ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (432) / 2021

Magdalena Malinowska,

DEFORMACJE, SZTUKA I FRANCUSKA FILOZOFIA (TOMASZ SWOBODA: 'DEFORMACJE NOWOCZESNOŚCI')

A A A
Wydana w bieżącym roku książka „Deformacje nowoczesności” autorstwa gdańskiego romanisty Tomasza Swobody jest zbiorem czternastu szkiców, które ukazały się w latach 2013-2018 w różnych polskich czasopismach i które autor na potrzeby publikacji zebrał i przerobił czy rozwinął. Informację na ten temat znajdziemy dopiero w bibliografii i jest ona o tyle zaskakująca, że poszczególne teksty składają się na naprawdę spójną całość. W centrum zainteresowania Swobody znajdują się nowoczesność oraz szeroko rozumiane zjawisko deformacji, przekształcenia, wypaczenia. Autor śledzi jego przejawy we francuskiej kulturze od końca XVIII wieku do jak najbliższej nam współczesności. Szkice ułożone są w porządku chronologicznym, od tych omawiających zjawiska najdawniejsze, jak oświeceniowa fascynacja maszynami czy wynalezienie chronofotografii, do najbardziej aktualnych, jak przemiany literatury w dobie mediów społecznościowych.

Całość rozpoczyna się od wyznania, że „To miała być zupełnie inna książka” (s. 7). Autor przyznaje się do swojej fascynacji maszynami i do tego, że to one miały być głównym przedmiotem jego zainteresowania. Jednak, jak to z wieloma książkami bywa, „jej idea uległa deformacji” (s. 7), i to właśnie deformacja wysunęła się na pierwszy plan. Pierwszy szkic, najkrótszy i chyba najbliższy pierwotnemu zamysłowi, poświęcony został kultowi maszyny, jaki odnaleźć można w oświeceniu. Swoboda argumentuje tu, że opowieść o maszynie, ludzkim zafascynowaniu nią i jednoczesnym strachu przed jej buntem, jest tak naprawdę opowieścią o człowieku.

Kolejny szkic poświęcono sztuce chronofotografii, która pojawiła się w XIX wieku. Ówcześni naukowcy, będący jednocześnie artystami, tacy jak Guillaume Duchenne de Boulogne, Étienne-Jules Marey czy Paul Richer, zafascynowani byli ludzką anatomią i postanowili uchwycić jak najwierniejszy obraz ciała. Szansę na to dała im właśnie chronofotografia, „pośrednie ogniwo między fotografią a filmem” (s. 15), która umożliwiła ukazanie ciała w ruchu. Swoboda podkreśla jednak paradoks, leżący u podstaw tej sztuki: chcąc ukazać ruch, chronofotografia ukazuje jedynie momenty tego ruchu, unieruchamiając tym samym ukazywane ciało. Autor wskazuje też na pewne tendencje antropologiczne epoki związane z fascynacją ciałem, a mianowicie na obsesję na punkcie ciała idealnego reprezentowanego przez białego atletę (koncepcja „uśrednionego człowieka”), jego normalizację i odrzucenie ciał chorych, zdeformowanych czy innych niż białe. To podejście do ciała zbiega się w czasie z wprowadzeniem instytucjonalnej dbałości o higienę, rozwojem gimnastyki i optymalizacją pracy ciał w kapitalizmie. Wzięte łącznie, zjawiska te powodują ustanowienie hierarchii bytów, której najbardziej oczywistym przejawem jest rasizm.

Kolejne interesujące Swobodę zjawisko to nurt artystyczny nazywany bezkształtnością, wprowadzony przez Georges’a Bataille’a. Autor stwierdza, że polega on na „ruchu sprowadzania wszystkiego do idei przyziemnej materii, ruchu poniżania, pognębiania i poniewierania – poniżania właśnie, jak pająka czy dżdżownicy” (s. 44), i pokazuje go na przykładzie „Obrazu irracjonalnego” Pierre’a Ubaca. Ta refleksja każe mu zastanowić się nad deformacją obrazu i działalnością takich artystów jak Arnulf Rainer, znany z przemalowywania ilustracji biblijnych, Nobuyoshi Araki, domalowujący kolorowe kwiaty na genitaliach swoich modelek, czy Karl Blossfeldt, stosujący technikę zbliżenia (close-up) w fotografowaniu roślin. Zabiegi te nie tylko deformują obraz, ale też stają się „skopiczną transgresją” (s. 63), wywołując u odbiorcy jednocześnie fascynację, jak i lęk oraz wstyd.

Kolejny esej poświęcony jest działalności Kolegium Socjologicznego. Przedsięwzięcie to zapoczątkowane zostało w 1937 roku przez m.in. Georges’a Bataille’a, Rogera Caillois i Pierre’a Klossowskiego. Jego cel miało stanowić uprawianie „socjologii sacrum”, to znaczy badanie życia społecznego i odtworzenie sacrum w zeświecczonym społeczeństwie Zachodu. Jednak działalność ta była w rzeczywistości tylko środkiem do osiągnięcia nadrzędnego celu Kolegium, to jest walki z faszyzmem i nazizmem. Tropiąc przejawy mitu i religijności w tych dwóch ideologiach i proponując alternatywną religię polityczną, członkowie Kolegium nie tylko zdeformowali sam mit, ale też ściągnęli na siebie oskarżenia o flirt z totalitarnymi ideami.

Dalej autor skupia się na zjawisku masochizmu i śledzi jego rozwój od zaobserwowania go przez Richarda von Kraffta-Ebinga w twórczości Leopolda von Sachera-Masocha przez typologię masochizmu autorstwa Zygmunta Freuda i badanie związków między sadyzmem a masochizmem przez Jacques’a Lacana po analizy Gilles’a Deleuze’a. Swoboda zwraca uwagę na kwestię kobiecego masochizmu i przytacza bardzo interesujące analizy tego zjawiska jako przejawu przemocy wobec kobiet w społeczeństwach patriarchalnych.

W następnym szkicu Swoboda poddaje drobiazgowej analizie powieść i sztukę Raymonda Russela „Impresje z Afryki” oraz zapowiadający sztukę plakat. Zauważa, że sam tekst jest wynikiem nie znajomości realiów afrykańskich czy wyobraźni autora, a zastosowania autorskiego „procederu”, w którym wybory językowe determinowały zarówno treść, jak i przebieg akcji. Spowodowało to, że świat przedstawiony przez Russela całkowicie odbiegał od rzeczywistości pozajęzykowej, powielając jednocześnie funkcjonujące w tym czasie wyobrażenia i stereotypy na temat mieszkańców Afryki, ich rzekomych dzikości, barbarzyństwa i nieokrzesania. Ten nierozerwalny zbiór – powieść, sztuka i plakat – powodują identyfikację kontynentu afrykańskiego z widowiskiem złożonym z tortur, plemiennych tańców i innych rytuałów wywołujących u europejskiego odbiorcy tyleż strach, co fascynację. Tym samym Russel powiela kolonialne klisze, pogłębiając jeszcze fałszywy obraz Afryki wśród Francuzów.

Dwa kolejne szkice poświęcone są postaci Rolanda Barthes’a, jednak nie poruszają one kwestii jego związków ze strukturalizmem, lecz koncentrują się na połączeniu jego biografii i fascynacji fotografią. Opiera się Swoboda z jednej strony na dziele „Camera lucida”, w której francuski filozof zgłębia naturę fotografii w kontekście śmierci swojej matki, co każe mu zdać sobie sprawę z własnej śmiertelności, a z drugiej – na książce autorstwa Jeana Narboniego poświęconej życiu Barthes’a i jego późnej twórczości. Mowa tu o żałobie, o fascynacji Marcelem Proustem oraz o niemożności napisania powieści.

Następny szkic dotyczy, przynajmniej pośrednio, Polski. Swoboda analizuje tu antynowoczesność na podstawie książki Antoine’a Compagnona pod takim właśnie tytułem, wyjaśniając, dlaczego nie znalazła ona czytelników w naszym kraju. Autor „Deformacji…” wychodzi od przytoczenia licznych i czasami rozbieżnych definicji nowoczesności, wskazując na jej główne cechy: ruch zerwania i odrzucenia. Dalej stwierdza za Compagnonem, że wszystkich cenionych autorów dwóch ostatnich stuleci zaliczyć należy do grona antynowoczesnych. Wyjaśnia także, że na status antynowoczesnego składają się kontrrewolucyjność, antyoświeceniowość, pesymizm, grzech pierworodny, wzniosłość i złorzeczenie. Następnie przystawia omawianą kategorię do polskiej rzeczywistości i stwierdza za Ireneuszem Krzemińskim, że główne elementy polskiej tożsamości to „osobliwy konglomerat etnicznego nacjonalizmu à la Dmowski, integrystycznego katolicyzmu i romantycznego mesjanizmu” (s. 205), które można uznać za elementy mentalności przednowoczesnej.

Ostatnie dwa teksty będą najbardziej interesujące dla literaturoznawców. Pierwszy z nich dotyczy zjawiska plagiatu. Swoboda nie tylko podaje liczne przykłady autorów z kanonu literatury światowej oskarżanych o plagiat, ale też przytacza niezwykle ciekawą koncepcję „plagiatu przez antycypację” zaproponowaną przez członka Oulipo, François Le Lionnais. Została ona rozwinięta przez Pierre’a Bayarda, autora eseju „Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało”. Sprowadza się do stwierdzenia, że teksty prekursorów odczytywane są przez nas w określony sposób dzięki podobnym tekstom powstałym później, innymi słowy „każdy tekst tworzy swoich prekursorów, a jego dzieła zmieniają nasze postrzeganie przeszłości, jak również przyszłość literatury” (s. 213). Teoria ta może być również zastosowana do sztuk wizualnych, w których relacja między plagiatem przez antycypację a dziełem oryginalnym zostaje zastąpiona przez relację między oryginałem a kopią. „To kopia stwarza oryginał” (s. 216) – pisze za Walterem Benjaminem Swoboda.

Końcowy szkic poświęcony jest przemianom literatury w dobie nowych mediów, przede wszystkim mediów społecznościowych. Swoboda wskazuje na takie przemiany jak pojawienie się nowego typu relacji między pisarzem a czytelnikiem, zanikanie literatury jako instytucji, konieczność widoczności autora (w tym jego stałej obecności w mediach), ocierającej się momentami o ekshibicjonizm, oraz występowanie pisarzy w roli komentatorów rzeczywistości. Autor zastanawia się też nad rolą literaturoznawcy w tak zmieniającym się świecie i stwierdza za Stanisławem Wójtowiczem, że ich „jedynym sensem istnienia jest dziś reprodukcja, to znaczy produkowanie kolejnych literaturoznawców” (s. 225). Tym, mało optymistycznym, szczególnie dla literaturoznawców, akcentem kończy Swoboda swój zbiór.

Już z zaproponowanego wyżej streszczenia można łatwo zauważyć, że autora interesują głównie sztuki wizualne, przede wszystkim fotografia (co potwierdzają liczne w książce ilustracje), a w mniejszej mierze literatura. Jest to więc pozycja dla osób zainteresowanych zjawiskiem deformacji właśnie w sferze wizualnej. Jednak nawet u bardziej nastawionego na literaturę czytelnika podziw wzbudzi skala zainteresowań autora i mnogość poruszonych tematów, zaś przede wszystkim swoboda, z jaką autor porusza się w meandrach francuskiej filozofii. Widać to także w obszernej bibliografii, w której znajdujemy nie tylko pozycje krytyczne autorstwa francuskich intelektualistów, ale także ich omówienia przez współczesnych badaczy. Wielkim plusem publikacji jest też błyskotliwy styl oraz nienachalna, a humorystyczna obecność autora.
Tomasz Swoboda: „Deformacje nowoczesności”. Przypis [imprint wydawnictwa Officyna]. Łódź 2021.