ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (425) / 2021

Karolina Rutkowska,

ZA ZDROWIE FRANCUSKIEJ KOMEDII! (WESELNY TOAST)

A A A
Wakacje to bardzo dobry czas dla gatunku komediowego w kinach. Nic w tym dziwnego, w końcu kto z nas nie lubi się śmiać, gdy wokół panuje aura beztroski. Przy czym, już na początku trzeba nadmienić, że w przypadku „Weselnego toastu” mamy do czynienia z filmem przepełnionym ironią i niewymuszonymi żartami sytuacyjnymi, jak na prawdziwą komedię francuską przystało.

Reżyser i scenarzysta Laurent Tirant postanowił po raz kolejny wykorzystać swoje doświadczeni w tworzeniu gatunku komediowego („Zdrady, kłamstwa i coś więcej”, „Asterix i Obelix: W służbie jej królewskiej mości”, „Zakochany Molier”), tym razem decydując się przenieść na ekran powieść Fabrice’a Caro „Le discours” opierającą się w dużej mierze na komiksowej estetyce. Można zatem powiedzieć, że pewien rodzaj przerysowania został narzucony filmowi już od samego początku. Mamy tu do czynienia z historią Adriena, który podczas rodzinnej kolacji zostaje poproszony przez przyszłego szwagra o wygłoszenie przemówienia w trakcie wesela. Bohater przerażony ową perspektywą stara się przewidzieć wszelkie możliwe, oczywiście niezbyt optymistyczne, scenariusze.

W ten sposób dowiadujemy się nieco więcej o jego przeszłości, boleśnie zakończonym związku z ukochaną oraz obawach o przyszłość. Niezwykle pomocna okazuje się w tym przypadku zastosowana przez Trianta forma, bowiem większość wydarzeń rozgrywa się w głowie głównego bohatera, zaś akcja w czasie rzeczywistym ma miejsce podczas jednej z rodzinnych kolacji. To zaś pozwala na perfekcyjne zwizualizowanie przeróżnych abstrakcyjnych fantazji Adriena, a co za tym idzie, ten nierzadko decyduje się złamać tzw. „czwartą ścianę” i zwrócić się bezpośrednio do widza ze swoimi wątpliwościami. Grany przez Benjamina Lavernhe’a bohater jest swego rodzaju everymanem, przez co łatwo jest widzowi z nim sympatyzować. Całości dopełnia drugi plan: François Morel i Guilaine Londez jako nadopiekuńczy rodzice, Julia Piaton w roli zdystansowanej wobec rodziny siostry, Sara Giraudeau jako ukochana głównego bohatera. Film jest zatem skupiony wokół kilku, ale za to jak perfekcyjnie dobranych aktorów. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj również oprawa muzyczna. Kompozycje Mathieu Lamboley’a, znanego między innymi z tworzenia ścieżki dźwiękowej do serialu „Lupin”, w trafny sposób odzwierciedlają stany emocjonalne bohatera, od obaw związanych z wygłoszeniem przemowy po nostalgiczne spojrzenia w własną przeszłość.

Jednak film nie opiera się wyłącznie na ukazaniu absurdów związanych z uroczystością wesela oraz lęku przed kompromitacją. Adrien to bohater neurotyczny, nie potrafi do końca zrozumieć, na czym polega sztuka komunikacji, co przekłada się na jego relacje z ukochaną czy, od dawna już dla niego obcą, siostrą. Słowa niejednokrotnie mają dla niego wyłącznie dosłowny wydźwięk, dlatego też trudno mu zrozumieć, co druga strona mogła mieć na myśli. Film dotyka zatem tematu bliskiego, jak sądzę, większości z nas, jakim jest problem budowania więzi z drugim człowiekiem i brania pod uwagę jego, być może nie zawsze spójnej z naszą, wizji rzeczywistości. „Weselny toast” kładzie również nacisk na więzi rodzinne, które, choć momentami nieco pogmatwane, nadal pozostają jednymi z najważniejszych w naszym życiu. Wszystko to czyni całą opowieść na wskroś uniwersalną.

Nie da się ukryć, iż komedia francuska to gatunek specyficzny. Reprezentuje ona typ humoru, który niekoniecznie jest w stanie spodobać się każdemu. Jak już wspominałam, często przepełnia ją ironia i żarty sytuacyjne, które nie zawsze potrafią wywołać w nas odruch śmiechu. Nie jest niczym odkrywczym, że najczęściej śmiejemy się z tego, co nam najlepiej znane. Przywar, do których na co dzień trudno nam się przyznać. Dzieje się tak, ponieważ śmiech jest narzędziem niezwykłym, łączącym społeczności. Myślę, że w tym właśnie tkwi siła tego rodzaju komedii. Ukazuje nas, nasze działania i tendencje w krzywym zwierciadle. W końcu komu z nas nie zdarzyło się spędzić czasu na rozmyślaniu o tym, jak potoczyłyby się dane wydarzenia, gdybyśmy postąpili inaczej. Nie dziwi więc, że komedie takie jak „Jak być dobrą żoną” czy „I znów zgrzeszyliśmy, dobry Boże” zdobywają uznanie na arenie międzynarodowej. Sam „Weselny toast” został uhonorowany na festiwalu w Cannes, co już może nam nieco powiedzieć na temat jakości tego filmu. Dlatego proponuję, byśmy wszyscy wznieśli toast. Za francuską komedię: abstrakcyjną, ale też inteligentną, pełną ciepła i podnoszącą na duchu.

„Weselny toast” („Le discours”). Reżyseria: Laurent Tirard. Scenariusz: Laurent Tirard. Obsada: Benjamin Lavernhe, Sara Giraudeau, Kyan Khojandi, Guilaine Londez. Francja 2020, 87 min.