Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (95) / 2007

Monika Ruszało,

BIOMACHINY, NATUROINDUSTRIE I INNE

A A A
Galeria Austriackiego Konsulatu Generalnego wystawia prace artystów polskich i austriackich. W zmierzającym już ku końcowi 2007 roku zaprezentowała między innymi: rzeźbę Renate Mayrhofer, malarstwo Beate Landen i Roberta Puczyńskiego, grafikę Jędrzeja Bobowskiego. W obecnej chwili w Galerii można obejrzeć wystawę „down to earth”, której kuratorami są Katrin Draxl i Berhnard Hosa. Pokazywana wcześniej w K 12 Galerie w Bregencji, ekspozycja stanowi doskonałą okazję kontaktu z pracami przedstawicieli młodego pokolenia artystów austriackich (Christian Eisenberger, Judith Fegerl, Nikolaus Gansterer, Bernhard Hosa i Fabian Seiz), którzy prezentują w Krakowie obiekty i instalacje.

Obiekty-instalacje (których samo-zdefiniowaniu dopomógł konceptualizm, poddający refleksji status dzieła, ale i przestrzeni, w jakiej ono funkcjonuje) są zbudowane z elementów, znaczą jako całość. To nie tylko zbiór elementów, ale i – relacje, jakie między nimi zachodzą – stanowią ich konstytuantę, specyfikę struktur. To właśnie te relacje znaczą. Relacje pomiędzy elementami i relacje pomiędzy elementami i ich kontekstem przestrzennym, czy społecznym. A także relacje między wyżej wymienionymi relacjami. Nasuwającymi się automatycznie skojarzeniami historycznymi w odniesieniu do prac Austriaków, są konceptualizm, Neo Dada oraz Arte Povera, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości Jannisa Kounellisa. Nie da się także uniknąć skojarzeń z dziełem Anselma Kiefera, zwłaszcza w kontekście obiektu Judith Fegerl („Metronom”).

Praca, obecnego od jakiegoś już czasu w sztuce austriackiej, Nikolausa Gansterera, jest zatytułowana „the grass is always greener on the other side…”. Na rozłożonej na podłodze srebrnej folii (która odbija światło tworząc para-zwierciadło, co stanowi nawiązanie do metaforyki książki – lustra) zostały ustawione doniczki z dlugokłosym gatunkiem trawy. Nie spoczywają one bezpośrednio na podłożu – ten kontakt jest zapośredniczony przez tomy książek. Znajdują się tutaj między innymi dzieła: Kierkegaarda („Entweder – Oder”); Susan Sonntag („Über Fotografie”) – spoczywające na dziele Lenina; Heinricha Drimmela (,,Gott mit Uns. Das Ende einer Epoche”); Thomasa Bernharda; Freuda („Die Traumdeutung”); Platona („Der Staat”); Ingebore Bachmann; Wilhelma Reicha i Hermana Bahra; Biblia i Koran. Słowem – przegląd, przełomowych pod wieloma względami, traktatów humanistyki. W większości – w edycjach niemieckojęzycznych (aczkolwiek jest tu także „Kapitał” Marksa wydany po rosyjsku). Pomiędzy kartki tomu dzieł Lenina włożono (trzypunktowy) wycinek z „Manifestu futurystycznego” („Manifest des Futurismus”) Marinettiego, zaś między strony Pisma Świętego – broszurę z wystawy, „Down to Earth”.

Para-maszyna („Zwei halbe - 1”) Fabiana Seiza, zbudowana ze sklejki (połączone listwkami prostopadłościenne pudła oraz walcowana struktura, zaopatrzona w dwa wachlarzyki kolorowych przezroczystych pasków plastiku), sprawia wrażenie wykonanej pospiesznie i nieporadnie. Ta symulacja, bliżej nieokreślonego, urządzenia spełnia jednak swe – „mechanistyczne” funkcje. Po przemieszczeniu się, znalezieniu odpowiedniego punktu, różnokolorowe paski folii wywołują złudzenie zlewania się w wirujące koło barw. Swoistym pendant do obiektu jest, podobna w wymowie, konstrukcja, zatytułowana „Kino” i umieszczona po przeciwległej stronie sali. Skonstruowane z materiałów – resztek, struktury aspirują do roli urządzeń technicznych, wykazując równocześnie silne związki z post-naturą.

Dziwne stworzenia, ukształtowane poprzez oklejanie obciętych włosów ludzkich (różnej proweniencji) brązową taśmą klejącą, przybierają formy wzięte ze świata natury – korzeni, kłączy… Czy to bardziej rośliny czy zwierzęta, wchodzą w kontakt ze, stojącym w sali ekspozycyjnej, fortepianem, oplatając się wokół jego nogi, czy też – rozkładając na jego skrzyni? Te formy – autorstwa Christiana Eisenbergera – to zborniki, a zarazem symbole rzeczywistości, w której przeplatają się dyskursy natury, kultury, maszyny (spoczywający na instrumencie „niedźwiedziowaty” kształt, trzymający w objęciach świetlówkę). Eisenberger jest znany w środowisku jako autor anonimowych projektów – instalacji umieszczanych w przestrzeniach publicznych (nierzadko wysublimowanych, zabytkowych wnętrzach), które tworzy z ulubionych materiałów: taśmy klejącej, kartonów, śmieci.

Na pozór odstające od ogólnego wyrazu ekspozycji, dzieło Bernharda Hosy, w dobitny sposób ukazuje prawdę o kondycji człowieczeństwa w świecie nawarstwiających się sensów i narastających przeniesień. Z przyszpilonej do ściany gazety (wydanie niedzielne z 7 października 2007 roku – a zatem bardzo aktualne), otwartej na „wstrząsającym” artykule o „Mordującym stróżu prawa” („Der mordende Polizist”), spływają w dół, ku tekturowemu pudłu, paski papieru, stanowiące fragmenty rozprawy psychologicznej lub psychopatologicznej. Wnikają one do wnętrza kartonu przez otwór w jego górnej ściance, poprzez taki sam otwór we frontowej ściance pudła, wydostają się na zewnątrz, układają się na podłodze w stos – już nie porwanych kartek – dalszej części rozprawy. Pytanie jakie się tutaj nasuwa, to w którą stronę skierowany jest ruch – od tragicznej sytuacji, ku refleksji nad nią, czy też – odwrotnie? Czy obrazem człowieka jest pudło – opakowanie, we wnętrzu którego chroni się cenną zawartość? Pozbawiony szlachetności materiału, kruchy karton, który błyskawicznie przyjmuje i wypluwa piętrzące się stosy informacji. A jednak pozostawia to na nim piętno.


Z tą pracą koresponduje struktura ustawiona w przeciwległej części sali. „Industria”, kłębowisko rur, uformowane na kształt krwioobiegu, spoczywa na kartonowym pudle, zaopatrzonym w okrągłe plakietki z napisami: „Hippocampus”, „Hippothalamus”, „Amygdala”, „Limbisches System”. Te poetyckie nazwy są, w terminologii neurologicznej, określeniami struktur mózgowych. Wylot rury zasłonięty jest plakietką ze zdjęciem tego organu Poskręcany kształt rury oraz jej sina barwa także nasuwają skojarzenie z tkanką mózgu. Inne, przyklejone plakietki informują o psychicznych dolegliwościach: „Abgestumfheit” („zobojętnieniu”), „Soziapathie” („socjopatii”), „Hyperaktivitätssyndrom”. Czy – wreszcie – wyjaśniają czego dotyczą: „Verbrecher Gehirn” – („mózg przestępcy”).

Claude Lévi-Strauss („Spojrzenie z oddali”) mówił: „genetycy potrafią (…) dowieść faktycznej albo zasadniczej niemożności określenia, co w człowieku jest wrodzone, a co nabyte.” Kultura nie jest tworem ani naturalnym, ani – sztucznym, należący do sfery genetyki nie bardziej niż do racjonalnej myśli, zawiera się w, nieuświadamianych, i nie–do– uświadomienia, regułach zachowań, które ukształtowały się w seriach powtórzeń, organicznie. Syntezując, da się zauważyć, iż nie mamy tu do czynienia z polaryzacją, ale raczej – triadycznością, zapętleniem między trzema punktami głównymi: naturą, kulturą i maszyną (industrialem), która – powstała w ramach kultury – z pewnym momencie dziejowym wyodrębniła się, wymknęła się spod jej władzy. W istocie, o czym świadczy także płynność granic, to jeden punkt, rozwijający się w czasoprzestrzeni w triadę, której zborniki zaczynają prowadzić między sobą dialog, tym samym zawiązując między sobą liczne osie – na różnych poziomach.

Na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednej, istotnej kwestii – wpisania się młodych artystów w aktualny dyskurs ich rodzimej sztuki. Jak zauważyła Dorota Jarecka, w kontekście wystawy austriackiej fotografii w Zachęcie w roku 2006, współczesna sztuka austriacka, chcąc odrzucić historyczne brzemię totalitaryzmu, odrzuca „Ordnung”, kieruje się ku anarchii: „Bo prawdziwy austriacki artysta nienawidzi Austrii i austriackości i z tego buduje swoją sztukę, która w odróżnieniu od uporządkowanej i sterylnej Austrii powinna być odpowiednio bałaganiarska i obrzydliwa”.

W wyżej wspomnianej enuncjacji, Jarecka przytacza, kanoniczny już chyba, przykład powieści „Wymazywanie” Thomasa Bernharda i jej bohatera – apologety chaosu, stanowiącego kompensację dla dziedzictwa przeszłości. Tytuł wystawy – „down to earth” to angielski idiom, oznaczający „practical and realistic”, „hard headed”, „sober”, „pragmatic”, „not concerned with theories, ideals”, etc. Po niemiecku – ,,nüchtern”. Angielski tytuł wystawy, jak i pracy Gansterera, wzbogaconej swoistym manifestem napisanym po niemiecku, w którym jednakowoż rzeczowniki rozpoczynają się – wbrew regułom niemieckiej gramatyki – „małymi” literami (podobnie jak nazwiska postaci wymienionych w tekście), po raz kolejny kwestionuje „porządek”. Jednocześnie potwierdza uniwersalność idei Chaokosmosu. Redundancji przedmiotów i sensów, fluktuacji kategorii. Wypada zatem zapytać, jak bujna wyrośnie trawa, której „humusem” jest książka Bernharda?
„down to earth. austrian contemporary”. Galeria Austriackiego Konsulatu Generalnego, Kraków 9 listopada – 4 grudnia 2007.