ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 marca 6 (102) / 2008

Anna Klamecka,

KRES ILUZJI (KOLEJNA ODSŁONA)...

A A A
Polscy czytelnicy nie mogą narzekać na przytłaczającą ilość przekładów tekstów jednego z najbardziej popularnych współcześnie myślicieli – Jacquesa Lacana. Dostęp do nich otrzymujemy zazwyczaj dopiero w formie omówień założeń jego koncepcji przez uznane w tej dziedzinie autorytety – i tak po Lacanie Žižka nadeszła kolej na Lacana Todda McGowana… Jego ukazująca się właśnie na naszym rynku książka „Realne spojrzenie. Teoria filmu po Lacanie” próbuje ująć problematykę Lacanowskiej psychoanalizy z anglosaską precyzją. Czyż to nie paradoks, biorąc pod uwagę charakter zjawiska opisywanego przez McGowana? Realne spojrzenie odnosi do trzech porządków pojawiających się w myśli wspomnianego psychoanalityka: Realnego, Wyobrażonego oraz Symbolicznego. Realne jest tym, co nie podlega symbolizacji na płaszczyźnie znaczącego, co zakłada obecność kolejnej kategorii wprowadzonej przez Lacana – objet petit a, obiektu niemożliwego, tego, co równocześnie znane i nieznane. Jako brak, luka zaburza ono relację podmiotu z rzeczywistością, rozbija jej ciągłość, podobnie jak signifiance Barthesa lub chora Kristevej… Dystynkcja, od której uwypuklenia rozpoczyna McGowan – spojrzenie / widzenie (na wzór angielskiego look „wzrok podmiotu” oraz gaze „spojrzenie obiektu”), a ściśle charakter pierwszego jej elementu – domaga się pewnego rodzaju tajemnicy… To właśnie ona sprawia, iż filmowa pornografia, która – jak powiada McGowan – „nigdy nie pokazuje wystarczająco wiele, gdyż próbuje pokazać wszystko”, szybko przestaje być równie pociągająca, co na przykład kino włoskiego neorealizmu. Mechanizm ten widoczny jest u Felliniego – według McGowana, tym co charakteryzuje większość jego filmów jest tęsknota za nieobecnością. Zbyt wiele rozkoszy uniemożliwia jej zaistnienie.

Spojrzenie musi być naznaczone brakiem, analogicznie do czaszki pojawiającej się na obrazie „Ambasadorzy” Hansa Holbeina (widocznej tylko wtedy gdy widz zmieni kąt patrzenia na obraz, rezygnując z dystansu, jaki w normalnej sytuacji chciałby zachować), przykładu omówionego przez Lacana w „Seminarium XI”. Przybliżając czytelnikowi kwestię spojrzenia, McGowan wspomina również o kategorii trzeciego sensu wprowadzonej przez Barthesa w trakcie analizy fotogramów Eisensteina. Istotny aspekt spojrzenia omawianego przez autora „Teorii filmu po Lacanie” wydaje się być obecny w przeprowadzonych przez Barthesa analizach obrazu fotograficznego. Wszak punctum również wyrywa się z obrazu, zachowując postulowany kierunek spojrzenia. Jako to, co niedefiniowalne, a zarazem niezupełnie obecne, przerywa ono ciągłość studium jako opisu, kontekstu, a także wzmaga w podmiocie pożądanie, pragnienie powrotu i powtórzenia.

McGowan buduje ciągłość historii filmu rozpoczynając od nurtu, jaki nazywa „kinem scalenia” – klasycznych hollywoodzkich produkcji, zachowujących bezpieczny dystans widza, a dzięki temu gwarantujących przyjemność i rozkosz wzrokową. Gdy w późnych latach 60. XX pojawia się Lacanowska teoria kina, w dużej mierze sytuuje się ona w opozycji wobec kina scalenia, ukazuje bowiem szereg mechanizmów budujących iluzję prawdziwości obrazu filmowego. Przyjmując za Althusserem tezę głoszącą, iż kino odzwierciedla proces interpelacji ideologicznej, która powołuje jednostki jako podmioty do określonych ról społecznych, jednocześnie starając się ukryć przed nimi ten fakt, kino hollywoodzkie daje widzowi złudzenie panowania nad obrazem filmowym. Według McGowana „klasyczne kino hollywoodzkie działa ideologicznie, gdyż używa fantazji, aby oszukać widzów co do statusu, jaki zajmują w kinie, a ogólniej – w społeczeństwie”. To, co prywatne, miesza się z tym co publiczne, a nawet polityczne. Autor „Realnego spojrzenia” wskazuje bowiem, iż pragnienie zawsze skrywa w sobie potencjał polityczny: „Filmy na ogół przedstawiają pragnienie jako siłę, która nie tyle napędza działanie polityczne, ile jest raczej czymś, co poza nie wykracza. Po części z tego właśnie powodu myślimy na ogół o pragnieniu i działalności politycznej w kategoriach opozycji: pragnienie jest prywatne, a walka polityczna – publiczna”. Niemniej jednak, nawet i w tak przemyślanej strukturze, prędzej czy później pojawić się muszą miejsca niedopowiedzenia, w które wkracza już objet petit a

McGowan osadza swoje rozważania w zupełnie innym „miejscu” teorii Lacana niż przedstawiciele wcześniejszej psychoanalitycznej teorii kina, głoszący dyktat widza. Zwraca uwagę, iż pomijano wcześniej zupełnie kategorię Realnego, koncentrując się na porządku Wyobrażeniowym oraz Symbolicznym. Na gruncie polskim nurt ten prezentuje dobrze znany tekst Laury Mulvey „Przyjemność wzrokowa a kino narracyjne”; tekst skądinąd ważny, gdyż ukazujący mechanizmy, za pomocą których kino podtrzymuje różnicę płciową.

Choć samo pragnienie zbudowania spójnej teorii filmu we współczesnej epoce może wydać się absurdalne, McGowan, utrzymując wspomnianą wcześniej dystynkcję między spojrzeniem a widzeniem odbiera widzowi możliwość panowania nad obrazem filmowym. Pragnienie musi być nieustannie podsycane przez brak, niemożność ogarnięcia, zawłaszczenia obiektu: „Podmiot nie może odkryć sekretu spojrzenia, a jednak wskazuje ono punkt, w którym pole widzenia uwzględnia pragnienie podmiotu. Jedyne zaspokojenie dostępne podmiotowi polega na krążeniu wokół uprzywilejowanego obiektu (właśnie taki ruch psychoanaliza nazywa to popędem)”. Sekret pozostaje sekretem jedynie wtedy, gdy jest nieosiągalny… Nieobecność pragnienia, fantazmatu wyraźnie widoczna jest w mechanizmie, według którego osnute jest kino włoskiego neorealizmu (Rosselini, de Sica). Jak twierdzi McGowan: „Za każdym razem gdy odkrywamy jakieś fantazmatyczne rozwiązanie dla wytworzonego przez opowiadanie pragnienia, film je podważa, dodając kolejną komplikację. Film neorealistyczny zmusza nas, abyśmy ciągle pragnęli, ponieważ ukazuje niemożliwość skutecznego rozwiązania pragnienia”.

Spektrum analiz prowadzonych w „Realnym spojrzeniu” jest imponująca. Nazwiska twórców takich jak: Lynch, Spielberg, Fellini, Cameron, Zemeckis czy Tarkowski to tylko niewielki procent przytaczanych przez autora przykładów. I choć może ilość w tym wypadku wymusza pewnego rodzaju uproszczenia i skróty myślowe, pozwala dostrzec pewną logiczną linię rozwoju produkcji filmowych oraz możliwość zastosowania wobec nich spójnej i konsekwentnej linii interpretacyjnej. Może więc jednak teoria niezupełnie jeszcze uległa
przewartościowaniu?
Todd McGowan: „Spojrzenie Realnego. Teoria filmu po Lacanie”. Tłum. i przedmowa Kuba Mikurda, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008 [seria: „Idee”, t. 10].