ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (415) / 2021

Kamila Czaja,

JAK UPADAŁ TOMÁŠ VOLF (JIŘÍ BŘEZINA: 'POŁUDNICA')

A A A
Od polskiego wydania „Przedawnienia” minęły prawie trzy lata, czas był więc najwyższy na kolejną część przygód Tomáša Volfa. Jiří Březina w „Południcy” robi jednak ciekawą woltę: to wprawdzie tom drugi, ale opowiadający o wydarzeniach sprzed pierwszego. Jak doszło do tego, że pracujący w Czeskich Budziejowicach śledczy wylądował w archiwum, chociaż kariera zapowiadała się tak obiecująco? Ta zmiana chronologii – nawet jeśli była trochę przypadkowa, co autor przyznaje w wywiadzie (zob. kryminalnatalerzu.pl) – wyróżnia „Południcę”. Sama warstwa fabularna okazuje się natomiast raczej satysfakcjonująca, ale niekoniecznie specjalnie wyjątkowa.

Volf i jego partnerka, Eva Černá, próbują rozwiązać sprawę morderstwa młodej dziewczyny na cieszącym się złą sławą osiedlu. Jest tu parę godnych uwagi detali (choćby to, jak Březina gra ze stereotypami płci w tego typu policyjnych duetach), jednak przede wszystkim chodzi o sprawę. Pisarz nie unika przypominania, że obowiązki w tym zakresie to niekoniecznie spektakularne pościgi, bo często chodzi o żmudne poszukiwanie, przeciągające się przesłuchania i frustrujące produkowanie papierów, a zwierzchnicy nie ułatwiają młodym policjantom pracy, jednak „Południca” to powieść skupiona na tym, żeby „się działo”, czego dowodzą montaż, szybki i miejscami przywodzący na myśl sensacyjne filmy, wielość dialogów, krótkie rozdziały i nagromadzenie wydarzeń. A przecież trzeba jeszcze znaleźć miejsce na dwie równoległe narracje oprócz tej głównej…

Druga część serii liczy zaledwie 250 stron, co ma zalety, bo w którymś momencie dość powszechne przekonanie, że kryminał zaczyna się od dwa razy takiej objętości, zrobiło się męczące, a nie zawsze przekładało się na jakość tekstu. Jednak akurat w wypadku „Południcy” aż taka zwięzłość sprawia, że autor poza sprawnym śledztwem znajduje niewiele miejsca na „coś więcej”. W efekcie relacje między bohaterami sprowadzają się w dużej mierze do deklaracji i kilku nieporozumień, bez wielkiego pogłębiania portretów postaci. Szkoda, bo w rozdarciu Tomáša i Evy między powołaniem a małostkowymi ambicjami i wzajemnymi urazami drzemał pomysł na ciekawsze, wewnętrzne i zewnętrzne, konflikty. Nie wykorzystano też potencjału miejsca zbrodni i międzykulturowych spięć na terenie blokowiska, chociaż Březina sygnalizuje ten aspekt: „W istocie rzeczywistość miała niewiele wspólnego ze złowieszczymi legendami, a Osiedle Wschód nawet nie stało obok prawdziwego getta. Mieszkańcy miasteczka widzieli w nim jednak ucieleśnienie wszystkich swoich lęków i uprzedzeń” (s. 29). Także tytułowe nawiązanie do słowiańskich wierzeń okazuje się powierzchowne, chociaż warto docenić, że nie chodzi po prostu o demoniczną postać, ale o jej wariant w czeskiej balladzie Karla Jaromíra Erbena (zob. kryminalnatalerzu.pl).

Jednocześnie trudno odmówić Březinie dobrego rzemiosła i przemyślanej konstrukcji „Południcy”. Rozwiązanie jest logiczne, a przy tym zaskakujące, bo o ile na podstawie dostępnych czytelnikom informacji łatwo domyślić się go przed śledczymi, to, przynajmniej u mnie, nastąpiło to całkiem blisko finału książki. Być może moje uparte upominanie się o „coś więcej” stanowi po prostu efekt ambitnego tła zapewnionego przez Aferę, bo książki Ivy Procházkovej czy Michala Sýkory to jednak, bliższe mi, powieści kryminalne nastawione na wątki poboczne, konteksty społeczne i portrety postaci. Březina też tak potrafi, co wiem po „Przedawnieniu” i co w „Południcy” widać w tragicznej historii Marty – właśnie ten wątek oraz przebłyski cynicznego świata prześwitujące pomiędzy akcją, a nie sprawne i elegancko napisane, ale dosyć zwykłe literackie śledztwo na dłużej zostaną ze mną po lekturze.

W „Przedawnieniu” ważna była wielowymiarowa opowieść, zwłaszcza ta dotycząca przeszłości. Dużo dawał klimat małej miejscowości, udało się też zarysować zmiany społeczne. W „Południcy” trochę tych głębszych warstw zabrakło. To tutaj bardziej pasuje to, co Březina pisał o poprzedniej książce, a co w tamtym kontekście wydawało mi się kokieterią (http://artpapier.com/index.php?page=artykul&wydanie=349&artykul=6814): „Moim celem nie było wywołanie dyskusji, zachęcenie kogoś do zmiany poglądów czy stworzenie wiernego portretu pewnej epoki czeskiej historii. Chciałem po prostu napisać kryminał” (Březina 2018: 6). Tym razem dostajemy „po prostu kryminał”, rozrywkę pewnie bardziej jednorazową, ale fakt, że gustownie wydaną i wciągającą. Czekam więc na „Vzplanutí” i na odpowiedź, jaką pisarską strategię wybrał Březina w tomie trzecim.

LITERATURA:

Březina J.: „Przedawnienie”. Przeł. A. Wróbel. Wrocław 2018.

„Kilka pytań do… Jiříego Březiny, autora cyklu o Tomášu Volfie”. https://www.kryminalnatalerzu.pl/2021/03/kilka-pytan-do-jiriego-breziny-autora.html.
Jiří Březina: „Południca”. Przeł. Agata Wróbel. Wydawnictwo Afera. Wrocław 2021 [seria: Czeskie Krymi].