, przełom XX i XXI wieku przyniósł pewną zmianę (mam na myśli publikację opracowań: „Opowieść i milczenie. O prozie Leopolda Tyrmanda” Ingi Iwasiów i „Świat według Tyrmanda. Przewodnik po utworach fabularnych” Jolanty Pasterskiej. To jednak bardziej przebłyski niż trwałe powroty, które umieszczałyby Tyrmanda wśród najpopularniejszych czy kanonicznych polskich prozaików. Trudno sobie wyobrazić dla niego i jego powieści sytuację bardziej adekwatną niż owo niedookreślenie i piętno pewnej tajemniczości, jaka zdaje się go wciąż otaczać: „Bo ja nie jestem sobą. A kim? Cholera wie. Tak się upozowałem na stłamszonego i zapoznanego przez rewolucję, dziejowy moment, moje społeczeństwo, a nawet samego siebie, że sam nie mogę siebie rozpoznać” (Tyrmand 1993: 35).

W każdym razie, trudno nie przyznać dziś, że Tyrmanda właściwie nie czytamy. Wymówek może być wiele, wszystkie dość trywialne, a jednocześnie jednoznacznie pieczętujące los jego recepcji – trudny w odbiorze styl, głębokie zaangażowanie we współczesne autorowi wydarzenia, (pozorna lub pożądana) dezaktualizacja treści, specyficzna kreacja narratora. Kiedy jednak sięgamy po kolejne passusy najpopularniejszych niegdyś powieści Tyrmanda, może okazać się, że, zwłaszcza w roku 2020, znajdziemy dla nich więcej współczesnych odniesień, niż mogłoby się wydawać.

Obraz emigranta w „Filipie”, warszawskie ulice „Złego”, bolesna prawdziwość spostrzeżeń zawartych w „Życiu towarzyskim i uczuciowym”. Kiedy wczytamy się w wyimki, zaszyfrowane w dzieła Tyrmanda obrazki codzienności, obserwacje, społeczne analizy – trudno nie znaleźć dla nich niezwykle żywotnego osadzenia w codzienności roku 2020. Nawet jeśli z bohaterami Tyrmanda nam nie po drodze, to zdecydowanie nam do nich blisko, coraz bliżej w każdym razie.

Oddajemy do rąk naszych czytelników jedynie przedsmak tego, czym może dziś być wycieczka do Polski czasów Tyrmanda czy w objęcia obserwowanej krytycznym okiem polskiej emigracji. Z całego tyrmandowego alfabetu odszyfrowujemy jedynie niewielki procent. Za pośrednictwem autorów zapraszamy naszych czytelników do zapoznania się z bohaterami i językiem mniej znanej powieści „Filip”, a przede wszystkim z Tyrmandem widzianym oczami biografa i samego pisarza. Namawiamy do tych trudnych powrotów, wskazując zaledwie jedną ze ścieżek, którą powrót ten (lub pierwsza podróż do świata autora „Gorzkiego smaku czekolady Lucullus”) może się odbyć.

LITERATURA:

I. Iwasiów: „Opowieść i milczenie. O prozie Leopolda Tyrmanda”. Szczecin 2000.

J. Pasterska: „Świat według Tyrmanda. Przewodnik po utworach fabularnych”. Rzeszów 2000.

L. Tyrmand: „Dziennik 1954”. Londyn 1993.



fot. Kancelaria Sejmu