ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 listopada 22 (94) / 2007

JAZDA OBOWIĄZKOWA

A A A
Wilhelm Sasnal. Zachęta Narodowa Galeria Sztuki. Warszawa, Pl. Małachowskiego 3. 27 listopada 2007 – 2 marca 2008.

Wystawa malarstwa artysty, którego debiut w końcu lat 90. należał do najbardziej spektakularnych w sztuce polskiej, malarza który mimo młodego wieku funkcjonuje już w obiegu sztuki światowej. W swych obrazach, bardzo różnorodnych stylistycznie często wykorzystuje wizerunki z mediów czy fotografie. Podstawowym problemem, który nieodmiennie interesuje Sasnala, są granice i możliwości reprezentacji oraz badanie procesu widzenia i postrzegania. w 2006 roku Sasnal wyróżniony został Vincent Prize –najważniejszą europejska nagroda artystyczna przyznawaną co dwa lata przez Fundacje de Broere.




Jeanne Susplugas „Skutki Uboczne”. Instytut Sztuki Wyspa. Gdańsk, teren Stoczni Gdańskiej, ul. Doki 1. 6 października – 20 listopada 2007.

„Skutki uboczne” to druga po „Nic nie poczujesz” wystawa zorganizowana w Instytucie Sztuki Wyspa odnosząca się do osobistej, rzadko eksplorowanej, strony polityczności. Traktuje ona o cierpieniu, a może raczej, powtarzając za Michelem Houllebecqiem, o „człowieku niezdolnym do szczęścia”. Mówi o mechanizmach jego funkcjonowania w manipulowanym świecie, ale także o skutkach ubocznych pogoni za doskonałością w każdej sferze życia – o lękach, frustracjach, poczuciu winy i w rezultacie o ucieczce przed rzeczywistością .

W znakomitej większości prac Jeanne Susplugas, pochodzącej z rodziny farmaceutów, pojawiają się medykamenty. Leki towarzyszyły jej od dzieciństwa, stając się w efekcie przedmiotem artystycznych poszukiwań. Prace Jeanne układają się w intymną historię osoby trawionej gorączką, która ukazując się nam całkiem naga, przyzwala na wejście w sferę intymności. Zwierza się nam. Opowiada, jak ucieka do własnego wnętrza, w chorobę, by schować się przed światem. Kąpiąc się w wannie pełnej lekarstw, niczym św.Teresa Berniniego, doświadcza cierpienia i przeżywa ekstazę. Medykamenty kryją w sobie wiele sprzeczności. Nie można ich odrzucić, bo ratują życie, ale przedawkowanie grozi śmiercią. Sterylna czystość, precyzyjnie odmierzone dawki, kuracje mają wyleczyć nas z bólu istnienia. W świecie kreowanym przez Jeanne to choroba jest normą, a zdrowie jedynie nieosiągalnym ideałem do którego się dąży.

Wybrane prace uświadamiają także wpływ kultury konsumpcyjnej na postrzeganie i stosowanie farmaceutyków. Kultura ta nie tylko produkuje towary i usługi, ale także potrzebę ich nabywania i stosowania. Kreuje, jak napisał Jacek Zydorowicz w książce „Artystyczny wirus”, sztuczną świadomość, podatną na manipulacje, którą jednostka, wraz ze sztucznie wytworzonymi pragnieniami, będzie uważała za własną i autentyczną. W relacji do wnętrz Instytutu Sztuki Wyspa, powstanie performatywna instalacja „Maison Malade”, wciągająca widza do swego wnętrza i zarazem otwierająca pole rozważań nad przemysłem farmaceutycznym i skłaniająca do refleksji nad jego wymiarem geopolitycznym i ekonomicznym.



„Totenkopf und Apfelstrudel vol. 2”. Galeria ZOYA. Warszawa, ul. Kopernika 32 m 8. 26 października – 20 listopada 2007.

W wystawie biorą udział: Cesler, Zoya, Litwinowa, Katkowa, Car, Pete, Basalyga, Gorecki, Chackewić,Jan Vincent, Romanenko, Korowin, Alexsej Selecki, Mitek, Sergej Szabochin, Nekraszewić, Kałasznikow, Lisa Pastuszenko, Pasza Karpowin,Pasza Szapo, Eyeballboy, Julia Zelenaja, Vlad Jasinefta, Dima Żurawlew, Konrad Kotarski, Madina Charabiewna Maremkulowa.

Tytuł wystawy został zapożyczony z języka niemieckiego .Brzmienie języka niemieckiego a zwłaszcza takich słów jak „Totenkopf „ ( trupia głowa) lub jeszcze bardziej groźnie brzmiąco „Apfestrudel” w krajach słowiańskich jest w dalszym ciągu odbierane negatywnie. Połączenie tych słów w jeden ciąg zdarzeniowo-myślowy daje zlepek nieco żartobliwo-absurdalny.

Jakie znaczenie ma śmierć, jedna z najbardziej intrygujących sfer w istnieniu ludzkości – można o to zapytać Artystę. Wszystkie znane systemy kulturowe opracowały własne wizje świata pozagrobowego, oparte na swoich zasadach, rządzące się swoimi prawami. Zawsze próbowano pokonać granice poznania, znaleźć sposoby jej pokonania.Artyści, na rozciągłości historii wynaleźli doskonałą odtrutkę, główny sposób obcowania ze śmiercią na „ty“ – śmiech, żart. Oswajają uczucie niepewności towarzyszące domysłom tego, co czeka nas po drugiej stronie.




Marta Deskur „Nowe Jeruzalem”. Kraków, Galeria Starmach, ul. Węgierska 5. 30 października – 15 grudnia 2007.

Wystawa „Nowe Jeruzalem” jest najnowszym projektem Marty Deskur realizowanym w Galerii Starmach. Artystka zaprosiła kilkunastu znanych i nieznanych artystów, kuratorów i pisarzy aby wcielili się w postaci czternastu Apostołów. Dlaczego czternastu? Zwyczajowo mówi się o Dwunastu zapominając o św. Macieju, którego po upadku Judasza wybrali pozostali Apostołowie oraz św. Pawle zwanym Apostołem Narodów powołanym przez Chrystusa po zmartwychwstaniu. Chrześcijańska ikonografia posiada dwa źródła. Pierwszym jest wielowiekowa tradycja obrazowania boskiego panteonu w sztuce greckiej i rzymskiej, drugim Nowy Testament i teksty apokryficzne. Deskur analizując te źródła szczególnie interesuje się tymi elementami, które zostały z niej wyparte jak fakt, iż zarówno Chrystus jak i apostołowie byli Żydami czy też, że faktyczna liczba wszystkich Apostołów to czternaście a nie dwanaście.

Artystka prowadzi przewrotną grę z chrześcijańską tradycją stawiając się w roli Chrystusa i powołując na apostołów mężczyzn ze swojego otoczenia działających w świecie sztuki. Deskur podobnie jak Alanis Morissette w filmie Kevina Smitha „Dogma” przebiera się za Boga i „wybiera” na św. Piotra – Marcina Maciejowskiego, św. Pawła - Piotra Lutyńskiego, św. Jana – Wilhelma Sasnala, św. Andrzeja – Andrzeja Szczepaniaka, św. Bartłomieja – Grzegorza Sztwiertnię, św. Jude Tadeusza – Sebastiana Cichockiego, św. Jakuba Młodszego – Krzysztofa Kaczmarka, św. Szymona Gorliwego - Wojtka Kule, św. Macieja – Xawerego Wolskiego vel xavimodo, św. Jakuba Starszego – Łukasza Skąpskiego, św. Filipa – Mikołaja Sodzańskiego, św. Mateusza Ewangelistę – Sławomira Shuty, św. Tomasza – Rafała Bujnowskiego i Judasza – Bartka Materkę. Wszyscy biorący udział w projekcie sfotografowani są w swoich codziennych ubraniach, z wpiętymi pejsami i współczesnymi odpowiednikami tradycyjnych atrybutów. Deskur zdecydowała się na duże wydruki komputerowe naklejone na przeźroczystą plexi, tworząc tym samym efekt =zbliżony do kościelnych witraży. Stojący w łuku niczym w kościelnej absydzie współcześni „ wysłannicy”, bo to w dosłownym tłumaczeniu z greckiego pierwotnie oznaczało słowo apostoł, śmiało patrzą w obiektyw.

Czternastu Apostołom towarzyszy remake obrazu Egona Schielego z 1912 roku pt. „Kardynał i zakonnica”, w którym udział wzięła sama artystka wraz z Andrzejem Starmachem oraz wizerunki Czterech Cnót Kardynalskich: Wstrzemięźliwości, Roztropności, Hartu i Sprawiedliwości. Do fotografii Cnót Kardynalskich zapozowały cztery zaprzyjaźnione z artystką kobiety związane ze światem sztuki. Podobnie jak Apostołowie taki i Cnoty widzimy w codziennych ubraniach z odpowiednimi dla każdej z nich charakterystycznymi atrybutami. Ostatnim elementem wystawy jest praca wideo zatytułowana „Pocałunek Judasza”. Deskur wykorzystała dwuznaczność słowa „judasz”, które w języku polskim oznacza zarówno tzw. wizjer umożliwiający sprawdzenie/podglądniecie kto stoi po drugiej stronie drzwi jak i imię jednego z biblijnych Apostołów. Projekcja odbywa się w trzech kołach rzuconych na czarną ścianę. Widzowie staja się świadkami sensualno-ironicznej opowieści o parze =nastolatków, ich pierwszych kłótniach i pocałunku.



Hubert Czerepok „Dziwni turyści”. Galeria Sztuki Nowoczesnej ARTPOL. Kraków ul. Zacisze 14. 10 listopada – 1 grudnia 2007, środa, czwartek, piątek od 17.00 do 19.00.

Wystawa „Dziwni turyści” nawiązuje do prawdziwych wydarzeń, ktore miały miejsce we wsi Emilcin koło Opola Lubelskiego, gdzie 10 maja 1978 roku wylądował Niezidentyfikowny Obiekt Latający. Świadkiem i uczestnikiem tych zdarzeń był rolnik Jan Wolski, który został zabrany do pojazdu Obcych. Jest to jedna z najgłośniejszych historii w Polsce, przebadana i dokładnie zdokumentowana przez ufologów. Powstał również film „Owiedziny. U progu tajmemnicy”, komiks „Przybysze” z rysunkami Grzegorza Rosińskiego wydany w serii Relax oraz książka Zbgniewa Blani-Bolnara - Zdarzenie w Emilcinie.
Projekt „Dziwni Turyści” składa się z kilku części: serii fotografii wykonanych na miejscu zdarzenia, repliki statku UFO w skali 1:10 wykonanego według rysunków Grzegorza Rosińskiego i szczegółowych opisów Jana Wolskiego, filmu nakręconego w czasie przejazdu przez wioskę Emilcin oraz z archiwum filmowego artysty –„Nowy porządek świata” – złożonego z około 200 filmów różnego pochodzenia opisujących teorie spiskowe i konspiracyjne. W ramach wystawy zostanie pokazany archiwalny dokument z 1978 roku – „Odwiedziny. U progu tajmemnicy” (TVP2). W galerii dostępne są również książka „Zdarzenie w Emilcini”e oraz komiks - poświęcone sprawie emilcińskiej. „Dziwni turyści” są swoistym reenactmentem wydarzeń z przeszłości, gdzie fikcja miesza się z prawdą. Seria fotografii oraz film z Emicina postały w czasie wizji lokalnej przeprowadzonej przez Czerepoka w kwietniu 2007 roku.



„Hommage a` Roland Topor: Pan Topor dzis nie przyjdzie”. Rondo Sztuki, Katowice, Rondo im. J. Ziętka. Wystawa czynna od 12 listopada 2007.




Andrzej Tobis „A-Z (Gabloty Edukacyjne)”. Kronika, Bytom, Rynek 26. 24 listopada – 19 grudnia 2007.

„A–Z (Gabloty edukacyjne)” – najnowszy projekt Andrzeja Tobisa ma charakter śmiałego dzieła-decyzji podporządkowującego twórcę zupełnie nowej totalnej idei. Projekt ten nie stanowi kolejnego rozdziału w historii ortodoksyjnego konceptualizmu, będąc raczej, niepozbawionym absurdalnego humoru i nostalgii, stale rozbudowywanym archiwum fotograficznym. Tobis postanowił „zrekonstruować” ilustrowany słownik polsko-niemiecki Bildworterbuch Deutsch und Polnisch, wydany w Lipsku w latach 50. Wydawnictwo to miało na celu ujęcie całego widzialnego świata, siłą rzeczy ograniczonego jednak do realiów ówczesnego NRD i PRL. Zarówno selekcja haseł, jak i układ ilustracyjnych tablic, odzwierciedlały hierarchię wyznawanych wartości, priorytetów, obnażały uprzedzenia, lęki, jak i również wyobrażenia o „innym” świecie. Słownik podzielono na 15 części: rozpoczynając od Systemu demokratycznego, przez takie działy jak Oświata ludowa, Troska o człowieka pracy, Higiena ciała, Roślina, aż po mniej określone Rozmaite tablice. Porządek założony przez autorów gdzieś się jednak gubi – nie ma na przykład hasła „ojciec”, „matka” pojawia się mimochodem w dziale Odzież dziecięca. Tłumaczenia też są dość nietypowe, toporne, niedzisiejsze: pojawiają się takie tajemnicze przedmioty jak skóra do czyszczenia okien, ślizgawka spadzista albo podstawka z imadłem do przytrzymywania puszek. Słownikowe ilustracje fotografowane przez Tobisa nie są inscenizowane lecz znajdowane „w terenie” – ich tłem jest przede wszystkim chaotyczny krajobraz miejski współczesnej Polski. Są nośnikiem przeróżnych anegdot, rebusowych zagadek, humoru, będąc jednocześnie intrygującą, wnikliwą obserwacją socjologiczną. „A–Z” stanowi projekt otwarty i utopijny, ze względu na swą skalę – kilkadziesiąt tysięcy haseł do odnalezienia i zarchiwizowania – niemożliwy do zakończenia. Wystawa w Kronice ukazuje aktualny stan pracy nad wydaniem drugim poprawionym słownika, pół wieku od pierwszej edycji.




Andrzej i Mikołaj Kalina „Świeżo malowane” Salon Sztuki 49. Warszawa, Al. Jana Pawła II 49. 29 listopada – 14 grudnia 2007.

Zdjęcia, grafiki, instalacje, obiekty i aranżacja samego wnętrza galerii na „świeżo malowaną” pracownię artystyczną wykonane przez Andrzeja i Mikołaja Kalinę zdradzają zainteresowanie problematyką tożsamości w globalnym świecie. Salon Sztuki 49 jako atelier artysty staje się miejscem odnowy indywidualności, miejscem walki z nijakością. Poddany zostaje obserwacji człowiek z jednej strony z jego pragnieniem społecznego dostosowania się, chęcią bycia akceptowanym, lubianym, „na topie”, z drugiej z jego wewnętrzną potrzebą integralności fizycznej i psychicznej, z emocjami, nawykami, gustami związanymi z wyborem drugiego „ja” – powierzchownego odzienia.
Mikołaj Kalina podejmuje dyskurs o ubiorze, jego wielorakich funkcjach, stroju jako nieodzownym środku międzyludzkiej komunikacji. Jest autorem obiektów, w których wykorzystuje stare ramy oraz zdjęcia manekina w modnych przebraniach. Barwne fotografie prześwitują przez zeskrobaną powierzchnię lustra. Postaci są anonimowe, symbolizują świat wykreowany przez innych, który wielokrotnie staje się naszym światem. Przeglądamy się w nim niczym w lustrze. Dotyka problemu niedojrzałości ludzi w różnym wieku, którzy nigdy nie mieli odwagi poszukiwać swojej tożsamości, wchodząc w role społeczne, czy kulturowe odgórnie im narzucone.

Andrzej Kalina prezentuje zmultiplikowane portrety odbijane z tradycyjnej matrycy linorytu na nietrwałych materiałach jak folia, fizelina. Symbolizują one bylejakość i sztuczność wszechobecną we wszystkich sferach naszego życia. Prace z założenia mają ulegać powolnej destrukcji. Nakładając ten sam obraz na różne podłoża autor uzyskuje przedstawienia od subtelnych ledwie widocznych sylwetek w szarościach, bielach i czerniach, po bardzo kontrastowe znaczone intensywnym kolorem. Do jednolitych przedstawień dodaje te wyróżniające się kolorem, układem, kształtem, wprowadzając do kompozycji element napięcia, niepokoju, burząc zastany porządek. Grafiki mają odniesienia do codzienności, w której wielokrotnie opakowanie staje się ważniejsze od jego zawartości.




Peter Fuss „Santo Subito”. Studio BWA. Wrocław, ul. Ruska 46a. 16 – 30 listopada 2007.

Żyjemy w czasach, w których obraz, wizerunek jest niezmiernie ważny. Żyjemy też w czasach nadużyć i kradzieży obrazu. Kradną go wszyscy. Politycy kradną obrazy szczęścia, rodzinnej sielanki, harmonii i dostatku, by przypodobać się na plakatach i w spotach swym wyborcom. Redaktorzy kolorowych pism żerują na prywatnym życiu sław, by zwiększyć poczytność swych tytułów. Agencje reklamowe co raz to sięgają do klasyków sztuki, by za pomocą manipulacji na ich pracach skierować uwagę na banalny produkt codziennego użytku. Nastolatki ubierają koszulki z Che, nie znając nawet jego terrorystycznej działalności. A sprzedawcy dewocjonaliów w nieskończoność, tanim nakładem finansowym i bez starania się o estetykę, sprzedają figurki, obrazki, rzeźby przedstawiające Jezusa, Marię, czy Jana Pawła II.

Peter Fuss to artysta, który wywołał duże kontrowersje takimi akcjami jak „Żydzi won z katolickiego kraju" czy sprzedażą serii „tańszych" czaszek wysadzanych brylantami (pierwotna czaszka Damiena Hirsta kosztowała 50 mln funtów, wersja Fussa była dostępna niemal dla każdego). Tym razem przygląda się temu, w jaki sposób wykorzystywana jest narodowa świętość – wizerunek Papieża Jana Pawła II. Jednak tych, co szukać będą w jego pracy taniego skandalu z góry uprzedzam - Papież nie zostanie przywalony meteorytem, nie zostanie oblany żadnym organicznym płynem, w jego obecności nie będą pokazywane nagie kobiety, a wystawę spokojnie można będzie pokazać swojemu dziecku bądź babci.



„Lustracja”. Galeria Piekary. Poznań, ul. Piekary 5 (1 piętro). 6 – 30 listopada 2007.

Artyści biorący udział w wystawie: Hubert Czerepok, Tatiana Czekalska & Leszek Golec, Peter Fuss, Rafał Jakubowicz & Yifat Lajst, Grzegorz Klaman, Leszek Knaflewski, Artur Malewski, Jadwiga Sawicka, Janek Simon, Łukasz Skąpski.

Zakwestionowanie niektórych zapisów ustawy lustracyjnej, w istocie zawiesiło jej działanie. Lustracja miała obnażyć całą prawdę o przeszłości Polaków oraz wyzwolić teraźniejszość od widm i upiorów nawiedzających ją wskutek braku rozliczenia minionych grzechów, a wszystko po to, by żadne mroczne tajemnice nie stwarzały przeszkód w naszym marszu ku świetlanej przyszłości. Wobec zachwiania politycznej woli i determinacji w doprowadzeniu lustracji do końca, konieczna jest lustracja artystyczna. Wobec przekształcenia polityki realnej w tragikomiczną burleskę, tylko sztuka, zwłaszcza ta ironiczna, może nadać konieczną powagę publicznemu dyskursowi. Wobec meandrów polityki historycznej w wysiłkach przekuwania świadomości narodowej, konieczna staje się działania artystyczne dla uwalniania świadomości jednostkowej. Zapraszamy do lustracji - niech dokona wglądu ukrytych powiązań zatajonych w narodowej świadomości.




Iwo Rutkiewicz „estoński zachód słońca/ Estonian Sunset”. Galeria LETO. Warszawa, ul. Hoża 9 c. 17 listopada –10 grudnia 2007.

Punktem wyjścia najnowszych prac Iwo Rutkiewicza są znane wcześniej obrazy z folii oraz późniejsze zasłony: wyszywane na pospolitej folii malarskiej obrazy, przedstawiające postaci zapatrzone w słońce. To z pomysłów w nich zawartych wywodzą się prace wideo. Aktualna pozostała dychotomia sztuczne-naturalne, finalny gest zaprzeczenia (misternie wyszyte zasłony są „porysowane”) a także motyw zawieszenia uwagi, melancholijnej relacji z naturą. Tytułowe dla wystawy wideo: „Estoński zachód słońca”, to pocztówkowy still image, w ramach którego odbywa się zaskakująco niecodzienny spektakl. Schodzące za horyzont słońce nie pokonuje swej drogi w sposób typowy, rytm przyrody zostaje zakłócony perfekcyjnie zakamuflowaną ingerencją – czy to co widzimy to trik, czy jakiś „estoński” eksces natury? Rutkiewicz niepostrzeżenie wciąga widza w grę; podczas oglądania jego prac wideo stajemy się bardzo podejrzliwi – doszukujemy się manipulacji obrazem, oglądaniu ich towarzyszy permanentna niepewność co do autentyczności przedstawiania i mnożące się wątpliwości odnośnie punktu widzenia i czasu trwania procesów.




Bogna Burska „Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami – część druga”. Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. Kraków, pl. Szczepański 3a. 7 listopada 2007 – 6 stycznia 2008.

Bunkier Sztuki zaprasza na drugą odsłonę projektu Bogny Burskiej Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami. Część pierwsza prezentowana była w maju i czerwcu tego roku w Warszawskim Aktywie Artystów. Składały się na nią trzy prace wideo: „One More”, „A Very Bad Dream of Count Monte Christo” oraz „A Piece of Jade”. W Krakowie, obok wcześniejszych realizacji, artystka pokaże przygotowane specjalnie dla Bunkra Sztuki filmy dopełniające projekt: „A Heart So White”, „God Is Vain” i „Wiatr”.

„Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami” to zbiór filmów wideo o charakterze found footage. Artystka wykorzystała do swojej pracy fragmenty ze znanych filmów fabularnych. Projekt jest głęboko zanurzony w kulturze, czerpiąc jednocześnie z zasobów tej wysokiej jak i popularnej. Znajdują się tu odniesienia do wielkich hollywoodzkich produkcji takich jak „Pasja” Mela Gibsona oraz klasyki gatunku płaszcza i szpady Hrabiego Monte Christo Kevina Reynoldsa, ale także do bardziej wysmakowanych filmów jak „Chińska szkatułka” w reżyserii Wayne’a Wonga. Bogna Burska niczym detektyw przygląda się specyfice języka filmu, ujawniając intrygujące zbieżności występujące w różnych, często odległych od siebie gatunkowo, narracjach filmowych.

Tytuł projektu wiąże się z postacią Jorge’a Luisa Borgesa, autora szkatułkowych, erudycyjnych powieści, w których prawda i fikcja znoszą się nawzajem w nieskończonych sekwencjach odbić i powtórzeń. Napisał on recenzję nieistniejącej książki „The Conversation with the man called Al-Mu’tasim” występującej z podtytułem zaczerpniętym przez Burską do projektu: „A game with the shifting mirrors” (Zabawa z przemieszczającymi się zwierciadłami). Nawiązanie to jest celowe. Tak jak Borges igra z rzeczywistością, tak Bogna Burska posługując się dwoma artystycznymi środkami - cytatem i zmianą kontekstu doprowadza w swoich filmach do ciągłej gry refleksów, powtórzeń, nieustanne snując, rwąc i ponowne związując nici sensu w spójną całość.




„PHOTOsuisse. Przegląd szwajcarskiej fotografii”. Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. Kraków, pl. Szczepański 3a. 7 listopada – 7 grudnia 2007.

„PHOTOsuisse” jest to prezentacja 28 najwybitniejszych fotografów ze wszystkich regionów Szwajcarii. Swoje prace prezentują zarówno wschodzące gwiazdy młodej sceny, jak i uznani oraz odnoszący sukcesy twórcy, którzy wpłynęli na rozwój fotografii w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Wystawa zawiera prace o charakterze archiwalnym, reportaże i fotografię artystyczną. Ekspozycja składa się z trzech głównych części: „Matryca”, „Środowisko” i „Media” oraz dodatkowej, o charakterze dokumentacyjnym – „Portrety filmowe”. Podział ten wynika z różnych strategii, jakie reprezentują poszczególni artyści.



Krzysztof Gliszczyński „Autoportret à’retour”. Galeria Klimy Bocheńskiej. Warszawa, ul. Ząbkowska 27/31. 30 listopada 2007 – 13 stycznia 2008.

Cykl malarski “Autoportret à’retour” to refleksja dotycząca procesu kreacji w kontekście własnych poszukiwań. W najnowszych obrazach artysta używa pojęcia związanego z alchemicznym procesem synergy. Synergiczne kompozycje malarskie splatają źródłowe pojęcia sztuki takie jak: pamięć, doświadczenie, cykliczność czasu, creatio continuua. Nazwa à’retour odnosi się do filozoficznego pojęcia “wiecznych powrotów“ i jest związana z wielokrotnym wykorzystaniem tej samej materii malarskiej. Powtarzana forma autoportretu stwarza wrażenie zatrzymania czasu. Materia staje się coraz bardziej rozbita, zdematerializowana, pogłębiająca naturalną progresję. W obrazach synergicznych, ich kolejnych przemianach, udaje się zachować pamięć materii z poprzednich prac. Ten rodzaj recyclingu nawiązuje do urn tworzonych od 1992 roku.



”Mińsk, diariusz miejski”. CSW Łażnia. Gdańsk, ul. Jaskółcza 1. 30 listopada 2007- 13 stycznia 2008.

W wystawie biorą udział: Oxana Gourinovich (Białoruś/Niemcy), Artur Klinau (Białoruś), Uladzimir Parfianok (Białoruś), Anna Chkolnikova (Białoruś/Niemcy), Karsten Konrad (Niemcy), Alexander Komarov (Białoruś/Holandia).

Tematem wystawy jest własny wizerunek i artystyczna recepcja przestrzeni miejskiej stolicy Białorusi - Mińska. Oficjalny slogan, zachwalający zalety Mińska, głosi: "Nasze miasto jest zielone i czyste." W ten sposób obywatele muszą postrzegać i oceniać swoje miasto i w rezultacie utrwala im się stereotyp romantycznej mieszaniny starego z nowym, szerokich ulic i zielonych skwerów. Te motywy są przedstawiane na pocztówkach i plakatach, pojawiają się na planszach telewizyjnych, są tematem wystaw, zatytułowanych "Moje ukochane miasto". Zaproszeni do udziału w wystawie artyści nie prezentują nowej kolekcji obrazów i detali życia miejskiego w Mińsku, lecz pytają, badają, poszukują modeli, według których można by wytłumaczyć specyficzne sytuacje urbanistyczne. Mówią o swoim prywatnym postrzeganiu miasta, koncentrując się na elementach życia miejskiego, których nie sposób znaleźć w przedstawieniach oficjalnych.




Barbara Falender „Rzeźba”. Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. 10 listopada 2007 – 31 stycznia 2008.

Wystawa rzeźby Barbary Falender w Muzeum Rzeźby Współczesnej jest podróżą w czasie i przestrzeni tej niezwykłej sztuki. Zawsze wzbudzała ona żywe zainteresowanie i wywoływała niekiedy skrajne reakcje. Reprezentuje w czystej postaci ten nurt figuracji, który ma wyraźną zmysłową orientację. Rzeźba Falender manifestuje kult ciała odwołując się do tradycji antycznej. A jednocześnie spełnia kryteria ocen estetycznych, które choć uformowały się w starożytności - potwierdzają swoją ważność także dziś. Czytelne są w niej reminiscencje sztuki dawnej, często we współczesnej transkrypcji, zabarwione osobistymi doświadczeniami i fascynacjami. A mimo wszystko robią wrażenie muzealnych eksponatów.

Prezentacja ta pomyślana jest jako jedyne – i chyba niepowtarzalne w tej skali - spotkanie prac tej artystki. Powstały one na przestrzeni wielu lat, a obecnie są albo rozproszone w świecie, albo pozostają niedostępne w prywatnych kolekcjach. Tak, więc wystawa ma uprzystępnić dzieło, którego nikt wcześniej w pełni nie widział. Wiele z nich wywodzi swój rodowód z pobytów w Orońsku, w którym artystka spędziła lata intensywnej pracy. Tu uformowała się jako świadoma swych poszukiwań artystka zanim wyruszyła w świat. Do tego też miejsca powróciła po latach i odnalazła tu te same inspiracje, które kształtowały jej dzieło w przeszłości. Magia miejsca wyzwoliła także kolejne impulsy ożywiające jej twórczość najnowszą. Z niemniejszą energią zrealizowała tu dwie prace (Łoże Penelopy i Izyda), których premiera będzie miała miejsce w trakcie wernisażu w sobotę 10. listopada br. Dla uważnych obserwatorów i koneserów tej sztuki będzie to jedyna okazja zobaczyć dorobek artystki, który stanowi uznaną wartość w historii współczesnej rzeźby polskiej.