Wydanie bieżące

15 lipca 14 (110) / 2008

Tadeusz Kosiek,

GAS

A A A
“Nah und Fern”. Kompakt, 2008.
Wolfgang Voigt to niemiecki twórca muzyki elektronicznej i jeden z założycieli wytwórni Kompakt. Jako Mike Ink, M:I:5 i Love Inc. nagrywał muzykę taneczną, jako Gas tchnął życie w wyjątkową hybrydę ambientu i techno. W drugiej połowie lat 90. kultowa Mille Plateaux wydała serię płyt Voigta („Gas”, „Zauberberg”, „Königsforst” i „Pop”) zaliczanych do szczytowych osiągnięć minimal techno. Te cztery albumy doczekały się ostatnio wznowienia, za które odpowiedzialna jest wytwórnia Kompakt, kojarzona z nurtem microhouse, będącym jedną z pochodnych minimal techno.

Tworząc muzykę jako Gas, Voigt postawił tylko na te elementy techno i ambientu, które są najbardziej istotne: regularny, stały puls i amorficzne plamy dźwięku, którego barwa podlega nieustającym mikrozmianom. Poszczególne nagrania, w niewielkim stopniu odmienione przez wolno mijające minuty, stopniowo wyłaniają się z ciszy, zdaje się, tylko po to, by na koniec znów się w ciszy zanurzyć. Wyzwolone z wszelkich ograniczeń zamkniętej struktury kompozycje dryfują swobodnie w czasie i przestrzeni, nasycając je mocą akustycznej magii.

Ascetyczna muzyka Gas, przy której kompozycje amerykańskich minimalistów (Glass, Reich, Riley) wydają się być niemal barokowo rozbuchane i neurastenicznie nadpobudliwe, ma wyraźnie „poważkowy” posmak. Najpewniej winę za to ponoszą sample o orkiestrowym (smyczki!) rodowodzie, którymi, po uprzednim ich nie-do-poznania zmanipulowaniu, posługiwał się Voigt. Stworzone z nich spowolnione, jedno/dwu-akordowe Lompy układające się w majestatycznie przypływające i odpływające ambientowe fale, wzmocnione zostają basowym pulsem, a niekiedy podbite monotonnym bitem. Zdaje się, że muzyce nigdzie się nie spieszy, dźwięk powoli rozlewa się we wszystkie strony, stopniowo ulegając transmutacji w mrok i/lub światło (w zależności od płyty, z której dane nagranie pochodzi). Oniryczny charakter i klaustrofobiczno-halucynogenna aura, którą emanuje muzyka Gas równoważą jej niemal wagnerowski patos. Nie podejmuję się rozstrzygnąć, czy ów patos jest zbędny. Być może to on właśnie sprawia, że ta muzyka wywołuje aż tak silne emocje, być może to jemu w dużej mierze zawdzięcza ona swą oryginalność.

„Nah und Fern” wydano w dwóch wersjach. Pierwsza to czterokompaktowy boks, na który złożyły się reedycje starych płyt Gas, druga - podwójny album winylowy, będący kompilacją wybranych przez Voigta utworów, wzbogaconą o jedno niepublikowane wcześniej nagranie. W tym wydaniu zmieniono nieco szatę graficzną – dyskom towarzyszą zdjęcia lasu i choć inne dominują na nich kolory – sama muzyka jednak nie uległa zmianie, jakby czas się jej nie imał. Odpowiadający za nowe wydanie, Jürg Burger i Voigt przyznają, że początkowo mieli zamiar udoskonalić brzmienie, sprawić, by było bardziej współczesne, ale kiedy ku ich zdumieniu okazało się, że większość nagrań nie poddaje się remasteringowi, zdecydowali pozostawić je w wersjach oryginalnych. Cóż, widocznie doskonałości nie da się ulepszyć.