ISSN 2658-1086

15 listopada 22 (454) / 2022

Przemysław Pieniążek,

KSIĘGA JOZUEGO (ELECBOY. TOM 1)

A A A
Zaczynamy od niebozstąpienia: trzy istoty o aparycji równie posągowych, co robotycznych aniołów lądują na dachu wieżowca, skąd rozpościera się widok na opustoszałą metropolię. Przybysze zrzucają pozbawione wyrazu maski skrywające plątaninę ciemnej, połyskującej materii (nieco przypominającej kosmiczny symbiont Eddiego „Venoma” Brocka), bezpardonowo atakując uzbrojonego wędrowca. Tajemniczy mężczyzna o azjatyckich rysach kieruje wewnętrzną refleksję w stronę nieznanego (póki co) adresata, zapowiadając mu, że w przyszłości stanie się wcieleniem Wiekuistego, przynosząc ludzkości upragniony pokój. Finałem krótkiego, choć energetyzującego starcia pielgrzyma z SI (tak bowiem nazywają się mordercze kreatury) jest gigantyczna eksplozja, zaś opowieść przenosi nas w czasie do roku 2122, do kanionu Redsalt leżącego na terytorium dawnych Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

To właśnie tutaj obraduje górskie plemię, na czele którego stoi wiekowy wódz upatrujący w swoim bezwzględnym wnuku – nastoletnim Sylviu – nadzieję na lepszą przyszłość. Sylvio jest skończonym degeneratem z wyższością patrzącym na swojego ojca, Vittoria (twardego, upartego wojownika skrywającego pod szorstką powierzchownością sporo nieprzepracowanych krzywd i rozczarowań), oraz regularnie utrudniającym życie Joshowi: młodzieńcowi pałającemu szczerym uczuciem do siostry Sylvia, Margot. Ojciec bohatera, Joseph, należy do grupy mężczyzn zajmujących się pozyskiwaniem wody pitnej, która w skalistych, piaszczystych rejonach zamieszkiwanych przez zdesperowanych osadników jest towarem deficytowym – szczególnie dla grup nieuprzywilejowanych. Relacje protagonisty z rodzicem samotnie wychowującym nastolatka nie należą do łatwych, tym bardziej, że Joshua na każdym kroku wypomina Josephowi bierność i uległość względem członków powszechnie znienawidzonego klanu. Pewnego dnia, splotem dramatycznych wydarzeń, Josh odkryje, że drzemie w nim moc, której natury oraz skali (jeszcze) nie pojmuje.

„Narodziny” oraz „Objawienia” to dwa pierwsze tomy (u nas ukazujące się pod postacią zbiorczego woluminu) serii „Elecboy”, za sterami której stoi francuski scenarzysta, rysownik i kolorysta Jaouen Salaün („Nova”, „Eternum”). Autor wprowadza na scenę kluczowe dla swojej opowieści postaci, z powodzeniem zawiązując intrygującą perypetię (posiłkując się przy tym partiami retrospekcji), w której nie zabrakło wielkich namiętności i refleksji nad ideą bohaterstwa, poświęcenia i przeznaczenia. „Elecboy” to z jednej strony skrząca się od biblijno-mitologicznej symboliki paraboliczna narracja o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca/celu w życiu, z drugiej – widowiskowa kronika przetrwania w zakątku, gdzie dominuje prawo silniejszego.

Operując precyzyjną, fotorealistyczną kreską, Salaün pieczołowicie odtwarza realia świata przedstawionego, wyczarowując imponujące rozmachem panoramy, minimalistyczne wystroje wnętrz, futurystyczne artefakty, pojazdy i mechanizmy, dbając przy tym o to, by fizys bohaterów wybrzmiewały różnorodną gamą emocji. Ciepła paleta barw nasyca komiksowe kadry, z których wiele (głównie na płaszczyźnie scenograficzno-rekwizytowej) przywołuje echa takich filmów jak „Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja” (1977) George’a Lucasa, „Terminator: Ocalenie” (2009) McG oraz „Mad Max: Na drodze gniewu” (2015) George’a Millera.

„Elecboy” świetnie sprawdza się jako osadzona w postapokaliptycznym sztafażu inicjacyjna opowieść SF o wyrazistym, mistyczno-mesjanistycznym posmaku. Solidne – warto czekać na ciąg dalszy.
Jaouen Salaün: „Elecboy. Tom 1” („Elecboy. Book 1 – Compilation of Volumes 1 & 2 / Elecboy 1 – Naissance/ Elecboy 2 – Révélations”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Lost In Time. Nieledew 2022.