ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 maja 9 (441) / 2022

Marcin Chrapiec,

WIERSZE

A A A
Gwiazda

Gwiazda ma to nędznik wtłoczony na barykadę

płaczący gdy sen toporny przyśni się drzewu



o koronie z wątłości



taką wątłość wywabisz ze schowka na miotły

jedynie testosteronem podawanym domięśniowo

w prawy lub lewy pośladek własnej istoty



istoty wychowanej przez domy pełne kobiet



*** [Ta pani w sklepie to ty…]

Ta pani w sklepie to ty



ta jednoczęściowa kobieta wołana tobą

i wbrew tobie w miejscach publicznych



to ty krzyczące z bólu wyciąganych szwów

tak głośno aż za drzwiami mdlał ktoś



to ty przejrzyste nad łąką płci

zmieszanych w zaimkach i ciele



płci wyciętej



Emma Stone

melancholia jest ruda



obcowanie z nią przypomina nurkowanie

w domowym akwarium gdzie grubsze

ryby zjadają glonojady czyszczące



rosnę mamo

rosnę tak jak chciałaś



lecz ciało moje schowek na miotły

zawsze zbyt ciasny



gdzie czarodziej czeka na list

i wannę o doroślejszych wymiarach



*** [uczę ciało swoje…]

uczę ciało swoje

jak psa



skakać



ku wyżej położonym

półkom niedosiężnym



lecz to ciało moje ciasne



nie chce skakać

nie chce rosnąć



choć uczę je jak psa



Sobąpisanie

Poezja to lęk przed napisaniem własnego ja

Na kartce papieru wymiętolonej jak kawałki

Bożonarodzeniowego karpia wypływające

Niedostosowaniem z ust nadopiekuńczej matki



Której zawsze dość



Poezja to wciąż popełniany błąd na języku

Ciał niepoprawnego używania tropów i figur

I ta kobieta jednoczęściowa wołana tobą

I wbrew tobie w miejscach publicznych



Żywa

widziałaś mrożone mięso

ono zapładnia ciebie żywą

jak ślady psów dawno przestałe szczekać

jak nocą na ciele znaleziony guz



wypływa z niego krew - ta infantylna

laurka podarowana na walentynki

lub dzień matki której się przecież nie ma

z niej lepisz moje niezrozumienie