ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (468) / 2023

Andrzej Ciszewski,

POTRÓJNA UCZTA (COŚ CI POKAŻĘ - OSTATNI MUSZKIETER - WILKOŁAKI Z MONTPELLIER)

A A A
Choć minął już miesiąc od rozstania z Claire, Alex (bohater „Coś ci pokażę”) wciąż nie potrafi się z tym pogodzić. Protagonista – niechętnie opuszczający łóżko, gdzie wsłuchuje się w tęskną pieśń Dolly Parton – może jednak liczyć na swojego przyjaciela Claude’a, który próbuje wyrwać bohatera z depresji. Gdy Claude wyjeżdża, Alex dogląda jego mieszkania (podlewanie kwiatków), nie podejrzewając, że pewnego dnia natrafi tam na ciało przyjaciela, a sam zostanie wrobiony w morderstwo. Uciekając przed wymiarem sprawiedliwości, Alex znajduje nieoczekiwaną pomoc u Geraldine, która samotnie wychowuje rezolutną córkę, Sandrę.

Atos był niegdyś mistrzem szpady – teraz budzi litość i rozdrażnienie swoimi opowieściami o heroicznej przeszłości. Pewnego wieczoru ów znajdujący się na życiowym zakręcie „Ostatni muszkieter” staje się świadkiem (dość kameralnej, ale jednak) inwazji Marsjan na Ziemię. Niedający sobie w kaszę dmuchać kawaler przejmuje rakietę, za pomocą której dociera na Czerwoną Planetę, gdzie przeżyje perypetię, o jakiej prawdopodobnie nie śniło się Aleksandrowi Dumasowi (ojcu).

Sven wciąż szuka pomysłu na życie: czy okradanie mieszkań w przebraniu wilkołaka jest receptą na sukces? Bohater uważa, że owszem, choć jego przyjaciółka, Audrey, jest odmiennego zdania. Ale egzystencjalne rozważania i uczuciowe zawirowania muszą zejść na dalszy plan, gdy niesforny bohater swoim procederem zwraca uwagę istot, które temat lykantropii traktują śmiertelnie poważnie. Tak, mowa o „Wilkołakach z Montpellier”.

Pełen suspensu oraz paranoicznej aury hołd dla Hitchcockowskiego „Okna na podwórze” (1954); opowieść spod znaku płaszcza i lasera plus historia, w której „Śniadanie u Tiffany’ego” (1961) Blake’a Edwardsa przefiltrowano przez poetykę filmów Jima Jarmuscha, polewając całość upiornym sosem wyprodukowanym przez brytyjskie Hammer Studio: to tylko niektóre z porównań, jakimi można opisać te trzy komiksowe perełki autorstwa norweskiego scenarzysty i rysownika Johna Arne Sæterøya, lepiej znanego jako Jason.

Twórca takich klasyków jak „Pssst!”, „Gang Hemingwaya” czy „Skasowałem Adolfa Hitlera” specjalizuje się w alternatywnych, posiadających wyraziste puenty, zróżnicowanych pod względem metrażu komiksach (nader często niemych) z udziałem rysowanych czystą linią antropomorficznych zwierząt w rolach głównych (i pobocznych też). Tym razem jednak w przygotowanym przez wydawnictwo Kurc trójpaku znalazły się nowelki z solidnie rozbudową warstwą dialogową, aczkolwiek autor „Stój…” nie rezygnuje z kadrów (skądinąd idealnie pokolorowanych przez Huberta, znanego chociażby z „Męskiej skóry” czy „Pięknej”), w których obraz mówi więcej niż potok słów.

Próba przezwyciężenia egzystencjalnego marazmu; tęsknota za lepszymi czasami (a przynajmniej kurczowe trzymanie się pewnego wyobrażenia na ich temat); poszukiwanie spełnienia i miłości, która nie zawsze uskrzydla: melancholia, nieoczekiwane zwroty akcji, smutek, komizm w trzech postaciach (słowny, sytuacyjny i postaci) plus jasne światełko w tunelu przypominające, że mimo wszystko warto – kochać, walczyć o swoje, dochowywać wierności swoim ideałom.

I zawsze warto sięgnąć po kolejny komiks Jasona.
Jason: „Coś ci pokażę – Ostatni Muszkieter – Wilkołaki z Montpellier” („Je vais te montrer quelque chose – Le Dernier Mousquetaire – Les Loups-garous de Montpellier”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Kurc. Koluszki 2023.