Wydanie bieżące

15 lipca 14 (110) / 2008

Anna Katarzyna Dycha,

OFFSESJE 1

A A A
Polskie Radio, 2008.
Młodzi, dobrze zapowiadający się i doświadczeni artyści na jednym krążku w utworach nagranych specjalnie dla radiowej „Offensywy”.

Podwoje studia im. Agnieszki Osieckiej otworzyli przed nimi Anna Gacek i Piotr Stelmach. W swoim programie od blisko dwóch lat prezentują (i promują) muzykę przede wszystkim młodych polskich zespołów sceny alternatywnej. Nagrane na żywo podczas „offsesji” kawałki trafiły najpierw na antenę, potem na składankę nazywaną w materiałach promocyjnych „pierwszą w historii polskiej fonografii płytą z sesjami radiowymi”. Reklama brzmi szumnie, ale przyjrzyjmy się zawartości albumu. Znaleźli się na nim wykonawcy o różnych muzycznych stażach. I ci dopiero na początku swojej artystycznej drogi (m.in. Hatifnats), i grupy po udanych fonograficznych debiutach (Renton, Muchy), ale też twórcy znani i uznani (m.in. Cool Kids of Death, Myslovitz). Muzycznie – również gatunkowy eklektyzm. Rozimprowizowany jazz, hip hop i elektronika. Dominują jednak brzmienia bliskie indierockowi, w których najlepiej czują się Hatifnats, Phonebox, The Black Tapes, Renton czy Phantom Taxi Ride. Właśnie oni grają najbardziej energetycznie i pomysłowo. Hatifnats, choć młodziaki, sieją spustoszenie. Przestrzenne „Soil” z niezmiennie przeszywającym wokalem Michała Pydo to ich pierwsza profesjonalnie zarejestrowana kompozycja. Dali się już jednak poznać z dobrej strony, zwłaszcza koncertowej.

Renton (poziom ich debiutu to dla mnie największe zaskoczenie ostatnich miesięcy) proponuje „Obsession”, przy którym trudno usiedzieć w miejscu. Wszystko, czego panowie dotkną, zamienia się w przebój. „Soil” i „Obsession” to prawdziwe rarytasy, polecam. W dodatku próżno ich szukać na MySpace. Na składankę wybrano również „niemyspace’owe” kawałki: „10 PM” i „Love Drip” innych warszawiaków z The Black Tapes i Phantom Taxi Ride. Obie kapele niezawodnie trzymają poziom. Podobnie Phonebox, choć ich „Feel all right” hula po sieci. Rotofobia bliższa mi jest w piosenkach „Neony” czy „Muszę już iść”. Tu postawili na mocno przetworzoną kompozycję „Nite”. W alternatywnej elektronice swobodnie poczyna sobie też duet Polpo Motel. Najostrzej brzmią natomiast Setting The Woods On Fire. Rozedrgany wokal, wykrzyczany z emocją tekst i gitarowy jazgot.

Zaproszenie do trójkowego studia przyjęli również artyści obecni na polskiej scenie od lat. Baaba ze świetnym, pinkfreudowskim kawałkiem „Pies”. C.K.O.D. z drapieżnym „Balem sobowtórów” – najlepszym z trzech utworów na płycie wykonanych po polsku. Dick4Dick z nieśmiertelnym „Another Dick” granym chyba na każdym koncercie. Myslovitz pozwoliło sobie na blisko 11-minutową, psychodeliczną wersję „Good Day My Angel”. Może spodziewałam się po „Offsesji” nieco więcej: wulkanu energii i zaskakujących wersji studyjnych piosenek. Wszak wykonania na żywo temu sprzyjają. Nie ma co jednak narzekać. To kolejny „offensywny” projekt, któremu warto przyklasnąć. Dzięki tej płycie aż 9 nowych kawałków wychodzi na światło dzienne. To szansa dla wielu zespołów, które przecież jeszcze fonograficznie nie zadebiutowały.