Wydanie bieżące

15 listopada 22 (94) / 2007

Łukasz Iwasiński,

BRASIL AND THE GALLOWBROTHERS

A A A
“Hi Brasil Is Where We Are”. Monotype.
Grupa muzyków z Leginowa (niegdyś nagrywających pod szyldem One Inch Of Shadow, a potem jako Brasil and The Gallowbrothers Band), łącząc wątki ambientu, psychodelicznego postindustrialu, ascetycznego free improv i najbardziej eterycznego wydania nowej fali, zdołała wykreować bardzo osobistą dźwiękową przestrzeń, mającą znamiona swoiście pojętego realizmu magicznego. Po latach rejestrowania i publikowania swych dokonań własnym sumptem, artyści wkroczyli na (względnie) szerszy rynek, a ich produkcje zostały dostrzeżone przez mainstreamowe muzyczne media. Świetne recenzje zebrała wydana w 2006 roku płyta, pt. „Leginowo”, jak i kolejne realizacje projektu – reedycja albumu „Wander Till Spring” sprzed 5 lat oraz solowy krążek Mirta, jednego z członków Brasil, pt. „Oh! You Are So Naive”.

Nowa płyta, zatytułowana „Hi Brasil Is Where We Are” utrzymana jest w typowej dla legionowskich muzyków manierze – to mroczne, rozmazane, a przy tym niebywale subtelne pejzaże, tworzone za pomocą wszelkiej maści analogowej elektroniki, onirycznych recytacji, jak i całkiem szerokiej gamy żywych instrumentów. Jak zawsze operują pastelowymi barwami i zachowują minimalistyczną szlachetność. Senne, niekiedy ledwie majaczące brzmienia syntezatorów, gitary czy trąbki tym razem uzupełnia jednak bogatsza niż na wcześniejszych albumach warstwa rytmiczna. Delikatne, ale przez swą transowość zaskakująco wciągające bębnienie w wykonaniu dokooptowanego do składu Karola Kosznieca (znanego ze Stworów i Komory A) przenosi muzykę w psychodeliczno-szamańskie rejony, z kolei perkusjonalia Tomka Gadomskiego (współpracownika m.in. Band of Endless Noise, czy też Arszyna i Emitera) wsparte m.in. przez tablę nadają muzyce iście medytacyjnego tonu i momentami nieco orientalizującego charakteru.

Polecam jako doskonałą odtrutkę na współczesny „dream pop” serwowany przez formacje pokroju Mum, kreślące świat idylliczny i rozkoszny, a przy tym sztuczny i przerysowany – niczym z fototapety. Muzyka Brasil oferuje znacznie więcej niż pusty „dźwiękowy design”. To poetycka dźwiękowa intymistyka, która nie daje łatwego spełnienia – bazuje na niejednoznaczności, gra niedopowiedzeniami, stąd w równym stopniu może służyć wyciszeniu, co niepokoić. Na pewno szerokim łukiem omija ckliwy sentymentalizm i tanią egzaltację.