Wydanie bieżące

15 marca 6 (102) / 2008

Grzegorz Mucha,

INDIGO TRIO

A A A
Koncert, który miał miejsce w Jazz Clubie Hipnoza prawdopodobnie zostanie zapamiętany jako spektakl triumfu radości i miłości. Po części za sprawą muzyki, a po części wykonawców. Nie mogło być inaczej, skoro muzycy tworzący Indigo Trio to Hamid Drake (m.in. współpracownik Dona Cherry, Freda Andersona, Kena Vandermarka), Nicole Mitchell (związana z artystycznym ruchem AACM z Chicago) oraz Harrisom Blankhead (m.in. współpracownik Freda Andersona, Ernersta Dawkinsa, Roscoe Mitchella). Nie przypadkiem wpierw wymieniłem, wspaniałego perkusistę, Hamida Drake’a. Ten, obeznany w instrumentach i rytmach Afryki, muzyk w pełni zasługuje na swoją niepoślednią renomę. Ale najważniejsze w nim jest owo wewnętrzne „coś”, emanujące na słuchaczy. Co to jest? Nie wiem. Może siła ducha; może spokój. Ilekroć go słucham (na żywo), tyle razy odnoszę wrażenie unoszenia się ponad codziennością. Hamid Drake na scenie jest czymś więcej niż tylko perkusistą.

Indigo Trio to grupa tworząca rodzaj scenicznego spektaklu, który wywodzi się wprost z muzyki afrykańskiej i jazzu. Muzyka Indigo pulsuje życiem, namiętnością i krwią, a wydaje się powstawać z… niczego. Muzycy inspirują się wszystkim. Z pewnością mieli przygotowany program, ale jestem przekonany, iż zbyt głośno pracujący za barem ekspres do kawy także mógł się stać pretekstem do twórczych działań i nadal byłoby to „żywe” (a nie „maszynowe”). Nicole Mitchell jest utalentowaną flecistką, co bezpośrednio przekłada się bardziej na improwizację niż brzmienie. Wraz z kolegami z grupy zaprezentowała muzykę, będącą mieszanką swobodnej improwizacji z prostymi (ludycznymi) tematami. W dalszej części koncertu okazało się, że znakomicie radzi sobie ze śpiewem. Jeden z utworów jakby przemienił się w zaśpiewaną z pasją piosenkę. Jej wyraziste słowa „when you find the truth…” na długo zapadły mi w pamięć.

Jest nieliczne grono czarnych muzyków, którzy potrafią połączyć prostotę z wyrafinowaniem; ludyczność z miejskością; plan z radosną improwizacją. Należą do nich Hamid Drake oraz Nicole Mitchell i Harrisonem Bankhead. Był to koncert, na którym afrykański bęben przemawiał ludzkim głosem, flet głosił związek dusz, a kontrabas pulsował namiętnym żywiołem. Oby takich grup było więcej!
Jazz Club Hipnoza. Katowice, 11 marca 2008, godz. 20.00.