ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (447-448) / 2022

Przemysław Piwowarczyk,

CZAROWNICE ZAŚCIANKOWE (WANDA WYPORSKA: 'CZARY W NOWOŻYTNEJ POLSCE W LATACH 1500-1800')

A A A
Książka Wandy Wyporskiej jest przekładem pracy doktorskiej obronionej w Oksfordzie. Oryginalna angielska publikacja ukazała się w 2013 roku. Minęło zatem niemal dziesięć lat. Dobrze się stało, że książka doczekała się polskiego przekładu. Wnosi bowiem istotne ustalenia, a w badaniach polskich była słabo obecna. Jedyna znana mi recenzja w języku polskim ukazała się dopiero w roku 2019 (zob. Basista 2019). Zaznaczam jednak, że Wyporska nie jest całkiem nieznana. Książką pojawia się wśród prac wykorzystanych przez Jerzego Kroczaka w jego opracowaniu rozdziału o czarach w „Nowych Atenach” (zob. Chmielowski 2020).

Nie znajduję jej jednak w bibliografii komentowanego wydania „Czarownicy powołanej” (oprac. Kochan 2019), dzieła szeroko omawianego przez Wyporską, ani też w bardziej popularnym opracowaniu lubelskich procesów o czary autorstwa Magdaleny Kowalskiej-Cichy (2019). Zarówno Anna Kochan, jak i Kowalska-Cichy sięgają natomiast po prace Michaela Ostlinga. Jego książka „Between the Devil and the Host”, wydana w Oxfordzie w 2011 roku, stanowi standardowe anglojęzyczne opracowanie czarownictwa i procesów o czary w nowożytnej Polsce. Wyporska przedstawia pracę Ostlinga w bardzo krytycznym świetle, zwracając uwagę przede wszystkim na to, że nie prowadził on kwerendy archiwalnej, a opierał się na opracowaniach (zob. s. 42-46). Wyporska stawia się w wyraźnej kontrze do tego badacza.

Badaczka proponuje autorską interpretację polskiego czarownictwa (tłumacz woli przekładać angielskie „witchcraft” przez „czarostwo”, książka traktuje jednak raczej o „czarownicach” niż o „czarach”) i prześladowań tegoż. Podkreśla zasadniczą ciągłość z procesami mającymi miejsce gdzie indziej w Europie, ale zwraca też uwagę na elementy swoiste. Trzeba zaznaczyć, a czyni to kilkakrotnie i Wyporska, że jej ustalenia nie mogą być w całości ekstrapolowane na Rzeczpospolitą jako taką (wbrew tytułowi książki), bowiem jej kwerenda archiwalna objęła jedynie Wielkopolskę. Obraz czarownicy i procesu wynikły z akt sądowych zachowuje ważność zatem jedynie dla tej dzielnicy. Analizując obraz czarownicy w literaturze, Wyporska sięga jednak po utwory wydawane także poza Wielkopolską i daje obraz ogólniejszy. Swoje ustalenia podsumowuje w następujący sposób: „Ta monografia wyjawiła pewne cechy odrębne, mianowicie problem kołtuna, szlachecką inicjatywę procesową, ogromną liczbę kobiet, »hojność« szatana, demony bliskie niczym domownicy, pozorny brak tropicieli czarownic i poszukiwania szatańskiego znamienia” (s. 320). Ustalenia te powinny być brane pod uwagę przez badaczy polskich i weryfikowane w badaniach nad poszczególnymi obszarami Polski przedrozbiorowej. Wyporska nie próbuje budować żadnej uogólniającej interpretacji nagonki na czarownice. Perspektywa feministyczna, choć obecna, nie dominuje. Podobnie elementy historii klimatycznej (wiązanie prześladowań z klęskami elementarnymi) są obecne w tle, ale nie stają się kluczem interpretacyjnym. Za wielką zaletę pracy uważam skupienia się na źródłach i wskazanie, bez większych pretensji, na banalne motywacje konkretnych oskarżeń: „Oskarżenia o czary stanowiły najczęściej przejawy pewnego zjawiska o charakterze społecznym, a wynikały z prywatnych sporów i konfliktów” (s. 34).

Dla czytelnika, który nie jest specjalistą, a swoje wyobrażenia o czarownicach i ich prześladowaniach czerpie z literatury popularnej, istotne będą dwa wyraźnie podkreślane wątki. Po pierwsze prześladowania miały charakter sporadyczny (ta opinia wprost na s. 87; dokładniejsze wyliczenia na s. 69-71); po drugie procesy o czary były wytaczane wyłącznie przed sądami świeckimi. W omawianym okresie sądy kościelne nie miały jurysdykcji w tej kwestii, a konkretni duchowni niejednokrotnie potępiali działania sędziów, wstawiali się za oskarżonymi, a w XVIII wieku przyczynili się do zniesienia karalności czarownictwa (zob. np. s. 99). Byli i tacy duchowni, którzy uważali nadużywanie alkoholu za grzech większy niż czary (zob. s. 258). Jednocześnie Kościół podtrzymywał przekonanie o realności czarów i związkach czarownic z diabłem. Wyporska wskazuje natomiast na zupełne rozmijanie się intelektualnej demonologii duchownych z rzeczywistością prowincjonalnych procesów o czary.

Osobiście nie zajmuję się naukowo czarami w Polsce, ani też szerzej w Europie nowożytnej. Badam natomiast magię w późnej starożytności. Chciałbym zatem zwrócić uwagę na kilka aspektów polskiego czarownictwa, które mogą być banalne dla historyków kultury Polski nowożytnej, w ujęciu porównawczym nabierają jednak wagi.

W badaniach nad magią chrześcijańską późnego antyku utarł się konsensus, iż rytualnymi specjalistami (jak zwykle nazywa się magów w literaturze przedmiotu) byli niżsi duchowni i mnisi. Nie ma na to wielu bezpośrednich dowodów, ale przyjmuje się modele oparte na paralelach z innych epok i obszarów. Tymczasem w całym materiale zgromadzonym i omówionym przez Wyporską nie ma ani jednej wzmianki o duchownym parającym się magią. Są przede wszystkim kobiety nieszlacheckiego pochodzenia.

Właściwie brak w próbce Wyporskiej przykładów amuletów czy klątw pisanych. Nie dziwi to. Lud polski był bowiem zasadniczo niepiśmienny. Oczywiście nie inaczej było w antyku. Uświadamia nam to, jak wielka część aktywności magicznej umyka świadomości badaczy.

Wybitna przewaga kobiet wśród posądzanych o czarownictwo w Wielkopolsce (i szerzej w Europie nowożytnej) nie stanowi prawidłowości uniwersalnej. W antyku chrześcijańskim zdecydowanie domyślnym magiem był mężczyzna. Zapewne mamy tutaj do czynienia po części ze skrzywieniem źródłowym, poznajemy bowiem owych magów głównie przez teksty, a to mężczyźni byli znacznie częściej piśmienni. Niemniej nawet jeśli o czarownikach się opowiada (np. w hagiografii), to zdecydowanie przeważają magowie. Odróżnia to antyk chrześcijański zarówno od nowożytnej Europy, jak i od świata klasycznego, w którym arcyczarownicami były także kobiety (Kirke, Medea). Podejrzewam zresztą (ale to jedynie przeczucie niepoparte żadnymi badaniami), że na wizerunek czarownicy w epoce nowożytnej wpłynęły ożywione w renesansie zainteresowania literaturą klasyczną.

Bardzo ciekawe, że wśród posądzanych o czarownictwo w Wielkopolsce znajdujemy niemal wyłącznie katolików (mamy tylko jednego protestanta – a w Wielkopolsce kalwiniści i luteranie byli liczni). Przeczy to częstym w chrześcijańskim antyku wyobrażeniom o czarownikach jako obcych, często poganach czy Żydach. W Polsce czarownicy byli uznawania z apostatów, katolickich renegatów, którzy wyrzekli się Boga, Maryi i świętych, ale w swoich obrzędach wykorzystywali à rebours instrumentarium oraz imaginarium katolickiej liturgii.

Zachowane z antyku zaklęcia niemal nie zawierają przywołań diabła i jego mocy. Satanistyczny wymiar czarownictwa w Europie nowożytnej jest zatem czymś lokalnym. Wyporska zresztą wskazuje na XVII wiek jako okres, kiedy do tego doszło. Wydaje mi się, że musi to mieć związek z drastycznym ograniczeniem dostępnej puli istot duchowych. W chrześcijańskim Egipcie jeszcze długo po śmierci ostatnich pogan wzywano Izydę albo Horusa, a także cały zastęp istot pośrednich, życzliwych lub złośliwych dajmonów. Mimo że Wyporska wskazuje na możliwe przeżytki słowiańskiego pogaństwa w magii ludowej (zob. s. 179-184), to są one tak żałosne, że na dobrą sprawę chrześcijanom chcącym zaszkodzić sąsiadom pozostał tylko Szatan lub pomniejsze diabły na jego służbie (o imionach takich jak Kacperek, Marcinek itp.).

Powyższe, bardzo ogólne, obserwacje, potwierdzają, że czarownictwo (magia) to zjawisko przestrzennie i czasowo bardzo zróżnicowane i nierozsądnie jest wypełniać luki w źródłach z danego miejsca i czasu materiałem porównawczym.

I jeszcze uwagi do samego przekładu. Podstawowym problemem jest pytanie o pochodzenie cytowanego tekstu akt procesowych. W oryginale Wyporska cytuje po angielsku, nie podając tekstu źródłowego, a jedynie odwołanie do właściwych sygnatur archiwalnych. Tłumacz zapewne do tych akt nie sięgał i tłumaczył jedynie z angielskiego (zatem mamy przekład tekstu polskiego z przekładu!). Niejasność w tej sprawie poważnie obniża wiarygodność cytowanych źródeł.

I jeszcze kilka kwestii szczegółowych:

Na s. 44-46 opinie przypisane w oryginale Michaelowi Ostlingowi (niekiedy faktycznie niejasno poprzez zaimki typu „his”, „he”) tłumacz przypisuje Stuartowi Clarkowi, recenzentowi pracy Ostlinga. Co ciekawe, przypisy dają prawidłowe referencje.

Na s. 100 czytamy o osobliwej nagonce na „brzemienne czarownice”. W tekście angielskim mamy „those believed to be witches” (Wyporska 2013: 51). Czyżby pospieszne odczytanie „believed” jako „bellied”?

Na s. 121 przykuło moją uwagę osobliwe logicznie zdanie: „Poręczenie przez ogół mieszkańców wioski skłoniło sąd do uznania Grzegorza za osobę bez wiary”. W tekście angielskim znajdujemy coś zupełnie innego, a różnicy nie jestem w stanie wyjaśnić: „He was freed when the village swore a collective oath on his behalf” (Wyporska 2013: 62), a zatem: „Został uwolniony na skutek poręczenia pod przysięgą złożoną zbiorowo przez mieszkańców wioski”.

Na s. 287 mamy równie niejasne zdanie: „Niewątpliwie »Instrukcja rzymska« uznała sabat za władzę, której ludzie ulegali z woli szatana, za omam komplikujący prowadzenie procesów o czary”. Tymczasem w oryginale: „In these Instructions, it is clear that the sabbat was regarded as a delusion caused by the Devil, which interfered with the conduct of witchcraft trials” (s. 164), a zatem może tak: „W tych Instrukcjach (chodzi o „Instrukcję rzymską” jak w przekładzie: PP) uważa się za oczywiste, że sabat jest złudzeniem wywołanym przez diabła, które wpływa na przebieg procesów o czary”.

Na s. 288 mamy jeszcze „reputację lokatorów”; prawdopodobnie chodzi o delatorów, ale w oryginale mamy po prostu „individual’s reputation” (Wyporska 2013: 165), a z kontekstu wynika, że chodzi o reputację samych oskarżonych.

Tłumacz wyjaśnia znaczenie terminu sortilegia (l. mn.) jako „postępki świętokradcze” (zob. s. 291). Myli tutaj sortilegium, które znaczy „przepowiednia”, z sacrilegium, które faktycznie oznacza świętokradztwo. W angielskim oryginale Wyporska podaje tylko termin łaciński.

Mając w żywej pamięci potyczki z przekładami moich własnych tekstów na angielski i ustawiczne niezadowolenie z nieadekwatnego (a czasem wręcz sprzecznego z oryginałem) oddania moich myśli przez tłumaczy, zdaję sobie sprawę, że tłumaczenie wolne od błędów jest sztuką wielką. Ale w przypadku książki Wyporskiej błędy okazują się liczne i czasem brzemienne w skutkach. Nie wymieniałem już licznych literówek i zdań trudnych do zrozumienia. Przydałaby się w każdym razie lepsza redakcja merytoryczna i językowa. Wydaje się bowiem, że miejscami wydrukowano bezpośrednio tekst, tak jak wyszedł spod ręki tłumacza.

Z innych narzekań, można wskazać po pierwsze na brak mapek (są w angielskim oryginale). Nawet będąc Polakiem zaznajomionym nieco z geografią własnego kraju, nie potrafię zlokalizować dokładnie wielu wymienionych w tekście miejscowości bez sięgania do atlasu. Po drugie brak ciągłej bibliografii, zwłaszcza wykorzystanych archiwaliów. Ponieważ znajduje się ona w tekście angielskim, nie rozumiem decyzji o rezygnacji z jej zamieszczenia.

Książka Wyporskiej jest warta lektury. Zawiera autorskie badania oparte w części na niepublikowanym materiale archiwalnym. Przysłużyć może się zarówno czytelnikom niefachowym, jak i badaczom zajmującym się Polską nowożytną oraz magią i czarownictwem w ogólności. Nie mogę jednak z czystym sercem polecić polskiego przekładu w obecnej formie. Za wiele w nim potknięć, aby do końca mu zaufać. Warto więc mieć pod ręką angielski oryginał (jest dostępny w wersji elektronicznej, z której korzystałem) celem konsultacji. Można też po prostu w oryginale przeczytać całą książkę.

I jeszcze postscriptum. Kilka istotnych tekstów źródłowych omawianych przez Wyporską ukazało się w ostatnich latach w niezastąpionej serii Bibliotheca Curiosa. Wszystkie zostały zaopatrzone we wprowadzenia i komentarze. Istotne z punktu widzenia polskiego czarownictwa są „Postępek prawa czartowskiego przeciw narodowi ludzkiemu” (oprac. Kochan 2015), „Czarownica powołana” (oprac. Kochan 2019) oraz odnośna partia „Nowych Aten (Chmielowski 2020).

LITERATURA:

Basista J.: „Rec. Wanda Wyporska, Witchcraft in Early Modern Poland, 1500-1800”. „Studia Historyczne” 62 (2019), z. 3.

Chmielowski B.: „Nowe Ateny. Jadów i czartowskich zdrad Matka Thessalia”. Oprac. J. Kroczak. Wrocław 2020.

„Czarownica powołana”. Oprac. A. Kochan. Wrocław 2019.

Kowalska-Cichy M.: „Magia i procesy o czary w staropolskim Lublinie”. Lublin 2019.

„Postępek prawa czartowskiego przeciw narodowi ludzkiemu”. Oprac. A. Kochan. Wrocław 2015.

Wyporska W.: „Witchcraft in Early Modern Poland, 1500–1800”. Houndmills–New York 2013.
Wanda Wyporska: „Czary w nowożytnej Polsce w latach 1500-1800”. Przeł. Marian Leon Kalinowski. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Toruń 2021.