ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 lutego 3 (99) / 2008

Bartłomiej Majzel,

WIERSZE

A A A
musisz znaleźć znamię wzór figurę strachu

wzór nie zostanie odkryty bez nowego języka.
bez czystego wzoru nie wyjdziemy z matni.
aby język był giętki zanurzyć musi się jak najgłębiej w ciszy.
niedaleko pada jabłko od robaka
niedaleko mamy lat od lat nam ubywa.

algorytm zawsze będzie stał na drodze do życia wiecznego.
wzór nie przedostanie się przez ucho igielne.
zimą wszystkie sklepy są najbardziej puste.
młodość łaknie z całych sił starości
aby się dowiedzieć gdzie kończy się historia.

wzór nie zostanie odkryty bez snu przebaczenia.
tak bardzo chciałem ci powiedzieć że nie mamy szans.
zimą wszystkie sklepy są najbardziej puste.
niedaleko pada wyrok od błogiego snu
niedaleko gwiazda brodzi od rozgwieżdżonego.

historia kończy się każdej jesieni.
patrz oto gwiazda spada. i taka cicha jest śmierć.

morze przelało się przez strome wzgórza.
statki osadzone zostały głową w dół.

chciałaś ugasić pragnienie.
więc czemu się potykasz o rozlana wodę?




należymy do ciała miłości

przesypiamy światła. mijamy przystanek.
dojeżdżamy do pętli aby móc zapętlić włos
dzielony w cudzych palcach.

gdy jest już martwy wypada nam z głowy.
więc mamy go z głowy. wet za wet.

ogień rozpływa się w jednym momencie.
zajmuje wszystko. co było i już zawsze będzie
nagie. twarze brzuchy plecy i kąkole
i maki i nasturcje. śpiewy panien i ptaki dziobate
i wszystko inne co pożądało. co przepadło i zgniło.
co znaczyło coś więcej lecz nic nie znaczyło.

bądź więc czujny. powiada historia. bo jeśli prześpisz
własną chęć zniszczenia już po tobie.

wejrzyj na mnie kiedy będziesz poza niebem.
wejrzyj w głąb cieśniny przez którą marynarze
przemykają na palcach w wymęczonym gwarze
jakby wzniecali sztorm na morzu barentsa.
po wyjściu z prostej chciałem zbiec do boksu
lecz pełne łaski ciało już nigdzie nie skręca.
wali wprost. dopóki widzi nieobecną duszę.

napinam linę i z czułością wyszarpuję nić
która łączy mnie z tobą.

pętla założona została na spętany życiem martwy guzik.

po co grzebać dwa razy to samo białe ciało?

moja wieczność nie ściga się już z nikim.

na wirażu zrozumiałem
jak proste bywa życie.

lewa strona żegna się w pokoju z prawą.
nietknięte pozostaną horyzonty.

to ciepło które mozolnie odkładasz co dnia
ogrzeje ludzi których nigdy nie zapomnisz

bo nigdy ich nie pamiętałeś.