ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (431) / 2021

Mateusz P. Barczyk,

WIERSZE

A A A
utopia stereo

amerykańscy raperzy snują opowieści

o dużych cyckach i kokainie.

o bogactwach krain mlekiem

i miodem płynących. flow

liczy się najbardziej.



z okna widzisz kosz na odpady mieszane.

śniliśmy że duch andy’ego warhola

podkrada je nocą. jaraliśmy trawę

nie mówiąc ani słowa. słuchaliśmy

czarnoskórych aniołów postmodernizmu.

nic to nie znaczyło.



nasze wykręcone ciała

nasze tabuizowane głowy

nasze opadłe ręce. wszystko

bez znaczenia.



czystym przypadkiem

wysypiesz mnie

z popielniczki.



blisko

mieszkasz przy cmentarzu żeby wszędzie

mieć blisko. już dawno pospadały lustra.

nawet do kibla chodzisz jak fakir. co kryje

się między zmarszczkami na twoim czole.



można pomyśleć że masz dobre serce jeśli

się tam nie zagląda. kochasz bawić się z

psami, nawet czasem wlecze się za tobą

widmo spasionego labradora.



czy skazujesz go celowo by obsikiwał

miejskie mury. załatwiał się na chodnik

który nie pozwoli ukryć śladów.



na jego miejscu otworzyłbyś żyły jak kiedyś

z resztą na cmentarz masz blisko. ale kto by

wtedy dolał oliwy do pieca.



potomkowie baalshema

ojciec przerzucił most przez rzekę.

czasem zatrzymywał się w połowie

i patrzył w dół tęsknym wzrokiem.



za czasów jego ojca przeskakiwano

na drugi brzeg. co trzeci wpadał.

nigdy nie poznałem dziadka.



ożenił się ponownie i do dziś mieszka

w lepszym kraju. czasem myślę o nim

spoglądając przez okno samolotu.



kreska mostu niknie w dole. kiedy

schodzimy do lądowania wygina się w łuk

jak usta ojca, zanim opowie historię.

 
Fot. A. Zmysłowska.