Wydanie bieżące

1 listopada 21 (93) / 2007

JAZDA OBOWIĄZKOWA

A A A
Viva Mexico! Zachęta. Narodowa Galeria Sztuki. Warszawa, pl. Małachowskiego 3. 18 września – 18 listopada 2007.

Uczestnicy wystawy: Scoli Acosta, María Alós, Carlos Amorales, Gustavo Artigas, Mely Barragán, Gabriel Boils, BULBO, Miguel Calderón, Tania Candiani, Giacomo Castagnola, Alida Cervantes, Claudia Fernández, Gabriela Galván, Máximo González, Ken Gonzales-Day, Lourdes Grobet, Daniel Guzmán, Gabriel Kuri, Javier Ramírez Limón, NUEVOS RICOS (Carlos Amorales – projekt, André Pahl – animacja, Julian Lede-Silverio – muzyka), Gonzalo Lebrija, Augusto Marban, MarcelayGina, Jorge Méndez Blake, NORTEC, Rubén Ochoa, Yoshua Okon, Julio Orozco, Damián Ortega, Sergio de la Torre, Rubén Ortiz Torres, Irma Sofia Poeter, Pedro Reyes, Artemio Rodríguez, Daniel Ruanova, TOROLAB, Yvonne
Venegas, Nahomi Ximénez, Héctor Zamora, Felipe Zúñiga.

Od drugiej połowy lat 90. meksykańska sztuka święci (ponownie) triumfy na świecie. Także w Polsce można było w ostatnich latach zobaczyć dzieła kilku współczesnych twórców z Meksyku. Wystawa „Viva Mexico!” prezentuje twórczość trzydziestu dziewięciu artystów lub grup ze średniego i młodego pokolenia. Ponieważ północne granice dawnego Meksyku obejmowały tereny należące obecnie do Stanów Zjednoczonych Ameryki i od lat będące obszarem dla emigracji, do udziału w wystawie zaprosiłam także artystów z Kalifornii, gdzie odsetek mieszkańców o latynoskich korzeniach jest największy w USA.

W wielu dziełach na wystawie znajdziemy odniesienia do lokalnej historii i tradycji artystycznej: Máximo González opowiada krwawe dzieje podboju Ameryki Łacińskiej, Ken Gonzalez-Day tropi ślady linczów na Latynosach w Kalifornii w czasach Dzikiego Zachodu, Artemio Rodríguez ożywia lokalną tradycję drzeworytu w nowych społeczno-kulturowych kontekstach. Praca Marii Alós (instalacja w ramach ekspozycji i warsztaty z warszawskimi dziećmi i rodzicami) przywraca pamięć o meksykańskich artystach konceptualnych. Jednym z najczęściej poruszanych wątków jest problematyka społeczna i polityczna. W dziełach wielu twórców mieszkających w Tijuanie i San Diego pojawia się motyw fizycznej i metaforycznej granicy między biednym i bogatym światem, a także nierówności społecznych i przemocy.



Spojrzenia 2007 – Nagroda Fundacji Deutsche Bank. Zachęta. Narodowa Galeria Sztuki. Warszawa, pl. Małachowskiego 3.15 września – 11 listopada 2007.

Już po raz trzeci Galeria Zachęta ma zaszczyt zaprezentować wystawę artystów nominowanych do nagrody Fundacji Deutsche Bank w konkursie Spojrzenia 2007. W tegorocznej edycji konkursu udział wezmą: Galeria Rusz (Joanna Górska, Rafał Góralski, Rafał Jakubowicz, Olga Lewicka, Karol Radziszewski, Sędzia Główny (Aleksandra Kubiak, Karolina Wiktor), Janek Simon i Michał Stachyra. Artyści Ci zostali wyłonieni przez komitet nominujący w kwietniu tego roku. 22 października zostaną ogłoszone wyniki konkursu a jego laureat otrzyma nagrodę w wysokości 10 000 euro. Wszyscy artyści zaprezentują na wystawie dzieła przygotowane specjalnie na tę okazję.




Jeanne Susplugas „Skutki Uboczne”. Instytut Sztuki Wyspa. Gdańsk, teren Stoczni Gdańskiej, ul. Doki 1. 6 października – 20 listopada 2007.

„Skutki uboczne” to druga po „Nic nie poczujesz” wystawa zorganizowana w Instytucie Sztuki Wyspa odnosząca się do osobistej, rzadko eksplorowanej, strony polityczności. Traktuje ona o cierpieniu, a może raczej, powtarzając za Michelem Houllebecqiem, o „człowieku niezdolnym do szczęścia”. Mówi o mechanizmach jego funkcjonowania w manipulowanym świecie, ale także o skutkach ubocznych pogoni za doskonałością w każdej sferze życia – o lękach, frustracjach, poczuciu winy i w rezultacie o ucieczce przed rzeczywistością .

W znakomitej większości prac Jeanne Susplugas, pochodzącej z rodziny farmaceutów, pojawiają się medykamenty. Leki towarzyszyły jej od dzieciństwa, stając się w efekcie przedmiotem artystycznych poszukiwań. Prace Jeanne układają się w intymną historię osoby trawionej gorączką, która ukazując się nam całkiem naga, przyzwala na wejście w sferę intymności. Zwierza się nam. Opowiada, jak ucieka do własnego wnętrza, w chorobę, by schować się przed światem. Kąpiąc się w wannie pełnej lekarstw, niczym św.Teresa Berniniego, doświadcza cierpienia i przeżywa ekstazę. Medykamenty kryją w sobie wiele sprzeczności. Nie można ich odrzucić, bo ratują życie, ale przedawkowanie grozi śmiercią. Sterylna czystość, precyzyjnie odmierzone dawki, kuracje mają wyleczyć nas z bólu istnienia. W świecie kreowanym przez Jeanne to choroba jest normą, a zdrowie jedynie nieosiągalnym ideałem do którego się dąży.

Wybrane prace uświadamiają także wpływ kultury konsumpcyjnej na postrzeganie i stosowanie farmaceutyków. Kultura ta nie tylko produkuje towary i usługi, ale także potrzebę ich nabywania i stosowania. Kreuje, jak napisał Jacek Zydorowicz w książce „Artystyczny wirus”, sztuczną świadomość, podatną na manipulacje, którą jednostka, wraz ze sztucznie wytworzonymi pragnieniami, będzie uważała za własną i autentyczną. W relacji do wnętrz Instytutu Sztuki Wyspa, powstanie performatywna instalacja „Maison Malade”, wciągająca widza do swego wnętrza i zarazem otwierająca pole rozważań nad przemysłem farmaceutycznym i skłaniająca do refleksji nad jego wymiarem geopolitycznym i ekonomicznym.



„Model ad hoc”. Malarstwo, instalacje, wideo, obiekty. Instytut Sztuki Wyspa. Gdańsk, ul. Doki 1/145B (teren Stoczni Gdańskiej).

Uczestnicy wystawy: Jarek Bartołowicz, Kuba Bielawski, Bogna Burska, CENTREAL, Krzysztof Leon Dziemaszkiewicz, Angelika Fojtuch, Artur Grabowski, Piotr Jachołkowski, Katarzyna Józefowicz, Robert Kaja, Andrzej Karmasz, Karska & Went, Grzegorz Klaman, Leszek Knaflewski, Tomek Kopcewicz, Kamil Kuskowski, Konrad Kuzyszyn, Dorota Nieznalska, Anna Orbaczewska, Mateusz Pęk, Lukrecja Plusz, Monika Pudlis, Konrad Pustoła, Aleksandra Ska, Dominika Skutnik, Sławek Sobczak, Marek Sobczyk, Michał Szlaga, Krzysztof Wróblewski, Wojciech Zamiara, Dorota Zgłobicka.




Jan Tarasin „Obrazy najnowsze”. CSW Zamek Ujazdowski. Warszawa, al. Ujazdowskie 6. 12 października – 19 listopada 2007

Trudno przypuszczać, by wielokrotnie ogłaszana „śmierć” czy równie liczne ponowne „triumfy malarstwa” miały dla Jana Tarasina jakieś szczególne istotne znaczenie. I to mimo faktu, że malarzem jest stuprocentowym, wykorzystującym sporadycznie fotografię i rysunek przede wszystkim jako szybki zapis, szkic. Jednak nie o samo malarstwo tu chodzi, ani nie wyłącznie o rozstrzygnięcia dokonywane w odniesieniu do historii sztuki.

Malarstwo jest w tym wypadku obszarem szczególnym, gdzie dokonuje się filtrowanie nieustannego przepływu obrazów składających się na strukturę rzeczywistości, zakłócanych, przerywanych i na nowo układających się w nieskończoną sekwencję. To ciągłe wyostrzanie widzenia w makro- i mikroskali, przemieszczając się od chaosu wszechrzeczy do chwilowo logicznej, rozpoznawalnej i zapisywalnej struktury detalu, by na powrót zobaczyć nieprzewidywalnie zmienny plan ogólny. Stenogram porządku, w którym człowiek nie zachowuje uprzywilejowanego miejsca zawiera fragmenty o określonym układzie i rytmie, ale też wolne, niczym nie powiązane cząstki elementarne. Powstaje otwarta forma, w której to, co abstrakcyjne, staje się materialnie konkretne, a to, co jednostkowo przedmiotowe ulega uniwersalizacji zapisu. Analiza, łącząca sztukę Tarasina z procesem naukowym, ale także ze spekulacją filozoficzną dokonywana jest w pełnej świadomości jej niedoskonałości i ograniczenia horyzontem percepcji i schematów myślowych. Fundamentalny dla poszukiwań artysty relatywizm nakazuje kontynuować ten proces bez końca – jednak nie poprzez mechaniczne próby kolejnych rzutów kostką, ale poddanie się sinusoidom energii układu będącego w bezustannym ruchu – bardziej w formie gry, którą nieprzewidywalne i elastyczne zasady zbliżają do życia.

Założenia tych od lat kontynuowanych przez artystę badań nie są jednak wyłącznie intelektualną rozgrywką – ich integralną częścią jest zmysłowość, przywoływana za pomocą wyobraźni – i tu niezastąpione okazuje się obrazowanie malarskie. Artysta wspomina obraz z podróży, zanotowany jedynie w pamięci – chmurę utworzoną przez stado szpaków na niebie, chwilową strukturę, zdumiewający, dynamiczny żywy system. To jakby ślad po pragnieniu powrotu wszechwiedzącego narratora wielkich narracji, mimo świadomości dzielonej z przytaczanym w rozmowie, nieco ironicznym J. L. Borgesem, piszącym o stadku ptaków, które przeleciały po niebie – i o tym, że tylko Bóg wie, że było ich siedemnaście.

W niektórych z najnowszych prac Tarasina biomorficzność układów rozgrywających się na różnych planach to jakby dalszy krok we wnikaniu w strukturę cząstek najmniejszych, dokumentowanie procesów łączenia, krystalizowania się struktury. Podczas pracy najważniejsze pozostają te same indywidualne wytyczne, określone przez artystę jako umiejętność zastosowania odpowiednich sposobów na siebie, także zdolność powstrzymania się od pokusy realizacji pomysłu w sposób zbyt oczywisty, zbyt łatwy łamiącego opór malarstwa. Jak twierdzi malarz, obraz jest najlepszy wtedy, gdy powstaje wrażenie, że zrobił się sam, nie został przez nikogo wymyślony. Staje się wtedy takim samym nienazwanym obiektem jak inne elementarne formy kolekcjonowane, szeregowane i zapisywane w nieokreślonej przestrzeni – i sam, na równych prawach może dosłownie znaleźć się wewnątrz obrazu.



Katarzyna Józefowicz, Danuta Karsten, Dominik Lejman „Space as the Place”. Kronika. Bytom, Rynek 26. 13 października – 17 listopada 2007.

„Space as the place”, czyli przestrzeń jako to miejsce – to tytuł
wspólnej wystawy Danuty Karsten, Katarzyny Józefowicz i Dominika
Lejmana. Prace trójki artystów charakteryzują iluzyjne gry
z architekturą galerii, wyczulenie na jej detale, niedoskonałości,
wykorzystanie ścian jako tła bądź ram, skłonność do multiplikacji,
repetycji, monotonii. Charakterystyczne motywy ich twórczości
to także bogata ornamentyka, przywiązanie do szczegółu, seryjność,
a co się z tym wiąże, także pewnego rodzaju duchowość oparta
na powtarzalnym doświadczeniu codzienności.




Sławomir Elsner „Las Golden”. Raster. Warszawa, ul. Hoża 42/8, III p. 20 października – 10 listopada 2007.

„Las Golden” to jedenaście misternych rysunków, których akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych. Ich tematem jest amerykański krajobraz, niekoniecznie jednak taki, jakim stworzyła go natura, lecz w swej wyreżyserowanej postaci - znanej z fotografii, filmów czy reklam. Mamy tu w istocie do czynienia ze specyficzną kulturową kliszą przedstawiającą pejzaż jako rodzaj malowniczego widoku spełniającego konkretne funkcje społeczne: rozrywkowe (związane z masową turystyką czy przemysłem filmowym) i propagandowe (kształtowanie dumy narodowej). Spektakularność jest nierozłączną cechą tak pojmowanego krajobrazu, ale motywy, które przedstawia na swoich rysunkach Elsner są szczególnie nacechowane sceniczną aurą. Oto bowiem widoki „ulepszone" przez człowieka: próbne eksplozje nuklearne na amerykańskiej pustyni czy pożary trawiące bogate osiedla zachodniej Kalifornii. „Las Golden” ukazuje ów niebywały kulturowo moment, w którym estetyczna ekscytacja zaciera sens oglądanych scen. Na jednym z rysunków („VIP's") grupa Bardzo Ważnych Osobistości ze specjalnie przygotowanej trybuny obserwuje próbny wybuch atomowy. Począwszy od lat 50. XX wieku, obserwowanie testów jądrowych prowadzonych przez armię amerykańską na pustyni Nevada stało się jedną z atrakcji turystycznych Las Vegas – miasta oddalonego zaledwie 100 km od poligonu nuklearnego.

Elsnera interesuje przede wszystkich proces estetyzacji, który dokonuje się za sprawą fotografii i mediów masowych. Przerysowując archiwalne i prasowe zdjęcia artysta powiększa swoje rysunki do coraz większych rozmiarów i tak, jak to czyni prasa, potęguje sensację, uwodzi skalą obrazu - im coś w gazecie większe tym ważniejsze. Starannie kadrowane fotografie, z których korzysta Elsner, pokazują grozę pożarów czy próbnych wybuchów jądrowych jako wartość spektakularną, ale nie traumatyczną. Zarazem jednak artysta stawia ten sam problem odpowiedzialności za manipulacje obrazem przed obliczem sztuki. Czy to nie sztuka właśnie służyła i często jeszcze służy, za narzędzie estetyzacji świata?

Wystawę uzupełniają trzy rysunki z serii „Still”, które – choć niebezpośrednio – przywołują hollywoodzki kontekst gier z pejzażem. Prace te przedstawiają fragmenty krajobrazu ze słynnej serii „Untitled Film Stills” Cindy Sherman (która to notabene była też ostatnio przedmiotem artystycznego działania Anety Grzeszykowskiej). Przerysowując kadry Sherman, Elsner pomija sylwetkę artystki pozostawiając jedynie tło. Jego rysunki przedstawiają pejzaż jako "pustą scenę", miejsce potencjalnej akcji. Raz jeszcze więc krajobraz okazuje się sztucznie, kulturowo uformowaną scenerią, wizualizacją "amerykańskości", której orężami pozostają niezmiennie dumny militaryzm i tonizujące wszelką grozę rozrywkowe obrazy rodem z Hollywood.



„Płótno i ekran”. Galeria Szyperska. Poznań, ul. Szyperska 2. 17 października – 10 listopada 2007.

W wystawie biorą udział: Teresa Murak, Józef Robakowski, Marek Sobczyk,
Przemysław Kwiek, Jan Rylke, Zbyszko Trzeciakowski, Marcin Sztukiewicz, Jerzy Truszkowski, Paweł Łubowski, Wojciech Olesiak, Jacek Kasprzycki.



„Totenkopf und Apfelstrudel vol. 2”. Galeria ZOYA. Warszawa, ul. Kopernika 32 m 8. 26 października – 20 listopada 2007.

W wystawie biorą udział: Cesler, Zoya, Litwinowa, Katkowa, Car, Pete, Basalyga, Gorecki, Chackewić,Jan Vincent, Romanenko, Korowin, Alexsej Selecki, Mitek, Sergej Szabochin, Nekraszewić, Kałasznikow, Lisa Pastuszenko, Pasza Karpowin,Pasza Szapo, Eyeballboy, Julia Zelenaja, Vlad Jasinefta, Dima Żurawlew, Konrad Kotarski, Madina Charabiewna Maremkulowa.

Tytuł wystawy został zapożyczony z języka niemieckiego .Brzmienie języka niemieckiego a zwłaszcza takich słów jak „Totenkopf „ ( trupia głowa) lub jeszcze bardziej groźnie brzmiąco „Apfestrudel” w krajach słowiańskich jest w dalszym ciągu odbierane negatywnie. Połączenie tych słów w jeden ciąg zdarzeniowo-myślowy daje zlepek nieco żartobliwo-absurdalny.

Jakie znaczenie ma śmierć, jedna z najbardziej intrygujących sfer w istnieniu ludzkości – można o to zapytać Artystę. Wszystkie znane systemy kulturowe opracowały własne wizje świata pozagrobowego, oparte na swoich zasadach, rządzące się swoimi prawami. Zawsze próbowano pokonać granice poznania, znaleźć sposoby jej pokonania.Artyści, na rozciągłości historii wynaleźli doskonałą odtrutkę, główny sposób obcowania ze śmiercią na „ty“ – śmiech, żart. Oswajają uczucie niepewności towarzyszące domysłom tego, co czeka nas po drugiej stronie.




Maria Stangret Kantor Hommage à Danił Lider. Galeria Foksal. Warszawa, ul. Foksal ¼. 16 października – 16 listopada 2007..




Laura Pawela „Last Exit for the Lost”. lokal_30. Warszawa, ul. Foksal 17B / 30. 12 października – 16 listopada 2007.




Marta Deskur „Nowe Jeruzalem”. Kraków, Galeria Starmach, ul. Węgierska 5. 30 października – 15 grudnia 2007.

Wystawa „Nowe Jeruzalem” jest najnowszym projektem Marty Deskur realizowanym w Galerii Starmach. Artystka zaprosiła kilkunastu znanych i nieznanych artystów, kuratorów i pisarzy aby wcielili się w postaci czternastu Apostołów. Dlaczego czternastu? Zwyczajowo mówi się o Dwunastu zapominając o św. Macieju, którego po upadku Judasza wybrali pozostali Apostołowie oraz św. Pawle zwanym Apostołem Narodów powołanym przez Chrystusa po zmartwychwstaniu. Chrześcijańska ikonografia posiada dwa źródła. Pierwszym jest wielowiekowa tradycja obrazowania boskiego panteonu w sztuce greckiej i rzymskiej, drugim Nowy Testament i teksty apokryficzne. Deskur analizując te źródła szczególnie interesuje się tymi elementami, które zostały z niej wyparte jak fakt, iż zarówno Chrystus jak i apostołowie byli Żydami czy też, że faktyczna liczba wszystkich Apostołów to czternaście a nie dwanaście.

Artystka prowadzi przewrotną grę z chrześcijańską tradycją stawiając się w roli Chrystusa i powołując na apostołów mężczyzn ze swojego otoczenia działających w świecie sztuki. Deskur podobnie jak Alanis Morissette w filmie Kevina Smitha „Dogma” przebiera się za Boga i „wybiera” na św. Piotra – Marcina Maciejowskiego, św. Pawła - Piotra Lutyńskiego, św. Jana – Wilhelma Sasnala, św. Andrzeja – Andrzeja Szczepaniaka, św. Bartłomieja – Grzegorza Sztwiertnię, św. Jude Tadeusza – Sebastiana Cichockiego, św. Jakuba Młodszego – Krzysztofa Kaczmarka, św. Szymona Gorliwego - Wojtka Kule, św. Macieja – Xawerego Wolskiego vel xavimodo, św. Jakuba Starszego – Łukasza Skąpskiego, św. Filipa – Mikołaja Sodzańskiego, św. Mateusza Ewangelistę – Sławomira Shuty, św. Tomasza – Rafała Bujnowskiego i Judasza – Bartka Materkę. Wszyscy biorący udział w projekcie sfotografowani są w swoich codziennych ubraniach, z wpiętymi pejsami i współczesnymi odpowiednikami tradycyjnych atrybutów. Deskur zdecydowała się na duże wydruki komputerowe naklejone na przeźroczystą plexi, tworząc tym samym efekt =zbliżony do kościelnych witraży. Stojący w łuku niczym w kościelnej absydzie współcześni „ wysłannicy”, bo to w dosłownym tłumaczeniu z greckiego pierwotnie oznaczało słowo apostoł, śmiało patrzą w obiektyw.

Czternastu Apostołom towarzyszy remake obrazu Egona Schielego z 1912 roku pt. „Kardynał i zakonnica”, w którym udział wzięła sama artystka wraz z Andrzejem Starmachem oraz wizerunki Czterech Cnót Kardynalskich: Wstrzemięźliwości, Roztropności, Hartu i Sprawiedliwości. Do fotografii Cnót Kardynalskich zapozowały cztery zaprzyjaźnione z artystką kobiety związane ze światem sztuki. Podobnie jak Apostołowie taki i Cnoty widzimy w codziennych ubraniach z odpowiednimi dla każdej z nich charakterystycznymi atrybutami. Ostatnim elementem wystawy jest praca wideo zatytułowana „Pocałunek Judasza”. Deskur wykorzystała dwuznaczność słowa „judasz”, które w języku polskim oznacza zarówno tzw. wizjer umożliwiający sprawdzenie/podglądniecie kto stoi po drugiej stronie drzwi jak i imię jednego z biblijnych Apostołów. Projekcja odbywa się w trzech kołach rzuconych na czarną ścianę. Widzowie staja się świadkami sensualno-ironicznej opowieści o parze =nastolatków, ich pierwszych kłótniach i pocałunku.





Grupa artystyczna Duet (Daniel Rycharski, Sławomir Shuty) „Dożynki 3. Demoniczna lewatywa”. Wystawa malarstwa. PATIO Centrum Sztuki. Galeria Nowa Przestrzeń. Łódź, ul. Rewolucji 1905 roku. 27 października – 17 listopada 2007.

Grupa artystyczna Duet to koleżeński układ powstały w 2005 roku w wyniku spotkania Sławomira Shuty i Daniela Rycharskiego. Owocem wspólnych działań jest kilka zrealizowanych projektów m.in. okładka do książki „Produkt Polski” wydanej przez Wydawnictwo korporacja ha!art, oraz udział w wystawie: „Piłka. Puma. Artyści” w Krakowie i Norymberdze w 2006 roku. Grupa współpracowała podczas realizacji filmu pod roboczym tytułem „INKORPORACJA” realizowanego dla TVP2 przez ekipę Cyrku Shuty – jej produkcje stanowiły element scenograficzny filmu. Projektem, nad jakim pracuje obecnie grupa Duet jest tryptyk „Miejska sztuka ludowa”, jednym z jego elementów jest przygotowywana w Centrum Sztuki Patio wystawa.

Przedmiotem wystawy są obrazy wykonane techniką szablonu, które posiłkując się tematem tanich filmów grozy, sztuki ludowej, prasy erotycznej w sposób przewrotny komentują polską rzeczywistość. Kanwą do powstania ilustracji malarskich jest opowiadanie „O czym rozmawialiśmy pochyleni nad gorejącym sercem” (autor Sławomir Shuty), które z jednej strony jest żartobliwym opisem stosunków panujących na polskiej prowincji, z drugiej zaś eksplikacją artystycznego credo grupy Duet. Wystawa malarstwa będzie wzbogacona o pokaz kolorowych slajdów – kwietnych geometrycznych konstrukcji powstałych na bazie mięsa i resztek organicznych, które będą wyświetlane z rzutników wideo. Pokazane na wystawie obrazy stanowią pierwszą część tryptyku określanego jako ,,Miejska sztuka ludowa” – zamysłem tego projektu jest próba stworzenia w warunkach miejskich sztuki mającej charakter „ludowy”, dekoracyjny, relaksacyjny – podczas jej tworzenia, organizujący życie społeczne w środowiskach ludzkich.



Andrzej Dragan „Alegorie i Makabreski”. Galeria Pauza. Kraków, ul. Floriańska 18/5, 6 października – 10 listopada 2007.

Portrety Andrzeja Dragana z jednej strony przerażają, z drugiej zaś uzależniają. Chce się do nich wracać, zgłębiać poszczególne nieludzko realistyczne elementy zdjęcia. Siła detalu, czystość i krystaliczność koloru, mroczne światło, to elementy malarstwa holenderskiego. I tu chyba leży siła zdjęć Andrzeja. Fotografowanie tak znanych nam postaci współczesnych jak David Lynch czy Jan Peszek w manierze starego, rembrandtowskiego portretu zaskakuje odbiorcę przywykłego do odbioru współczesnej fotografii – fotografii bliskiej spontanicznej ekspresji, uciekającej od rzeczywistości poprzez przerysowanie efektów „malarskich“ takich jak poruszenie, zamazanie obrazu, sprowadzenie go do barw monochromatycznych lub fotografii dokumentalnej.



„Lustracja”. Galeria Piekary. Poznań, ul. Piekary 5 (1 piętro). 6 – 30 listopada 2007.

Artyści biorący udział w wystawie: Hubert Czerepok, Tatiana Czekalska & Leszek Golec, Peter Fuss, Rafał Jakubowicz & Yifat Lajst, Grzegorz Klaman, Leszek Knaflewski, Artur Malewski, Jadwiga Sawicka, Janek Simon, Łukasz Skąpski.

Zakwestionowanie niektórych zapisów ustawy lustracyjnej, w istocie zawiesiło jej działanie. Lustracja miała obnażyć całą prawdę o przeszłości Polaków oraz wyzwolić teraźniejszość od widm i upiorów nawiedzających ją wskutek braku rozliczenia minionych grzechów, a wszystko po to, by żadne mroczne tajemnice nie stwarzały przeszkód w naszym marszu ku świetlanej przyszłości. Wobec zachwiania politycznej woli i determinacji w doprowadzeniu lustracji do końca, konieczna jest lustracja artystyczna. Wobec przekształcenia polityki realnej w tragikomiczną burleskę, tylko sztuka, zwłaszcza ta ironiczna, może nadać konieczną powagę publicznemu dyskursowi. Wobec meandrów polityki historycznej w wysiłkach przekuwania świadomości narodowej, konieczna staje się działania artystyczne dla uwalniania świadomości jednostkowej. Zapraszamy do lustracji - niech dokona wglądu ukrytych powiązań zatajonych w narodowej świadomości.




Iwo Rutkiewicz „estoński zachód słońca/ Estonian Sunset”. Galeria LETO. Warszawa, ul. Hoża 9 c. 17 listopada –10 grudnia 2007.

Punktem wyjścia najnowszych prac Iwo Rutkiewicza są znane wcześniej obrazy z folii oraz późniejsze zasłony: wyszywane na pospolitej folii malarskiej obrazy, przedstawiające postaci zapatrzone w słońce. To z pomysłów w nich zawartych wywodzą się prace wideo. Aktualna pozostała dychotomia sztuczne-naturalne, finalny gest zaprzeczenia (misternie wyszyte zasłony są „porysowane”) a także motyw zawieszenia uwagi, melancholijnej relacji z naturą. Tytułowe dla wystawy wideo: „Estoński zachód słońca”, to pocztówkowy still image, w ramach którego odbywa się zaskakująco niecodzienny spektakl. Schodzące za horyzont słońce nie pokonuje swej drogi w sposób typowy, rytm przyrody zostaje zakłócony perfekcyjnie zakamuflowaną ingerencją – czy to co widzimy to trik, czy jakiś „estoński” eksces natury? Rutkiewicz niepostrzeżenie wciąga widza w grę; podczas oglądania jego prac wideo stajemy się bardzo podejrzliwi – doszukujemy się manipulacji obrazem, oglądaniu ich towarzyszy permanentna niepewność co do autentyczności przedstawiania i mnożące się wątpliwości odnośnie punktu widzenia i czasu trwania procesów.




Bogna Burska „Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami – część druga”. Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. Kraków, pl. Szczepański 3a. 7 listopada 2007 – 6 stycznia 2008.

Bunkier Sztuki zaprasza na drugą odsłonę projektu Bogny Burskiej Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami. Część pierwsza prezentowana była w maju i czerwcu tego roku w Warszawskim Aktywie Artystów. Składały się na nią trzy prace wideo: „One More”, „A Very Bad Dream of Count Monte Christo” oraz „A Piece of Jade”. W Krakowie, obok wcześniejszych realizacji, artystka pokaże przygotowane specjalnie dla Bunkra Sztuki filmy dopełniające projekt: „A Heart So White”, „God Is Vain” i „Wiatr”.

„Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami” to zbiór filmów wideo o charakterze found footage. Artystka wykorzystała do swojej pracy fragmenty ze znanych filmów fabularnych. Projekt jest głęboko zanurzony w kulturze, czerpiąc jednocześnie z zasobów tej wysokiej jak i popularnej. Znajdują się tu odniesienia do wielkich hollywoodzkich produkcji takich jak „Pasja” Mela Gibsona oraz klasyki gatunku płaszcza i szpady Hrabiego Monte Christo Kevina Reynoldsa, ale także do bardziej wysmakowanych filmów jak „Chińska szkatułka” w reżyserii Wayne’a Wonga. Bogna Burska niczym detektyw przygląda się specyfice języka filmu, ujawniając intrygujące zbieżności występujące w różnych, często odległych od siebie gatunkowo, narracjach filmowych.

Tytuł projektu wiąże się z postacią Jorge’a Luisa Borgesa, autora szkatułkowych, erudycyjnych powieści, w których prawda i fikcja znoszą się nawzajem w nieskończonych sekwencjach odbić i powtórzeń. Napisał on recenzję nieistniejącej książki „The Conversation with the man called Al-Mu’tasim” występującej z podtytułem zaczerpniętym przez Burską do projektu: „A game with the shifting mirrors” (Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami). Nawiązanie to jest celowe. Tak jak Borges igra z rzeczywistością, tak Bogna Burska posługując się dwoma artystycznymi środkami - cytatem i zmianą kontekstu doprowadza w swoich filmach do ciągłej gry refleksów, powtórzeń, nieustanne snując, rwąc i ponowne związując nici sensu w spójną całość.




„PHOTOsuisse. Przegląd szwajcarskiej fotografii”. Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. Kraków, pl. Szczepański 3a. 7 listopada – 7 grudnia 2007.

„PHOTOsuisse” jest to prezentacja 28 najwybitniejszych fotografów ze wszystkich regionów Szwajcarii. Swoje prace prezentują zarówno wschodzące gwiazdy młodej sceny, jak i uznani oraz odnoszący sukcesy twórcy, którzy wpłynęli na rozwój fotografii w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Wystawa zawiera prace o charakterze archiwalnym, reportaże i fotografię artystyczną. Ekspozycja składa się z trzech głównych części: „Matryca”, „Środowisko” i „Media” oraz dodatkowej, o charakterze dokumentacyjnym – „Portrety filmowe”. Podział ten wynika z różnych strategii, jakie reprezentują poszczególni artyści.