ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (442) / 2022

Sara Nowicka,

'TO NIE JEST KRAJ DLA FILOZOFÓW' (FREDRIK KULLBERG: 'WOJNA Z PIĘKNEM. REPORTAŻ O OSZPECANIU SZWECJI')

A A A
„Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji” Fredrika Kullberga to książka, której temat (co słusznie zauważa w posłowiu Filip Springer) może rozsierdzić polskiego czytelnika. Czy bogaty kraj stawiany nam za wzór nowoczesności i rozwoju może być brzydki? Dziennikarz pokazuje, że jak najbardziej. Zamach na estetykę uwidacznia się nie tylko w Polsce, w pozbawionych budżetu gminach pełnych niszczejących zabytkowych perełek oraz w pastelowo-betonowych dżunglach, ale także w wypełnionej szklanymi budynkami stolicy dobrobytu. Kullberg poprzez analizę architektury portretuje szwedzkie społeczeństwo i to, że jego największe zalety – progresywność i racjonalizm – jednocześnie są jego najbardziej destrukcyjnymi wadami.

Szwedzki pisarz, autor książek o rodzimej kulturze i nauce, podobnie jak Filip Springer w Polsce, szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego jego ojczyzna jest brzydka? Kto (lub co) odpowiada za wycinkę lasów, absurdalne decyzje dotyczące kolejnych inwestycji i wyburzania architektonicznych skarbów oraz zdehumanizowanie wyglądu większości miast. Szwecja nie potrzebowała wojny, by pozbawić przyszłe pokolenia budowlanej spuścizny. Podczas gdy w większości europejskich miast zamachy na dziedzictwo kulturowe były jednym z bardziej dotkliwych sposobów atakowania wroga, szwedzkie władze same decydowały o zrównywaniu XIX-wiecznych gmachów z ziemią i zastępowanie ich modernistycznymi, bezosobowymi nieruchomościami w stylu Le Corbusiera. Rozmowy z politykami, badaczami i ludźmi odpowiedzialnymi za wygląd publicznych przestrzeni skłaniają dziennikarza do coraz głębszych poszukiwań i cofnięcia się do 1930 roku, kiedy Wystawa Sztokholmska wyznaczyła nowe standardy pojmowania społeczeństwa i obszaru jego życia. Wydarzenie miało „ikoniczne znaczenie dla historii społecznej Szwecji i łączy się ściśle z rozwojem socjaldemokratycznego »domu ludu«, szwedzkiego państwa dobrobytu, ducha równości i demokracji, a także nieco nieuchwytnego pojęcia modelu szwedzkiego. To dzięki Wystawie Sztokholmskiej rozgłos zyskał funkcjonalizm (funkis), powściągliwy styl w budownictwie, a zarazem całościowy program, który stworzył podwaliny powojennej urbanistyki” (s. 149). Autor podąża za tym tropem i w myśli stojącej za ideą stworzenia nowego społeczeństwa dopatruje się przyczyn wszechobecnej brzydoty, braku poszanowania przyrody i kulturowego dziedzictwa. Oprócz Wystawy powracającym w dyskursie symbolicznym początkiem współczesnej szwedzkiej myśli architektonicznej jest opublikowany w 1931 roku manifest „acceptera”, propagujący wizję państwa odrzucającego piękno (jako zaprzeczenie rozwoju) oraz styl (jako coś, co spowalnia produkcję). Zdobnictwo i rzemieślnicze projekty musiały zostać zastąpione standaryzacją i masowością. „Wojna z pięknem” analizuje przede wszystkim wpływ dwóch postaw na współczesny wygląd kraju – zachłyśnięcie się progresywnością oraz pogardą dla humanistyki.

Reportaż portretuje naród tak zapatrzony w rozwój, że zupełnie ślepy na (pozornie) nieutylitarne wartości, zbędne w osiągnięciu celu. To, co niepotrzebne, musi zostać usunięte, by to, co zdrowe, silne i przydatne mogło służyć wzrastaniu społeczności. W tym sposobie myślenia rozmówcy dziennikarza widzą pokłosie niebezpiecznej, totalitarnej wizji. Pochodzący z żydowskiej rodziny szwedzki pisarz i wydawca Per I. Gedin w rozmowie z Kullbergiem podkreśla związek idei nadczłowieka i rasizmu z progresywnymi pojęciami funkcjonalizmu oraz projektu „domu ludu” z totalitaryzmem okresu międzywojennego. „Pomysł, żeby nowy jasny »dom ludu« zamieszkiwał czysty, zdrowy Nowy Człowiek, był strzałem w dziesiątkę. W tamtych czasach niesłychaną popularnością cieszyła się gimnastyka Linga czy kultura nudyzmu, która przyszła do nas z Niemiec… Nie było miejsca na odstępstwa. Każdy musiał zostać urobiony na tę samą modłę. Do tego wszystkiego doszła higiena rasowa, i to w bardzo dużej dawce. I myśl o społeczeństwie bez kalekich czy ułomnych” (s. 169) – analizuje Gedin. Uznawane w Szwecji za bulwersujące poglądy pisarza, w ujęciu Kullberga nie są pozbawione zasadności. Kraj w pogoni za szybkim wzrostem stopniowo ignorował to, co było pozbawione pragmatyzmu – estetykę, wrażliwość, filozofię. W kraju inżynierów nakierowany na namysł i dłuższą refleksję sposób myślenia jest z góry skazany na porażkę.

„Wojna z pięknem” jest opowieścią o architekturze, która obnaża zbiorowe lęki. W Szwecji obiektem najbardziej osobliwego strachu jest to, co nienowoczesne. Dziedziny humanistyczne i szeroko rozumiana kultura przez większą część społeczeństwa traktowane są jako archaiczna i zbędna fanaberia. Mniejszość zajmująca się tymi obszarami doczekała się pogardliwych przezwisk: „człowieka kardigana” i „cioteczki kulturalnej”, podkreślających ich nieprzystawalność do wymogów progresywnej teraźniejszości. Nakierowanie na przedmioty techniczne, pomysły usuwania ze szkół lekcji poświęconych historii i kulturze oraz brak konsultacji społecznych z historykami czy estetykami widoczne są w szwedzkiej urbanistyce. Jak mówi Kullbergowi profesor Per Högselius z Królewskiego Instytutu Technicznego: „jednostronne skupienie na aspektach technicznych może prowadzić do niebezpiecznie uproszczonych wyobrażeń o tym, jak funkcjonuje społeczeństwo i świat. Brak wykształcenia humanistycznego sprawia, że dzisiejsi inżynierowie są podatni na populizm, teorie spiskowe i fake news, skłonni do ślepej wiary w nowe, przełomowe technologie jako remedium na poważne problemy, takie jak kryzys migracyjny czy globalne ocieplenie” (s. 32-33). Autor dopowiada, że Szwecja nie jest krajem dla filozofów, co przyczynia się do spaskudzenia krajobrazu, namnożenia magazynów logistycznych oraz dewastowania pomników przyrody i architektury, której technokratyczne społeczeństwo nie darzy sentymentem. Reportaż Kullberga jest nie tylko gorzką konstatacją – to wsparta badaniami i obserwacjami próba ocalenia wrażliwości i piękna wspólnej przestrzeni, mającej ogromny wpływ na samopoczucie ludzi. Autor wskazuje, jak ważny jest wygląd miejsca, w którym przebywamy. Jak znacząca jest nie tylko łatwość przemieszczania się, ale też możliwość zawieszenia wzroku na czymś, co może nas estetycznie nakarmić – niezależnie czy należy do świata natury, czy designu. Ignorancja przedstawicieli władz, projektantów i deweloperów odbija się na nich samych – niemal trzydzieści procent krajowych architektów mieszka w domach wybudowanych przed 1930 rokiem, natomiast niechęć do stylu high-tech jest najbardziej rozpowszechniona wśród młodego pokolenia. To właśnie oni mogą przyczynić się do pozytywnych zmian w aspekcie wyglądu publicznej przestrzeni i realizacji ekologicznych inwestycji, które będą naprawdę ekologiczne i jednocześnie estetyczne. Jednak „Wojna z pięknem” nie pozostawia złudzeń – szkody wyrządzone w ostatnim stuleciu są nieodwracalne.

Kullberg ze swadą, poczuciem humoru i konieczną przy obranym temacie odwagą rysuje portret Szwecji daleki od kreowanego w świecie idyllicznego wizerunku. Takie rozdziały jak „Pięć skutecznych sposobów na naprawdę brzydkie miasto” w ironiczny i zabawny sposób puentują absurdalność decyzji podejmowanych przez zarządy miast oraz inwestorów, co pozwala nieco ostudzić złość wzrastającą podczas lektury. „Wojna z pięknem” to ważny głos sprzeciwu wobec zohydzania społecznej przestrzeni, ale też wobec detronizacji humanistycznych wartości. Jak dopowiada trafne posłowie Springera – szwedzka i polska urbanistyka są częściami większego zjawiska opartego na kapitalizacji przestrzeni i nadmiernej eksploatacji naturalnych zasobów, przy jednoczesnym ignorowaniu dziedzictwa kulturowego. Głupota i zachłanność urzeczywistniają się w publicznym obrazie pod postacią bezsensownych, ziejących pustkami galerii handlowych i magazynów, pod które wycinane są stare lasy. Reportaż Kullberga jest wojną o piękno, rozumiane nie tyle jako wartość estetyczna, ile jedna z filozoficznych podstaw człowieczeństwa, pozwalająca zachować jego niepoddającą się mechanizacji istotę. Trudno nie wesprzeć autora w tej batalii, choćby przez sam fakt lektury jego reportażu – emocjonującego i doskonale napisanego. Nawet jeśli przeczuwamy, że ta walka jest już dawno przegrana.
Fredrik Kullberg: „Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji”. Tłum. Aleksandra Sprengel. Wydawnictwo Dowody na Istnienie. Warszawa 2022.