ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (427) / 2021

Przemysław Pieniążek,

SAD WINGS OF DESTINY (CZERWONY BARON. WYDANIE ZBIORCZE)

A A A
Manfred von Richthofen (1892-1918) był niekwestionowanym asem myśliwskim doby I wojny światowej. Wywodzący się ze średniozamożnej pruskiej arystokracji (posiadającej dziedziczny tytuł barona) wojak zaczynał służbę w kawalerii, ale swoje powołanie odnalazł w lotnictwie, ściślej – w jednostce bombowej Kampfgeschwader 2. Chociaż zasiadał za sterami najróżniejszych maszyn, jego swoistą wizytówką stał się trójpłatowiec Fokker, którego barwy ochronne, zgodnie z życzeniem von Richthofena, zostały pokryte warstwą jasnoczerwonej farby.

Czerwony Baron budził konsternację, ale i niekłamany podziw i strach w sercach pilotów wrogiej floty powietrznej (choć nie tylko u nich), mając przy tym pełną świadomość, że w tak pomalowanym samolocie będzie doskonale widoczny dla przeciwników, stanowiąc dla nich (pozornie) łatwy cel. Ostatecznie stał się nim podczas walki nad przełęczą Morlancourt niedaleko Sommy, choć do dziś trwają spekulacje odnośnie do tego, kto odpowiadał za zestrzelenie niemieckiego asa mającego na koncie osiemdziesiąt potwierdzonych zwycięstw.

„Z podniesioną przyłbicą”, „Krwawy deszcz” oraz „Smoczy pojedynek” to kolejne odsłony komiksowego tryptyku „Czerwony Baron”, wydanego pod postacią eleganckiego zbiorczego woluminu. Francuski scenarzysta Pierre Veys („Baker Street”) oddaje głos swojemu mocno ambiwalentnemu protagoniście, pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w przestrzeń myśli tytułowego bohatera, z jednej strony ukazującego oblicze zawodowego wojaka potrafiącego docenić kunszt militarny przeciwnika, z drugiej strony – odsłaniającego twarz aroganckiego, bezczelnego i okrutnego śmiałka obdarzonego nieprawdopodobną intuicją pozwalającą mu (w większości przypadków) bezbłędnie przewidzieć każde posunięcie wroga (czy to w powietrzu, czy na ziemi).

Okraszona retrospekcjami opowieść przenosi nas do czasów szkolenia protagonisty w akademii wojskowej (Veys akcentuje w tym miejscu kluczowy dla rozwoju perypetii wątek antagonizmu między Manfredem a innym młodym arystokratą, Fryderykiem), rekonstruując przy tym przebieg jego najsłynniejszych misji, prowadząc szlakiem Cambrai, Szampanii czy Verdun. Sprawny dramaturgicznie, introspektywny w tonie scenariusz zyskuje solidne wsparcie ze strony realistycznych, niepozbawionych impresjonistycznych akcentów malarskich prac Carlosa Puerty („Jules Verne”).

Hiszpański artysta, współpracujący z Francuzem także przy serii „Adamson”, zadbał o to, by w „Czerwonym Baronie” nie zabrakło doskonałych ujęć plenerowych, skrupulatnie oddanych aspektów urbanistycznych, jak i tych dotyczących designu poszczególnych jednostek latających. Sekwencje podniebnych pojedynków to klasa sama w sobie, choć nie mniejsze wrażenie robi brutalna scena konfrontacji Manfreda z berlińskim elementem przestępczym mówiąca o tej postaci więcej niż wygłaszane przez nią refleksje. Puerta udowadnia przy tym, że jest dobrym portrecistą, chwilami puszczającym do odbiorcy oko. Wszak na wielu kadrach (bo nie wszystkich) tytułowy bohater do złudzenia przypomina Christiana Bale’a (w wersji blond!), podczas gdy antagonista Fryderyk niejednokrotnie przybiera oblicze Benedicta Cumberbatcha.

Mówiąc krótko: prawdziwa uczta dla oka plus niebanalnie przedstawiona historia dająca skrótowy wgląd w życie oraz śmierć (tu zaprezentowano jeden z jej możliwych wariantów) legendarnego lotnika, po latach stającego się nieustępliwym przeciwnikiem psa Snoopy’ego. Ale to już zupełnie inna opowieść.
Pierre Veys, Carlos Puerta: „Czerwony Baron. Wydanie zbiorcze” („Baron Rouge”). Tłumaczenie: Marcin Pisarkiewicz. Scream Comics. Łódź 2021.