Wydanie bieżące

1 września 17 (89) / 2007

Izabela Franckiewicz,

IRINA PALM

A A A
Irina Palm to pseudonim głównej bohaterki filmu Sama Garbarskiego. Bywalcy klubu dla panów, w którym mężczyźni oddają się rozkoszom cielesnym, pod takim przydomkiem znają Maggie – kobietę o delikatnych dłoniach. Sława miękkiego dotyku jej dłoni wykracza zresztą poza lokal, w którym pracuje. Irina staje się żyłą złota dla właściciela klubu, ale z czasem dostrzega on w niej coś więcej niż maszynkę do robienia pieniędzy.

Maggie jest zahukaną, samotną wdową, kochającą matką i babcią, która mieszka w prowincjonalnym miasteczku. Czas poza domowymi obowiązkami upływa jej na spotkaniach z koleżankami, wzorowymi żonami i gospodyniami. Jej życie wypełniają codzienne troski. Wnuczek Maggie jest ciężko chory, a jego leczenie wymaga ciągłych wydatków, podczas gdy rodzinie się nie przelewa. Maggie, by pomóc synowi, wyprzedała już wszystko, co posiadała cennego. Pojawia się jednak perspektywa wyleczenia chłopca, która wiąże się niestety z nieosiągalnym dla rodziny nakładem finansowym. Dodatkowym ograniczeniem jest czas. Podczas, gdy rodzice dziecka poddają się, Maggie nie daje za wygraną. W jej wieku i przy braku jakichkolwiek kwalifikacji, jedyną propozycją pracy, jaką otrzymuje jest dostarczanie przyjemności mężczyznom w nocnym klubie. Mimo oporów, Maggie decyduje się przyjąć ofertę. Nieoczekiwanie, nowa sytuacja pozytywnie zmienia całe jej życie. Maggie odkrywa w sobie cechy, których do tej pory nie dostrzegała, wyzbywa się kompleksów, zahamowań, na nowo odkrywa w sobie kobietę.

„Irina Palm” opowiada historię dość sztampową, reżyserowi udaje jej jednak uciec od przesadnej banalności. Struktura filmu, sposób prowadzenia narracji powoduje, że nawet zakończenie, którego nie chcę tu zdradzać, nie drażni, lecz stanowi spójne dopełnienie. Nie ma tu zbyt pogłębionej analizy psychologicznej postaci. Stonowane aktorstwo Marianne Faithfull sprawia, że nie zamęcza ona widza uzewnętrznianiem egzystencjalnych dylematów. Psychologię bohaterów poznajemy raczej w ich relacjach z innymi. To kilka kluczowych momentów, scen buduje siatkę relacji i towarzyszących im emocji, a w konsekwencji tworzy portret osobowości poszczególnych bohaterów. Taki sposób przekazywania historii wprowadza tym samym dynamikę do filmu. Główny wątek, czyli praca Iryny Palm, staje się przyczynkiem do refleksji nad relacjami rodzinnymi, koleżeńskimi czy, przy szerszym spojrzeniu, społecznymi. Garbarskiemu udaje się świetnie wydobyć schematyczność ludzkiego myślenia, słabości, jakie nami targają, konwenanse, które upijają.

Trudno w przypadku „Iryny Palm” mówić o wybitnym aktorstwie. To jednak, co można uznać za nieudolność, w moich oczach jedynie uwiarygodnia opowieść. Trudno mi powiedzieć czy celowa mimiczna wstrzemięźliwość Marianne Faithfull, nieco mechaniczna gra, pozwala mi zobaczyć bohaterkę w równie zautomatyzowany sposób dążącą do celu. Film może też stanowić nie lada kąsek dla fanów muzyki Faithfull. To przecież na tym polu jest ona bardziej znana. „Irina Palm” nie jest ani hollywodzą produkcją, chodź scenariusz z powodzeniem mógłby posłużyć za jej punkt wyjścia, ani europejskim kinem „dla ambitnych”. Jednak dobrze się ten film ogląda.
„Irina Palm”. Reż.: Sam Garbarski. Scenariusz: Philippe Blasband, Sam Garbarski, Martin Herron. Występują: Marianne Faithfull, Miki Manojlovic, Kevin Bishop. Dramat. Belgia, Luksemburg, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, 2007.