Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (108) / 2008

Tadeusz Sławek,

RE-RELIGIA

A A A
Re-religia? (II) Obok kolejnych recenzji i omówień prezentujemy pierwsze nadesłane nam odpowiedzi na ogłoszoną w ostatnim numerze „Idei” ankietę redakcyjną „Re-religia?”: teksty Tadeusza Sławka, Jerzego Sosnowskiego oraz poetycką odpowiedź Jacka Gutorowa. Ciąg dalszy ankiety – 15 lipca, w następnym numerze działu „Idee”. Zapraszamy do lektury!
1. „Re-religia”. Dziwne zająknięcie, od którego zaczynamy. Niepewność kryjąca się w chwiejnym powtórzeniu? A może przeciwnie – dobitnie podkreślona asertywność stanowiska, co do którego nie mamy wątpliwości? A może sygnał mający świadczyć o tym, że temat nie zniesie wzniosłej, artystycznie i filozoficznie precyzyjnej, niemal teatralnej artykulacji? O tym, że nie do „uczonych w piśmie”, lecz do „chromych i (prawie) niemych” należy dyskurs o tym, co wiąże człowieka ze światem? Religia jest bowiem rodzajem „związania”.

2. „Re-religia”: nie w gładkich formułach i recytowanych pouczeniach objawia się Bóg jako szczególne miejsce splątania człowieka i świata. Bóg objawia się w zająknięciu, które czasem chętnie skrylibyśmy udawanym kaszlem lub zasłonili mianem choroby nadającej się przecież do leczenia. Tymczasem Bóg nazywa rodzaj szczególnie głębokiego, nieredukowalnego, a więc i nieuleczalnego związanie człowieka ze światem.

3. „Re-religia”. Jeśli pojmować religię jako rodzaj myślenia o więzi, w której to, co najmocniej splata nas ze światem obdarzamy mianem Boga, szczególnego znaczenia nabierze właśnie ów myślnik, bowiem to on wiąże ze sobą dwie części pojęcia i jednocześnie sprawia, że istnieją one jako forma wzajemnie na sobie skupionej wytężonej uwagi. Religare oznacza „wiązać”, lecz słowem religens posługujemy się, aby nazwać tego, który „Boga się boi”, co łatwiej zrozumieć jako szczególną formę uwagi skupionej na świecie. Ten, kto „boi się Boga”, nie odwraca wzroku od rzeczywistości, a przeciwnie – przypatruje się jej z troskliwą uwagą i właściwym jej zaangażowaniem. Religens jest przeciwieństwem negligens, które to pojęcie oddaje postawę człowieka zaniedbującego świat i nieobdarzającego go uwagą.

4. „Re-religia”. Nie powinniśmy pominąć milczeniem powtórzenia obecnego w tym pojęciu. Nie chodzi tylko o „religię” jako zespół raz na zawsze ustanowionych, niewzruszalnych kanonów, które w pewnym sensie pomagają nam być „nieuważnymi”, bowiem – raz przyjęte – nie wymagają ponownego rozpatrzenia, a jedynie niemal automatycznego stosowania w praktyce. Tymczasem jest inaczej: „re-religia” myślnikiem oraz cząstką re- przypomina nam o konieczności niestrudzonego zwracania uwagi, niekończącego się procesu odnawiania spojrzenia. Nic tu nie jest skończone, zamknięte, gotowe. Nawet to, co się powtarza, powtarza się inaczej, zwracając się przeciwko sobie, przeciwko temu, do czego już zdążyliśmy się przyzwyczaić (kiedy mówimy np. o „re-definicji” podkreślamy przecież nie tylko to, że definiujemy coś ponownie, raz jeszcze, ale przede wszystkim to, że nowa definicja jest inna, „przeciwna” definicji dotychczasowej). Najgorsze, co może przytrafić się religii (a na co szczególnie narażone są jej formy zinstytucjonalizowane) to utrwalenie się w wyznawcach jako przyzwyczajenie.

5. „Re-religia”. Myślnik wyznacza przestrzeń namysłu i uwagi, ale nie pokoju. To, że wiąże, zawdzięcza temu, że jest wnoszącym niepokój rozdzieleniem. Wiąże dzięki temu, że oddala, wciąż odnawia dystans. Sprawia, że choć blisko, wciąż dwa wyrazy, dwie osoby, człowiek i świat, człowiek i Bóg nie są i nie będą nigdy tożsame. Myślnik to przede wszystkim przestrzeń różnicy. Święty Mateusz: „nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić...”. „Re-religia” – związanie nie przez upodobnienie i konformizm, lecz przez poróżnienie. Także (a może nawet przede wszystkim) z Bogiem.

6. „Re-religia”. Podwojenie („re-re”) wskazuje także na jeszcze jedną cechę religii w dzisiejszym świecie: owa para związana myślnikiem każe nam myśleć o tym, że religia nie jest jedynie doświadczeniem ściśle pojedynczym, prywatnym, jednostkowym (a przekonanie to leży u podstaw wszelkiego światopoglądu liberalnego), lecz że ma swój znaczący wkład w formowanie wspólnot. Jose Casanova mówi nawet o procesie „deprywatyzacji” religii, podając zresztą ruch pierwszej „Solidarności” jako jej przykład. „Re-religia”: to szczególne związanie człowieka ze światem, ale przede wszystkim z drugim człowiekiem.

7. „Re-religia”. Podwojenie początku tego pojęcia jest także jego przedłużeniem, przeciągnięciem na większy obszar i długi bieg czasu. „ W tym sensie „re-religia” jest religią „zsekularyzowaną”, bowiem łacińskie saeculum wyraźnie przekracza miarę życia jednostki: saeculum, to „ludzkość jednego wieku, długi przeciąg czasu”. „Re-religia” nazywa więź człowieka ze światem, ale także z tym, co przekracza granice jednostki, co każe każdemu z nas odnieść się do tego, co nas przekracza, lecz dzięki czemu mocniej i mądrzej osadzamy się w krótkim, ulotnym czasie, jaki nam przydzielono. „Re-religia”: między „ja” i „ty”, między jednostką i wspólnotą, między czasem i wiecznością.