ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (103) / 2008

Ewa Łączyńska,

ANIOŁ POŁUDNIA

A A A
Rachel Whitehead zamienia przestrzeń w rzeźby. Z codziennych przedmiotów, jak krzesła, łóżka, wanny, wydobywa nową formę, zaklinając w materii niebyt. Do najbardziej znanych realizacji należą prace „Duch” (1990) i „Dom” (1993). Teraz znalazła się w piątce artystów zaproszonych do projektu „Anioł Południa” (Angel of the South). Ten rzeźbiarski konkurs rozpisany w Anglii w styczniu tego roku ma już wkrótce wyłonić najlepszy projekt monumentu, który stanie w Ebbsfleet w północnym Kent, markując jeden z sześciu głównych wjazdów do Londynu. Idea zawiązuje do wcześniejszej realizacji „Anioł Północy”, której autorem jest Antony Gormley. Olbrzymia 20-metrowa praca Gormley’a stanęła w Gateshead w 1998 roku właśnie jako zaznaczenie drogi do Londynu. Nie sposób jej przeoczyć, widoczna jest z odległości 20 mil. Wyraźnie nawiązuje do wcześniejszych prac artysty, będąc jednocześnie największą jego realizacją i przykładem tego, że więcej nie znaczy lepiej. Do konkursu zostali zaproszeni: Mark Wallinger, Richard Deacon, Christopher le Brun, Daniel Buren i Rachel Whiteread. Stąd może duże zainteresowanie kolejnym projektem, który ma być jeszcze większy i nadzieje pokładane w Rachel Whiteread, by uchronić angielski krajobraz od kolejnego monstrualnego pomnika.

Whiteread (ur. 1963), która należy do słynnego pokolenia angielskich rzeźbiarzy YBA (Young British Artists), była pierwszą kobietą reprezentującą Wielką Brytanię na weneckim Biennale i pierwszą, która otrzymała Turner Prize dla najlepszego młodego brytyjskiego artysty. Jej prace w obsesyjny sposób pokazują nieistniejące, potencjalnie niemożliwe do uchwycenia przestrzenie i wariacje na temat negatywowych form. Prace artystki oscylują między obecnością a nieobecnością. Whiteread tworzy w gipsie, gumie i żywicy. Rzeźby są solidne w formie i wykonaniu, masywne, niemal fabrycznie wykończone. Artystka, choć związana z przedmiotem swoich formalnych dociekań, usuwa z prac wszystko, co może wydawać się osobiste. Często w jej twórczości pojawia się motyw śmierci, gdyż trudno jednoznacznie rozgraniczyć, która z form wiąże się z teraźniejszością, a która jest już wspomnieniem. Odlewanie formy jest jak zdjęcie pośmiertnej maski. Prace Whiteread pytają o relacje pomiędzy monumentalnością a sferą domową. To subtelny komentarz do minimalizmu, odniesienie do wątku bycia wewnątrz i na zewnątrz jednocześnie.

Artystka zaczynała od drobnych przedmiotów wielkości butelki. Ważną pracą w jej dorobku jest odlew wnętrza szafy, gdzie podobnie jak w całej jej twórczości, miesza się ze sobą konceptualizm, minimalizm, pop art i klasyczna technika odlewu. Trudno też nie dopatrzyć się surrealistycznych konotacji. Apetyt na coraz większą przestrzeń doprowadził do słynnej realizacji „Duch”, która jest gipsowym odlewem salonu, w rzeczywistej skali 1:1.

Ukoronowaniem myślenia Whiteread o przestrzeni była kontrowersyjna realizacja pracy „Dom”, która przyniosła jej Nagrodę Turnera i K Foundation art award dla najgorszego brytyjskiego artysty. Whiteread odlała wnętrze położonego przy Grave Road, w likwidowanej londyńskiej dzielnicy biedy, typowego wiktoriańskiego domu przeznaczonego do rozbiórki. Spędziła wiele tygodni badając jego wnętrze, oglądając tapety, meble, wszystkie pozostałości ludzkiej egzystencji. Odlew całego domu stał się monumentem a raczej antymonumentem przeciętnego ludzkiego życia. Sama praca przetrwała niezwykle krótko, została ukończona 25 października 1993 roku i zburzona, zgodnie z decyzją radnych, 11 stycznia 1994 roku. Jej potęga bazowała na archetypicznej uniwersalności, odnosiła się do wspomnień, które każdy nosi w sobie. Naiwna próba utrwalenia wnętrza domu, zburzona przez buldożery, odsłania iluzoryczność stabilności i bezpieczeństwa, które cechować powinny jego ideę. Istotny dla twórczości Whiteread pozostaje wątek nostalgii, który towarzyszy wszystkim jej pracom – świat, który widzimy w obecnej postaci nieuchronnie zapada się w przeszłość, staje się skamieliną. Artystka ubiera w skorupy niematerialne fragmenty przestrzeni, strefy mentalne, z którymi mogą wiązać się jedynie wspomnienia.

Wątek upamiętniania obsesyjnie przewija się przez twórczość Whiteread, nasuwając pytanie o monumenty, ich sens i formę. W 2000 roku na wiedeńskim Judenplatz stanął pomnik Holocaustu jej autorstwa. W nawiązaniu do wcześniejszych prac artystka zaproponowała odlew wnętrza biblioteki – sześcianu pokrytego odciskami grzbietów milionów woluminów. Książka funkcjonuje w tej realizacji jako symbol pamięci i potęgi narodu żydowskiego, stając się podstawą zaproponowanej przez Whiteread metafory. Wiedeńska biblioteka nie jest odlana w brązie, ma gipsowo-betonową strukturę mało odporną na czas. Artystka tłumaczy ten wybór chęcią zobaczenia na pomniku śladów czasu, który będzie zmieniał jego strukturę. Sens upamiętniania jest tym samym pisany ze znakiem zapytania.

Projekt „Anioła Południa” pozostaje w tym momencie wielką niewiadomą. Ciekawe jak temat potraktują zaproszeni do konkursu artyści, w tym Rachel Whiteread. Bo jak widać z wcześniejszego przykładu Antony Gormley’a – wielkie nazwisko nie gwarantuje artystycznego sukcesu.
Rachel Whiteread projekt „Angel of the South”, Ebbsfleet w północnym Kent.