ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (412) / 2021

Paulina Zięciak,

JAK CZYTAĆ KSIĄŻKĘ PO? OKŁADCE (JANUSZ GÓRSKI: 'DOSŁOWNIE. LITERNICZE I TYPOGRAFICZNE OKŁADKI POLSKICH KSIĄŻEK 1944-2019')

A A A
Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce, ale Janusz Górski – grafik, projektant książek, profesor gdańskiej ASP, w swojej publikacji „Dosłownie. Liternicze i typograficzne okładki polskich książek 1944-2019”, wydanej nakładem wydawnictwa Karakter, pokazuje, że na pewno można ocenić okładkę.

Pięknie wydana (a może lepiej – ciekawie) książka, z interesującą warstwą ilustratorską, pomysłowym, ale czytelnym układem graficznym oraz przyciągającą okładką (i obwolutą) będzie nie tylko wartościowym produktem marketingowym (dobrze zaprojektowana okładka ma skłonić do zakupu) i ładną „ozdobą” na półce, ale przede wszystkim spójną CAŁOŚCIĄ. Bo książka to nie tylko tekst. I choć coraz więcej czytamy na czytnikach, to wciąż z przyjemnością wchodzimy do księgarni, by zakupić ulubione pozycje, szukać nowości lub zobaczyć wydanie, które chcemy przeczytać w formie e-booka (jestem tego najlepszym przykładem).

„Dosłownie” jest pozycją, która z pewnością skłania do refleksji, bo nawet jeśli zwracamy uwagę na co ciekawsze bądź ładne okładki książek, to nie zawsze zastanawiamy się jakie rozwiązania artystyczne za nimi stoją, jakie inspiracje przyświecały artyście oraz jaka jest zawarta w nich symbolika. Janusz Górski pokazuje, że okładka musi być zarówno dobrze przemyślana, jak i dobrze zaprojektowana. Co więcej, Górski skupia się jedynie na okładkach literniczych i typograficznych, a bardzo często pojedyncze słowo, litera lub symbol może wyrazić więcej niż niejedno zdjęcie bądź rozbudowana grafika.

„Dosłownie” dzieli się na trzy zasadnicze części: definicje, problemy i przykłady. Ogólnie ujmując, w pierwszej części autor precyzyjnie wyjaśnia, czym jest okładka i obwoluta oraz liternictwo i typografia (i jakie są między nimi różnice, gdyż coraz częściej oba te pojęcia są ze sobą utożsamiane). W drugim – porusza kwestie rodzajów okładek literniczych i typograficznych, podaje przykłady dobrych i złych projektów, pokazuje jakim warsztatem posługiwali się artyści i graficy. Ostatnia część to ogromny zbiór ilustracji z podziałem na cztery okresy, uzupełniony wywiadami z autorami okładek – Ewą Frysztak, Zofią Darowską, Władysławem Brykczyńskim, Janem Bokiewiczem i Józefem Wilkoniem.

Bardzo ciekawie prezentuje się również układ graficzny „Dosłownie”. W pozycji, poza tekstem głównym, znajdziemy szereg dodatkowych przykładów, uzupełnień oraz cytatów. Wszystkie, pisane czcionką mniejszego rozmiaru, umieszczono na szerokich marginesach. Górski podkreśla, że był to model stosowany w inkunabułach i nosił nazwę modus modernus. Trzeba przyznać, że jest to rozwiązanie bardzo czytelne i szczególnie sprawdza się w pozycjach z dużą ilością ilustracji – możemy sprawnie doczytać dodatkowe informacje o konkretnej okładce lub poszerzyć omawiane zagadnienia, nie szukając przypisu na końcu książki (pokaźnych rozmiarów) i jednocześnie nie zaburza to głównego tekstu.

W swojej publikacji Górski nie tylko wykłada, jak zmieniała się okładka w kolejnych dekadach. Autor przybliża czytelnikowi, jak wygląda dobrze i źle zrealizowany projekt o tej samej tematyce, jaki wpływ na rozwiązania graficzne miał czas, w jakim powstały (na przykład wpływy sztuki plakatu u Henryka Tomaszewskiego czy Jana Młodożeńca, którzy zajmowali się obydwoma tymi dziedzinami), a także jak sprawdza się spójny koncept dla całej serii książek (dobrym przykładem są okładki Stefana Nargiełły dla serii książek popularnonaukowych z zakresu fizyki, które łączy krój czcionki oraz posługiwanie się geometrycznymi kompozycjami o wyrazistej kolorystyce).

Kolejnym, równie istotnym tematem publikacji jest metoda tworzenia liter i symboli na okładkach przez poszczególnych artystów i w określonych dekadach. W pierwszej chwili możemy pomyśleć, że grafik przygotowuje projekt okładki, a drukarnia zajmuje jego realizacją (mówiąc w skrócie). Nie do końca. Bardzo często bezpieczniej było litery namalować ręcznie, aby mieć pewność, jaki kształt będą miały w ostatecznej, idącej do publikacji wersji – ciekawie opowiadają o tym artyści w rozmowach z Górskim.

Również we współczesnych okładkach nie odchodzi się zupełnie od pracy ręcznej – dobrym przykładem są pokazane w „Dosłownie” okładki Kuby Sowińskiego dla serii „Piękni XX-wieczni. Polscy projektanci graficy”, gdzie monumentalne i barwne litery X zostały namalowane wałkiem na oklejkach, jeszcze przed oprawą. Te okładki zasługują również na uwagę ze względu spójny dla całej serii koncept oraz zaangażowanie wszystkich stron oprawy – mając przed sobą zamknięty egzemplarz, widzimy pojedynczą literę X, dopiero po rozłożeniu okładki ukazuje nam się XX (oznaczające tytułowy wiek XX).

Warto również zwrócić uwagę na wspominane przez Górskiego inne okładki, których autorzy nie ograniczali się jedynie do projektu pierwszej strony, ale włączali do opracowania grzbiety oraz tyły. To sprawia, że kompletną pracę grafika widzimy dopiero po rozłożeniu książki, a to nadaje jej dodatkową wartość artystyczno-estetyczną.

Inne ciekawe przykłady, które znajdziemy w „Dosłownie” to ewoluowanie stylu okładki jednej serii, która była wydawana przez lata. Zmiany takie widać na przykład w publikacjach cyklu Biblioteki Problemów od Państwowego Wydawnictwa Naukowego. Wpływ na takie zmiany mają nie tylko bieżące „mody”, ale przede wszystkim nowy język graficzny oraz coraz lepsze możliwości warsztatowe.

Nie zawsze jednak takie zmiany wychodzą książkom na dobre. Górski za przykład takiego niefortunnego „rozwoju” designu okładki podaje kultową serię z Jednorożcem, której wydania w latach 60. były uznawane za arcydzieła polskiej sztuki edytorskiej. Wzrok przyciągały stylowe obramowanie tytulariów oraz rozpoznawalny symbol jednorożca, inspirowany dawną ryciną. W latach 70. ta kultowa estetyka została zamieniona na manieryczne krojem pismo oraz nowoczesny i linearny znak jednorożca, który Górski trafnie porównuje do… owada.

Warto również pochylić się nad przywołaną historią serii tanich książek w wydaniach kieszonkowych, drukowanych w wysokich nakładach w połowie lat 60., które miały być odpowiednikami zagranicznych pocket books. W Polsce powstały cztery takie serie, tak zwane: „z delfinem”, „z ptaszkiem”, „z człowiekiem” oraz „z kolibrem”. Ta ostatnia charakteryzowała się eleganckimi (i dobrze zaprojektowanymi) okładkami literniczymi, które nie trafiły do masowego czytelnika (i dodatkowo były różne od ilustracyjnych okładek pozostałych cyklów), co doprowadziło do upadku serii.

W „Dosłownie” takich ciekawych wątków znajdziemy wiele. Na koniec jeszcze chciałabym wspomnieć o okładkach, których projekt opiera się na posłużeniu się jednym, dużym inicjałem lub znakiem interpunkcyjnym. Najlepszym przykładem takiego zabiegu będzie okładka do powieści-metafory „Proces” Franza Kafki, w której Jan Bokiewicz posłużył się olbrzymim cudzysłowem [„] lub okładka samego Janusza Górskiego do „Wyborów i przemilczeń” Zofii Tomczyk-Watrak, na której znajduje się wielki ukośnik [/]. Równie konceptualny (ale także ironiczny) pomysł miał Przemek Dębowski, tworząc okładkę do książki Marcina Wichy „Jak przestałem kochać design”, która „nie została zaprojektowana” na białym tle z wyśrodkowanymi tytulariami, stworzonymi (niechlubną) czcionką Times.

Wiele już napisano o sztuce książki, szczególnie o sztuce tworzenia ilustracji dziecięcej i młodzieżowej. O ilustracjach w książkach dla dorosłych powstała do tej pory jedna publikacja – „Polska ilustracja książkowa” z 1964 roku pod redakcją Michała Byliny, Józefa Czerwińskiego oraz Romana Tomaszewskiego. Z publikacjami na temat okładek jest podobnie – na rynku wydawniczym można znaleźć tomy prezentujące okładki nagrodzone w konkursie Najpiękniejsza Książka Roku oraz monografię „Najpierw okładka! Polskie okładki książkowe 1944-1970” (2017), która jest podsumowaniem konferencji naukowej w Gdańsku. A jeśli chodzi o okładki liternicze i typograficzne? O tym do tej pory nie pisał nikt.

W publikacji „Dosłownie. Liternicze i typograficzne okładki polskich książek 1944-2019” Janusz Górski prezentuje 873 okładki na 924 ilustracjach, opatrując je szerokim komentarzem, dotyczącym nie tylko ich formalno-artystycznego opracowania, ale przede wszystkim odkrywając ich znaczenia. Dlatego jest ona tak ważna i może być punktem wyjścia do dalszych badań, własnych poszukiwań i interpretacji, ale przede wszystkim, uczy jak czytać książkę już po (dobrej) okładce.
Janusz Górski: „Dosłownie. Liternicze i typograficzne okładki polskich książek 1944-2019”. Wydawnictwo Karakter. Kraków 2020.