ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (468) / 2023

Sylwia Kwaśniewska,

CZY SŁYSZĄCY UMIEJĄ SŁUCHAĆ? (ANNA GOC: 'GŁUSZA')

A A A
Donalda Tuska miga się jak Kaczora Donalda, od dzioba.
Jarosława Kaczyńskiego jak kaczkę, naśladuje się płetwy.
Anna Goc: „Głusza”
Anna Goc w swoim reportażu „Głusza” zwraca uwagę na jedną z najbardziej dyskryminowanych grup społecznych w Polsce, czyli Głuchych. Język foniczny jest w świadomości społecznej jedyną opcją pozwalająca na sprawną komunikację z drugim człowiekiem. Dzięki „Głuszy” dowiadujemy się, że to założenie nie tylko błędne, ale dające ciche przyzwolenie na przemoc i odrzucenie.

Czytanie „Głuszy” uświadamia, że wszyscy przykładamy rękę do dyskryminacji osób Głuchych. W momencie gdy tłumie wspieramy walkę o prawa wielu mniejszości, powinniśmy sobie uświadomić, że zapomnieliśmy o tych, którzy nie słyszą. Reportaż Goc to obraz życia osób Głuchych w świecie zdominowanym przez słyszących, którzy zazwyczaj są zamknięci na inne formy komunikacji, niż porozumiewanie się językiem fonicznym. Nawet jeśli w niektórych bańkach światopoglądowych temat ludzi Głuchych od czasu do czasu ma swoje pięć minut, nie niesie za sobą długoterminowej zmiany myślenia, popartej konkretnymi, wspierającymi postulatami.

„Głusza” jest reportażem, który zaczyna się dość klasycznie. Początkowo możemy zapoznać się z historią chłopaka po wszczepieniu implantu. Szybko okazuje się, że kolejne historie Głuchych są przeplatane rozdziałami, z których dowiadujemy się więcej o PJM (polski język migowy) i SJM (system językowo-migowy). Goc w swoim reportażu zadbała, żeby każdy, kto zapoznaje się z doświadczeniami Głuchych bohaterów, mógł uchwycić szerszy kontekst społeczno-polityczny, doskonale ukazujący bariery, które każdego dnia spotykają takie osoby. Już w pierwszej części książki staje się oczywiste, że Głusi są dla naszego państwa i systemu całkowicie niewidzialny, a ich problemy są bagatelizowane. Nie mają też swojej reprezentacji w organach władzy, a gdy mówią nam o wykluczeniu, część słyszących rości sobie prawo, by podważać ich słowa. To wszystko ma miejsce w polityce, szkolnictwie i opiece zdrowotnej, reportaż „Głusza” szczegółowo pokazuje nam, jakie są konsekwencje naszej ignorancji.

Do najmocniejszych rozdziałów „Głuszy” zaliczam te o szkolnictwie i opiece zdrowotnej. W przypadku szkolnictwa dowiadujemy się, że większość nauczycieli w Polsce nie zna polskiego języka migowego, część ewentualnie zna na poziomie podstawowym jego substytut, który został sztucznie stworzony i wdrożony w ubiegłym wieku, tak zwany SJM. Niedopasowanie szkolnictwa do realiów nie jest niczym nowym, jednak w „Głuszy” poznajemy przypadek poznańskiej placówki, która zamiast być miejscem kształcenia i poszerzania horyzontów, wzmacnia dyskryminację, podtrzymuje stereotypy i zaprzepaszcza szansę na pełny rozwój intelektualny swoich uczniów. Postawa dyrekcji placówki jest szokująca, jednak sprawa nie wygląda o wiele lepiej, kiedy przyjrzymy się innym szkołom. Goc dla równowagi wyróżnia w reportażu również szkoły przyjazne dla osób Głuchych, jednak są to placówki przede wszystkim działające w Warszawie. Po przeczytaniu książki trudno nie zauważyć, że dla osób Głuchych edukacja, nawet na podstawowym poziomie, to przywilej, zazwyczaj tożsamy z możliwością uczenia się w stolicy. Czytanie „Głuszy” złości, boli i wywołuje ogromne poczucie niesprawiedliwości, szczególnie kiedy mamy okazję dowiedzieć się o ignorancji w stosunku do Głuchych, która ma podłoże systemowe i jednostkowe. Mimo utrudnień systemowych związanych z nauką polskiego języka migowego, nauczyciele powinni zrobić wszystko, co w ich mocy, by go poznać. „Głusza” udowadnia, że tak nie jest, a kadra kształcąca Głuchych wykazuje się niebywałą ignorancją, która jest usprawiedliwiona przez system i polityków.

Trudności związane z nauką polskiego języka migowego to, jak pokazuje nam Goc, nie tylko domena nauczycieli. Najtrudniej czytało mi się fragmenty o osobach Głuchych, które miały słyszących rodziców. Większość z nich nie podjęła wysiłku, by nauczyć się migać, za to wszyscy próbowali zmusić swoje Głuche dzieci do nauki mówienia i rozumienia języka polskiego. Goc dotarła do informacji, według których w latach 90. XX wieku jedna ze szkół zaproponowała rodzicom Głuchych dzieci kurs języka migowego, jednak nie znaleziono chętnych. Wypowiadająca się w książce jedna z nielicznych psychoterapeutek znających polski język migowy mówi o wielkim żalu i poczuciu odrzucenia, które w takiej sytuacji często towarzyszy Głuchym dzieciom wychowującym się w słyszących rodzinach. Gdyby przywołane problemy były jedynie opisem minionych czasów, moglibyśmy odetchnąć z ulgą i mieć poczucie, że społecznie nabywamy coraz większą świadomość o życiu osób Głuchych. Problemy komunikacyjne pomiędzy słyszącymi rodzicami i Głuchymi dziećmi są jednak nadal obecne. Teraźniejszość niewiele różni się od przeszłości, co powinniśmy uznać za wyjątkowo oburzające.

Historie osób Głuchych w reportażu Goc zmieniają optykę czytelnika na wszystkie kwestie związane z życiem codziennym. Jeśli coś dla nas, słyszących, jest doświadczeniem trudnym, często wymagającym dużego wysiłku emocjonalnego, dla Głuchych będzie to jeszcze większe wyzwanie. Tak jest w przypadku opieki zdrowotnej. W obliczu bieżących wydarzeń społecznych relacje lekarz-pacjent są poddawane coraz większej krytyce. Goc zapoznaje czytelników z historiami Głuchych kobiet, które muszą zmagać się ze wszystkimi trudnościami zdrowotnymi bez pomocy tłumacza, a jeśli mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc, jest to zazwyczaj związane z uprzejmością rodziny. Położne w Polsce nie znają polskiego języka migowego, lekarze nie chcą wpuszczać do gabinetów słyszących członków rodziny, a ginekolodzy nie potrafią wyjaśnić kobietom w ciąży, na czym polegają badania prenatalne. Problemów ze swobodnym dostępem do opieki zdrowotnej Głusi mają o wiele więcej, a ich prawa są nagminnie łamane. W reportażu Goc konkretne historie uprzytamniają nam, jak często osoby Głuche i niedosłyszące spotykają się w gabinetach lekarskich z brakiem empatii, zacofaniem oraz zerową otwartością.

„Głusza” jest reportażem, który pokazuje nam świat ciszy będący częścią tożsamości osób niesłyszących i słabosłyszących. To też reportaż o samotności, wykluczeniu i barierach systemowych oraz naszej bezrefleksyjnej ignorancji, którą powoduje przekonanie o wyższości języków fonicznych nad innymi. W tym roku przeczytałam już wiele książek, ale tę uznaję za najważniejszą. Nawet jeśli reportaż Goc nie jest mistrzowski, to można go nazwać bardzo dobrym. Głusi są wśród nas, spotykamy ich w sklepach, na przystankach, a może mieszkają w naszym sąsiedztwie. Bagatelizowanie ich problemów doprowadziło do wielu tragedii i wykluczeń. Wydanie „Głuszy” nie zmieni systemu, ale może zmienić nasze postrzeganie osób Głuchych i dać nam podstawową wiedzę na temat ich kultury, języka oraz codziennych zmagać w świecie zdominowanym przez słyszaków.
Anna Goc: „Głusza”. Wydawnictwo Dowody. Warszawa 2022.