ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (427) / 2021

Karolina Wyciślik,

TYLKO BEZ EMOCJI (PIOTR MARECKI, REGINA MYNARSKA, KAMILA ALBIN: 'TO NIE JEST POLSKA')

A A A
Na czwartej stronie okładki książki „To nie jest Polska” zamieszczono taki blurb: „Przezroczyste pisanie, które obnaża kiepską jakość «neutralnego» języka, jakim się dziś posługuje sfera publiczna”. Moim zdaniem projekt ten nie traktuje o języku sfery publicznej, lecz raczej ukazuje proces polaryzacji, jaki dokonał się w naszym społeczeństwie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Sama książka stanowi natomiast swoistą, bo niekompletną, kronikę tego czasu.

Piotr Marecki wyselekcjonował spośród obrazów minionej dekady migawki filmów fabularnych, klipów z YouTube’a czy programów telewizyjnych, do których Regina Młynarka, zajmująca się przekładem treści wizualnych dla potrzeb osób niewidomych i słabowidzących, wraz z Kamilą Albin przygotowały opisy. W zamierzeniu teksty te powinny być „zrozumiałe i czytelne”, jak czytamy na okładce, dla odbiorców na całym świecie niezależnie od wykształcenia i znajomości kontekstu. Zamysł tej publikacji bazuje na eksperymencie polegającym na wyzbyciu się emocji z przekazu wizualnego. Opisy w książce prezentują zdarzenia bez komentarza, objaśnienia i (nie)potrzebnych niuansów. Co jednak taki obraz powie niezorientowanemu w polskich realiach czytelnikowi? Marecki zdecydował się na dość wyrazisty przekrój: pierwsze ujęcie polskiego społeczeństwa to narracja o cierpieniu i męczeństwie narodu oraz działaniach prowadzących do odzyskania niepodległości; drugą perspektywą jest tocząca się w społeczeństwie i debacie publicznej dyskusja, przybierająca często formę agresywnej wymiany zdań, a nawet jatki, między podzielonymi „obozami”; trzeci obraz, który uznałabym za w niektórych sytuacjach jednoczący, prezentuje zawody skoków narciarskich i osiągnięcia polskich reprezentantów w tej dyscyplinie (z oczywistych przyczyn autor nie zdecydował się na piłkę nożną).

Opisy pierwszej wspomnianej przeze mnie kategorii łatwo rozpoznać, ponieważ w początkowych słowach przywołują ścieżki dźwiękowe towarzyszące filmom. Teksty zaczynają się od słów: „fortepianowa spokojna muzyka”, „przejmująca muzyka smyczkowa”, „przejmująca, jednostajna muzyka”, „przejmująca muzyka orkiestrowa”. Umiejscowienie fragmentów werbalnych opisów filmów historycznych pomiędzy opisami zdarzeń stanowiących punkty zapalne i przeradzających się w konflikty, które obserwowaliśmy w ostatnich latach w Polsce, wywołuje we mnie, jako czytelniku, emocje. Opisy związane z działaniami partyzanckimi, przywołujące dym, kłębowisko, płomienie ognia, bieganinę, dźwięk broni, strzał z karabinów, mieszają się z obrazkami współczesnymi: „W oddali, po drugiej stronie placu, płonie czerwona łuna rac. Jakiś mężczyzna woła: Uwaga! [huk wybuchu]”; „Po jezdni chodzi bezładna grupa kilkuset mężczyzn (…) Kroczą przed siebie. Podnoszą rozrzucone na jezdni kamienie, czy może kawałki kostki brukowej. Rzucają nimi”, „Na oddział [policjantów – K.W.] naciera bezładna grupa demonstrantów”. Wydaje się, że jednym z kluczowych wyborów są dla autorów migawki z kwietnia 2010 roku i związana z tą datą katastrofa Tu-154 pod Smoleńskiem. Książkę rozpoczyna tekst opisujący wrak samolotu: „Mglisty dzień. Młody las. Drzewa są bezlistne, niewysokie, mają cienkie pnie. Wśród nich leżą rozrzucone szczątki samolotu. Nad nimi snuje się dym. Gdzieniegdzie płonie ogień”. Zdarzenie to, jak zdaje się sugerować Marecki, miało ogromny wpływ na późniejszą historię – początkowo jednoczyło, z czasem jednak, pod wpływem wielu czynników – wypowiedzi osób publicznych, narracji i przekazów medialnych – decydujące stały się inne kwestie, głównie światopoglądowe. Dużo w tych opisach agresji, zarówno fizycznej (o tej wspominałam), jak i werbalnej: „Poczekajcie, aż się spali” (o tęczy na placu Zbawiciela), „Precz z krzyżami, na stos z moherami” (zdarzenie związane z tzw. krzyżem smoleńskim), „Zostawcie cywila, za pedałów się weźcie” (na Marszu Niepodległości lub na którejś z zadym mu towarzyszących). Trudno powiedzieć, czy zamierzeniem Mareckiego było ukazanie którejś ze stron agresywniejszej (choć sam wybór materiałów coś znaczy), granica jednak moim zdaniem zarysowana jest wyraźnie.

Cenną wskazówką do tej eksperymentalnej prozy, uzupełniającą pierwszą, najobszerniejszą część książki, stanowią także motta i część druga – zapis niektórych „rozmów” między Albin a Mynarską, odbywających się przez komunikator w trakcie pracy nad książką. Postać Douglasa Hueblera (pierwsze motto) wiązać należy ze sztuką konceptualną, która odrzuca prymat przedmiotu nad ideą, co może prowadzić do refleksji, że projekt „To nie jest Polska” zasadza się w dużej mierze na warstwie intelektualnej. Rezygnuje ona z nadmiernej estetyki, a wskazuje na przedmiot, ideę. Myśl tę dopełniają słowa Johna Cage’a (drugie motto), będące swego rodzaju koanem: „Jeśli czujesz się czymś znudzony po dwóch minutach, spróbuj robić to przez cztery minuty. Jeśli nadal cię to nudzi, rób to przez osiem, szesnaście, trzydzieści dwie i więcej minut. W końcu zobaczysz, że wcale nie jest to nudne, a wręcz przeciwnie – bardzo ciekawe”. Z kolei przywołanie słów Kennetha Goldsmitha (trzecie motto) pokazuje, że Albin i Mynarska zdają sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka ciąży na osobie przygotowującej opis, którego zadaniem jest spełniać kryteria uniwersalności. W pozornie niewinnym zadaniu kryje się wyzwanie – autor poprzez wybór takich, a nie innych czasowników, form, określeń do pewnego stopnia kształtuje bowiem przekaz (Albin: „Rozumiem, że za nimi? Brakuje mi ciągłości kolumny”; Mynarska: „ok, to może trzeba dodawać zwroty typu następnie, kolejno itp.”; „Albin: Wspaniały, plastyczny, krwawy opis! Do tego momentu nie mam więcej uwag”). Twórczy charakter przekładu dotyczy nie tylko tłumacza języka obcego, lecz także przekładu jednego formatu na drugi.

Nie jest to książka do pochłonięcia na raz i odłożenia na półkę. Wymaga uwagi, skupienia oraz czasu. Oczekuje od czytelnika zaangażowania i prosi o refleksję. Nie odbieram tej prozy jako przynoszącej rozrywkę, dostarczającej przyjemność, lecz jako lekturę o charakterze edukacyjnym, która uwagę kieruje na słowa – wypowiadane w przestrzeni publicznej, wypisywane na transparentach i skłaniające do działania. Nie jest to lektura pozbawiona emocji – nie może taka być, jeśli nie jesteśmy obojętni na krzywdę człowieka: „Głos dziecka: Ja się boję. Odpowiada kobieta: Nie bój się. Dziecko szlocha. Kobieta: Bo ludzie są nietolerancyjni jedni dla drugich Rozumiesz? Dlatego”.

Literatura:

Cage J.: „Nieoznaczoność”. Przeł. A. Taborska, „Literatura na Świecie” 1996, nr 1–2, s. 294–295.
Piotr Marecki, Regina Mynarska, Kamila Albin: „To nie jest Polska”. Korporacja Ha!art. Kraków 2021.