Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (96) / 2007

Izabela Franckiewicz,

CAMERIMAGE

A A A
W ostatnich dniach listopada odbyła się piętnasta edycja Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage w Łodzi. Camerimage, jeśli chodzi o prestiż, to impreza filmowa nie mająca sobie równych w naszym kraju. Co roku festiwal uświetniają gwiazdy: operatorzy, reżyserzy oraz aktorzy, znani i nagradzani na całym świecie. W każdej edycji uczestniczą również młodzi twórcy, studenci szkół filmowych z całego świata. Podczas festiwalu, Łódź staje się centrum sztuki zdjęć filmowych, ale również tętniącym życiem miastem europejskim.

Camerimage, poza projekcjami filmowymi, to także wystawy, konferencje, seminaria i warsztaty, tworzące platformę wymiany informacji na temat nowych technologii stosowanych przy realizacji zdjęć filmowych. W ramach festiwalu zobaczyć można zarówno polskie premiery światowych megaprodukcji, jak i filmy, których nie da się obejrzeć poza Camerimage, gdyż ich dystrybucja kinowa nie jest przewidziana. Camerimage wreszcie to konkurs zdjęć filmowych. Nagradzane są one w kategorii film fabularny, w konkursie etiud studenckich, konkursie filmów polskich, a także Nokia Mobile Movie Competition. Pierwszy z konkursów wygrał Janusz Kamiński, który zdobył Złotą Żabę za zdjęcia do filmu „Motyl i skafander”. Kolejne miejsca zajęli autorzy zdjęć do filmów „Across the Universe” i „I’m not there”. Kijanki za etiudy studenckie otrzymali Tomasz Woźniczka za zdjęcia do filmu „Za horyzont”, a także autorzy zdjęć do filmów „My Father is Sleeping” i „Ojciec”. W konkursie filmu polskiego nagrodzono operatora Adama Bajerskiego za „Sztuczki”. Najlepsze zdjęcia telefonem komórkowym wykonała, zdaniem jury, Angela Święc w filmie „Wesołe miasteczko”.

Camerimage to festiwal specyficzny, wyraźnie skierowany do konkretnego odbiorcy, zainteresowanego obrazem w filmie. Jednocześnie produkcje pokazywane w ramach tej imprezy to głównie filmy łatwe w odbiorze, skierowane do szerokiej publiczność. Ponieważ obraz w filmie to jednak nie wszystko – a to on na łódzkim festiwalu stanowi kryterium – tych, którzy szukają w kinie czegoś więcej niż tylko uczty wizualnej, niektóre z filmów mogą rozczarować. Podczas tegorocznej edycji można było jednak zobaczyć kilka perełek kinematograficznych. Moim faworytem był eksperymentalny obraz Todda Haynesa „I’m not there” (zdobywca Brązowej Kijanki) – impresja na temat życia Boba Dylana, w którego postać wcieliła się, rewelacyjna w tej roli, Cate Blanchett.

Niezwykle poruszająca była również autentyczna historia sparaliżowanego w wyniku udaru redaktora francuskiego „Elle” – Jean-Dominique’a Bauby, zobrazowana w „Motylu i skafandrze” Juliana Schnabela – filmie, który wygrał festiwal. Ciekawe zastosowanie subiektywizacji kamery pozwala odbiorcom filmu na empatię z głównym bohaterem. Widz czuje się represyjnie ograniczony kamerą Kamińskiego, unieruchomiony przez nią, podobnie jak bohater filmu ograniczony jest przez własne ciało. Uczucie to, determinujące w dużej mierze odbiór filmu, jest niezwykłe silne, przykre i ekscytujące zarazem.

Bardzo ujmującym, polskim akcentem była „Pora umierać” Doroty Kędzierawskiej. Wrażliwość reżyserki doskonale wizualizowana przez Artura Reinharda, z świetną kreacją Danuty Szafarskiej zdecydowanie wybijała się na tle innych produktów rodzimej kinematografii, zwłaszcza „Korowodu”, odbierającego jakąkolwiek nadzieję na poprawę stanu polskiego filmu.

Camerimage to wielkie święto filmowe, pełne gwiazd, blasków fleszy, przemówień i owacji. Jednak w tej świątecznej atmosferze wielką sztuką staje się skupienie na filmie.
Plus Camerimage, 24 listopada – 1 grudnia 2007.