ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (487) / 2024

Przemysław Piwowarczyk,

OBRAZY TRADYCJI (JAN DAMASCEŃSKI: 'MOWY W OBRONIE OBRAZÓW')

A A A
Po tomie drugim i trzecim do naszych rąk trafił pierwszy wedle numeracji tom Biblioteki Bizantyńskiej. Tym razem ma on charakter monograficzny, bo w całości poświęcony jest Janowi z Damaszku.

Mowy Jana Damasceńskiego mają swój temat zasadniczy, odnoszą się do bieżących wydarzeń z drugiej połowy lat 20. VIII w., konkretnie do zarządzeń cesarza Leona III przeciw kultowi obrazów. Dwie pierwsze mowy zostały wygłoszone i opracowane literacko de facto jako komentarz do tej sytuacji. Jan musiał jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jego obrona obrazów jest czymś więcej niż wcześniejsze polemiki z żydami nie uznającymi kultu wizerunków. Dlatego trzecia mowa, późniejsza niż dwie pierwsze, została opracowana w formie miniwykładu teologicznego. Prawdopodobnie też nigdy nie była wygłoszona. Do wszystkich swoich mów – na etapie ich literackiego opracowania – Jan dołączył zbiory świadectw z pism autorów chrześcijańskich, akt synodalnych i żywotów świętych. Najobszerniejszy korpus – przekraczający rozmiarami tekst zasadniczy, towarzyszy trzeciej „mowie”.

Tego typu zbiory świadectw budują podstawowy argument polemiczny Jana – z tradycji. Jan przekonuje, że nieprzerwana nauka ojców potwierdza praktykę sporządzania i czci wizerunków. Jako pierwszy świadek we wszystkich trzech zbiorach pojawia się Dionizy Areopagita, nawrócony przez św. Pawła pierwszy biskup Aten – a więc bezpośredni łącznik z apostołami i Jezusem. A przynajmniej tak uważano w starożytności (i długo potem). Dzisiaj wiemy, że chrześcijański neoplatonik, autor m.in. „Imiona boskich” i „Hierarchii niebieskiej”, żył na przełomie V i VI w. n.e. Jego tożsamość pozostaje zaś nieznana.

Dla Jana nie jest specjalnym problemem to, że kultu wizerunków nie da się wywieść bezpośrednio z Biblii. Ba, Jan nie przeczy, że Biblia zawiera wyrażony wprost zakaz czynienia podobizn ludzi i zwierząt. Egzegeza tego zakazu stanowiła jeden z istotnych punktów sporu chrześcijan z żydami. Kluczowym osiągnięciem wczesnej myśli chrześcijańskiej – podobnie zresztą jak żydowskiej (choć tam proces ten przebiegał odmiennie) – była rezygnacja z wyłącznego i literalnego oparcia się na Biblii. Starożytni chrześcijanie doskonale wiedzieli, że nie wszystkie ich nauki i praktyki dadzą się wywieść z Pisma. Drugim filarem wiary (w świetle którego musi być zresztą rozumiany także ten pierwszy) jest bowiem tradycja.

Naturę tradycji wyłożył Bazyli Wielki w traktacie „O Duchu Świętym”: „Wśród nauk i dogmatów, które starannie strzeżone są przez Kościół, jedne mamy w formie pisanej, inne zaś przekazane nam duchowo w formie niepisanej z Tradycji apostolskiej, jedne i drugie mają tę samą moc dla naszej wiary. I nie przeczy im nikt, kto ma chociaż trochę doświadczenia w prawach Kościoła. Jeśli bowiem spośród praktyk spróbujemy odrzucić te, które są niepisane, jako niemające wielkiego znaczenia, to nieopatrznie zaszkodzimy tym, które w Ewangelii są najbardziej istotne” (s. 55, 97).

Bazyli napisał swe dzieło ok. 374 r., a powyższy cytat zajmuje ważne miejsce w pierwszej mowie Jana z Damaszku. Podobnie jak żydzi uważali, że Tora Ustna został dana Mojżeszowi na Synaju równocześnie z Torą Pisaną, tak też chrześcijanie wierzyli w niepisaną (agrafos) tradycję apostolską. Nie było to w żadnym wypadku myślenie heretyckie czy marginalne. Pogląd ten znajdował się w samym rdzeniu nauki kościelnej i dzielą go wszystkie kościoły o starożytnym rodowodzie. Tomasz z Akwinu pisze: „Należy stwierdzić, że Apostołowie prowadzeni natchnieniem Ducha Świętego przekazali Kościołom pewne wskazania, których nie pozostawili jako spisanych, lecz które zostały ustanowione w praktyce Kościoła przez kolejne pokolenia wiernych” (s. 234). Dopiero protestanci oparli się na nowym postulacie sola scriptura, choć i pierwsza faza reformacji nie odcięła się od tradycji zupełnie. Dopiero późniejsze fundamentalistyczne ruchy protestanckie zaczęły opierać naukę i praktykę wyłącznie na Biblii (a przynajmniej tak prezentowały swe stanowisko) – jest to jednak w chrześcijaństwie podejście względnie nowe. Starożytni Ojcowie Kościoła przyjęliby taki pomysł ze zdziwieniem.

Patrząc na mowy Jana w tym świetle, można je czytać jako przykład wykorzystania tradycji w praktyce egzegetycznej i polemicznej. Józefowi Naumowiczowi należy się szczególne uznanie za włączenie do przekładu mów zbiorów świadectw. Są wśród nich takie, które zidentyfikowano po raz pierwszy – nie mamy bowiem do czynienia po prostu z przekładem, ale z odkrywczą pracą naukową.

Same mowy bowiem były dostępne w języku polskim już wcześniej. Przełożyła je Maria Magdalena Dylewska jako trzy odrębne artykuły publikowane w „Vox Patrum” (Jan Damasceński, przeł. M.M. Dylewska 1999, 2005, 2009). Zamieszczone w niniejszym tomie mowy to właśnie przejrzane przekłady Dylewskiej. Niemniej mamy dużo, dużo więcej. Poza wspomnianymi już obszernymi zbiorami świadectw – w zamyśle Jana będącymi integralną częścią homilii – dostajemy wybór z innych prac Jana Damasceńskiego na temat obrazów, a ponadto kilka tekstów odwołujących się do nauk Jana. Najmłodszym z autorów jest Tomasz z Akwinu, który przywołuje mowy w „Summie teologicznej”. To oczywiście także wspaniały przejaw działania tradycji.

Mowy poprzedza obszerny wstęp, który zawiera m.in. najnowsze ustalenia na temat biografii Jana Damasceńskiego. Część dotycząca początków sporów ikonoklastycznych obficie czerpie z dwóch wcześniejszych (choć wedle numeracji późniejszych) tomów Biblioteki Bizantyńskiej. Najwyższe uznanie budzi lista wykorzystanych źródeł, z których wiele to teksty mało znane i nieczytane poza kręgiem bizantynistów. O istnieniu niektórych dowiedziałem się z indeksu źródeł.

Łyżką dziegciu w pochwale książki jest jej strona językowa. Wydaje się, że prace musiano finalizować pod presją czasu i skracano etapy korekty. Jest to sytuacja częsta w przypadku finansowania grantowego, które trzeba rozliczyć w określonym terminie. Skutki takiego modelu finansowania nauki znam z własnego doświadczenia. Są one widoczne i w omawianej książce. A wielka to dla tego cennego tomu szkoda. Mamy takie miejsce: „Można jedynie stwierdzić, że dwaj biskupi z zachodniej Azji Mniejszej, pisma Damasceńczyka i Tomasz z Klaudiopolis, wystąpili w swoich diecezjach przeciwko temu kultowi (…)” (s. 23). Bez wątpienia w zdaniu tym obok Tomasza powinien pojawić się Konstantyn z Nakolei, ale nastąpiło przesunięcie fraz pomiędzy akapitami. I to chyba na ostatnim etapie pracy nad książką, bo w indeksie osobowym przy imieniu Konstantyna jest odwołanie właśnie do tej strony. To być może najpoważniejszy błąd redakcyjny, jest jednak też trochę pomniejszych, których nie będę wyliczał.

Całościowo jednak pierwszy tom Biblioteki Bizantyńskiej jest solidną monografią „Mów” Jana. Zawiera rozbudowany wstęp i przypisy. To praca na poziomie najlepszych serii zagranicznych, takich jak Translated Texts for Historians czy Letture cristiane del primo millennio.

Cieszy, że przygotowywane są kolejne tomy Biblioteki Bizantyńskiej. W przypisach znalazłem zapowiedź tomu czwartego z pismami Teodora Studyty oraz tomu piątego z dziełami Epifaniusza z Salaminy na temat obrazów.

LITERATURA:

Św. Jan Damasceński, „I mowa obrona przeciw tym, którzy odrzucają święte obrazy (Contra imaginuj calumniatores)”. Przeł. M.M. Dylewska. „Vox Patrum” 1999, nr 19.

Św. Jan Damasceński, „II mowa obrona przeciw tym, którzy odrzucają święte obrazy (Contra imaginuj calumniatores)”. Przeł. M.M. Dylewska. „Vox Patrum” 2005, nr 25.

Św. Jan Damasceński, „III mowa obrona przeciw tym, którzy odrzucają święte obrazy (Contra imaginuj calumniatores)”. Przeł. M.M. Dylewska. „Vox Patrum” 2009, nr 29.
Jan Damasceński: „Mowy w obronie obrazów”. Wstęp i oprac. Józef Naumowicz. Przeł. Maria Magdalena Dylewska, Józef Naumowicz. Wydawnictwo Neriton, Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Warszawa 2022 [seria: Biblioteka Bizantyńska, t. 1].