ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (415) / 2021

Anna Szumiec,

'WSZYSTKO TEGO KOTA PRZYLEGA DO MOJEGO CZŁOWIEKA' (URSZULA ZAJĄCZKOWSKA: 'PIACH')

A A A
Urszula Zajączkowska, poetka, artystka, botaniczka, po publikacji dwóch zbiorów wierszy („Atomy” [201]), „minimum” [2017]) oraz eseju „Patyki i badyle” (2019) powróciła z trzecim tomem poetyckim. „Piach” premierę miał pod koniec 2020 roku, natomiast, jak mówi autorka, prace nad nim trwały kilka lat, lecz dopiero teraz uznała, „że już jest pora go zmaterializować” (zob. „Urszula Zajączkowska: to, co widzę w lesie i w swoim laboratorium daje mi spokój” 2021). Z zainteresowaniem rozpoczęłam więc lekturę, odkrywając kolejne, niezmiernie ciekawe wątki, przewijające się przez 60 utworów składających się na tom.

Przed rozpoczęciem czytelniczej podróży, uwagę zwraca, szczególne zasługująca na docenienie, piękna oprawa graficzna zbioru opublikowanego nakładem Wydawnictwa Warstwy. Intryguje czarne odbicie liścia, zamieszczone zarówno na okładce, jak i wewnątrz tomu. Liść posiada inną fakturę niż reszta projektu, czytelnik może pod palcami wyczuć wszelkie wypukłości, strukturę blaszek i unerwień rośliny. Ilustracja znakomicie komponuje się z tłem okładki, swoją barwą nawiązującym do tytułu zbioru. Co ciekawe, z rozmowy z poetką dla jednej z audycji radiowych czytelnik może dowiedzieć się na przykład, że materiał wykorzystany w tworzeniu okładki pochodzi z resztek roślin, w tym przypadku z ziemniaków (zob. „«Piach» – o najnowszym tomie poezji Urszuli Zajączkowskiej”). Wydaje się, że sposób wydania zbioru, skupiający się na prezentacji doświadczenia zmysłu, koresponduje z wieloma utworami Zajączkowskiej: koreluje między innymi z plastycznością opisu, czy też cielesnym, zmysłowym doświadczaniem świata.

Lektura tekstów nasuwa wiele kwestii wartych poruszenia, spośród których wymienić należy choć kilka. Przede wszystkim uwagę zwracają konstrukcje językowe. Nie sposób określić tej poezji jako „ornamentacyjnej”, autorka jednak stosuje zabiegi lingwistyczne prowokujące do wielopoziomowej interpretacji, co przedstawiają już choćby wspomniane wyżej fragmenty. Tak jest na przykład w tekście rozpoczynającym tom, „ewolucje, rewolucje”, w którym wybrzmiewa zdanie:

Ja nie chcę wreszcie wstać na te dwie nogi,

gdy cała ślimaczę się w łóżku, płazińcuję,

śledzienniczę się,

przypłaszczam, granatkuję na leżąco i nic. (s. 5)

Czytelnik obserwuje więc literacką metamorfozę, tak daleką od znanego doskonale środka antropomorfizacji. Nie chodzi też tu chyba o swoistą animalizację, a, jak się wydaje, o podkreślenie wspólnotowości, powszechność „atomizacji” świata. Taka perspektywa towarzyszy także dalszym interpretacjom. Poetka niezwykle plastycznie przedstawia przestrzeń cielesną – choć ograniczającą, to nierozerwalnie związaną z doświadczeniem poznania, oraz otaczającą rzeczywistość. W tekstach pojawiają się więc takie frazy jak: „chrząstkami kolan ugniatając ziemię, / wydzielam gruczołami / donikąd, wszystko w ciało, / w siebie, w zawiłości miękkich rur” (s. 8) „ty kosztujesz tego wszystkiego, / ty dotykasz, / dotykasz / jak wczoraj (s. 56), „gdy głośny szelest martwych liści, / strupiałych badyli, trzaskających / pod łapami, pazurami i racicami” (s. 30).

Metaforyka relacyjności „ja-świat” przybiera różne formy. Zamykający tom wiersz „Piach” szczególnie silnie podkreśla grę perspektywą, przejawiającą się w wielu frazach zbioru. Czytelnik może zastanowić się nad paralelnością ziarenka piasku i konstrukcji wszechświata, aby skonfrontować potrzebę tworzenia wszelkich podziałów z racją istnienia w ogóle. Ów rodzaj wspólnotowości i perspektywiczności realizuje się także w jednym z najciekawszych, w mojej opinii, tekstów, przywołanym w tytule recenzji („wszystko tego kota”). Ciekawy zabieg obrazujący, można powiedzieć, doświadczenie codzienności, okazuje się przyczynkiem do refleksji wręcz egzystencjalnych:

wszystko tego kota

przylega

do mojego człowieka,

kark do biodra, głowa do uda, łopatka do miednicy, żebra do nerki,

łapy do żeber, ogon do łopatki,

księżyc do ziemi, skropliny do liścia,

światło do źrenicy,

gaszę. (s. 57)

W omówieniach dotychczasowej twórczości, Urszula Zajączkowska nazywana jest „świadomą poetką przyrody” (Nawrot 2018). Określenie wydaje się niezmiernie ciekawe, skupia się nie tylko na zaznaczeniu obecnego w tekstach nurtu szeroko pojętej krytyki ekologicznej, ale także podkreśleniu samego procesu poznawania, nie oznaczającego jednak udzielania jasnych odpowiedzi, a prowokującego do refleksji. I taki jest, w moim odczuciu, ten tomik – skłaniający do odczuwania własnych doświadczeń, poszukiwań, często tego, co tak naprawdę okazuje się znajdować w zasięgu wzroku. „Piach” to bez wątpienia jedna z najbardziej interesujących propozycji poetyckich, jakie miałam okazję ostatnio poznać.

Literatura:

„Urszula Zajączkowska: to, co widzę w lesie i w swoim laboratorium daje mi spokój”, rozm. Katarzyna Hagmajer-Kwiatek, Urszula Zajączkowska, https://www.polskieradio.pl/8/2222/Artykul/2668580,Urszula-Zajaczkowska-to-co-widze-w-lesie-i-w-swoim-laboratorium-daje-mi-spokoj

„«Piach» – o najnowszym tomie poezji Urszuli Zajączkowskiej”, https://www.rmfclassic.pl/podcasty/Spis-tresci-magazyn-literacki-w-RMF-Classic,56,5983.html

Jolanta Nawrot: „«Tam jest coś więcej, na co język nauki nie pozwala». «Minimum» Urszuli Zajączkowskiej”. 16.04.2018, http://salonliteracki.pl/new/recenzje/1442-tam-jest-cos-wiecej-na-co-jezyk-nauki-nie-pozwala-minimum-urszuli-zajaczkowskiej
Urszula Zajączkowska: „Piach”. Wydawnictwo Warstwy. Wrocław 2020.