ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (487) / 2024

Miłosz Broniszewski,

WIERSZE

A A A

MIESIĄC PRZED

miesiąc przed pierwszą komunią zbierałem naklejki ze świętymi

musiałem

nie dało się nimi rzucać niczym pokemonami z paczki LAYS o gramaturze 30 gramów

zawsze zmiętolonymi na proch przez innych Ketchumów

dało się je wklejać do zeszytu od religii z niebieskim jezusem od faustyny

nuda panie boże

na daremno



pod kapliczką z matką świętą zamkniętą za szkłem w czas majowy

na dożywocie zamkniętą

jasno zasady były wyznaczone



1. babki w chustach chwalą łąki umajone chwal i ty bo piekło

2. bez naklejek piekło

3. bez naklejek brak komunii i piekło

4. babki się cieszą gdy jesteś i nie piekło

5. babki plują jak cię nie ma i piekło

6. babki donoszą proboszczowi jak cię nie ma i piekło

7. nie pamiętam

8. nie słuchałem

9. za brak pamięci piekło

10. piekło powiadam



pod kapliczką zostały same chusty zaczepione o gałęzie

piekło gwarantowane



DZIEŃ PRZED




dzień przed pierwszą komunią gnój dał mi w pysk za bluzę z napisem

PALETTE

pięćdziesiąt procent może bawełny po kimś nieznanym nawet matce

aktualnie fancy

wtedy bieda aż piszczy ostatnia zabijana kura na rosół



gnój bez spowiedzi połknął suchy opłatek

ja obok niego zastanawiałem się czy trafi do piekła połykając sprasowanego syna bożego

albo jego palec

ciężko z perspektywy czasu stwierdzić dokładnie

powinien mieć w tyłku widły od gnoju a nie boga w buzi

gnój

podaruje tobie panie mój

gnój gnój gnój i z duchem twój



z tego wszystkiego nie pamiętam górala

mitycznych złotówek

tylko bąbelki czerwonej oranżady helena

          i

ojciec zbudował huśtawkę dla mnie okład na limo

prezent siły rąk majowy



oby nie trafił do piekła

huśt

nogi haczą o ziemię

huśt w przód

huśt w tył

huśt póki nie ma na to czasu

huśt póki jest co jest



DZIEŃ PO




dzień po pierwszej komunii albo jak mogła wpadała do mnie koleżanka K

by nie być sam na sam



wyciągaliśmy pościel z całej chałupy

stawialiśmy fundamenty z kupra gęsiego

okrywaliśmy dach nigdy niepranym kocem po prapracioci

(mogliśmy tego nie robić bo przez niego były smarki)



po budowie trzeba zjeść BeBe wygniecione jej czarnoziemnymi paznokciami

dawać wolność kozom z lewej dziurki

(do prawej nie miałem serca)



fajnie było

dom był



szkoda że miała fioletowe nogi

żebra też chyba

chyba od jazdy na rowerze

chyba tak mówiła

nigdy nie kłamała

tylko roweru na komunię nie dostał