Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (111-112) / 2008

Ewa Szkudlarek,

BOBOK JEST OBOK

A A A
Złudzenia, fałszywe gesty wspaniałości i udawanie. Nieautentyczność, martwota, sztuczność to wszystko składa się na spektakl „Bobok”. Nareszcie możemy zobaczyć teatr imaginacji i iluzji, który stworzył w „Opowieściach fantastycznych” Fiodor Dostojewski.

„Bobok” jest szczególną premierą Teatru Polskiego w Poznaniu. Spektakl pełen jest wizyjności, ekspresji i fascynacji dzięki skondensowaniu przestrzeni, skupieniu postaci oraz zmiennej rytmicznie akcji. Mechaniczne ruchy młodych aktorów pozwalają wygrać głębię psychologiczną oraz niuanse duszy jakże charakterystyczne dla prozy Dostojewskiego. Oczywiście nie oznacza to, że w przedstawieniu nie ma całej gamy uczuć czy emocjonalnych napięć. Nacechowane strachem i nutą dekadencji napięcie jest budowane między postaciami szczególnie w grze ich lustrzanych odbić i sobowtórowych zachowań. Postacie występujące w „Boboku” tworzą złożoną, niejednoznaczną rzeczywistość, w której nie wiadomo co jest prawdą, a co ułudą. Są prawdziwe i nieprawdziwe jednocześnie, grają udając grę, są lustrem dla siebie i bliźniaczo podobnym cieniem.

„Bobok” Grigorija Lifanova jest sprzeciwem wobec romantycznej wzruszeniowości, wrażeniowości i zmysłowości. Chwilami – parodią mitu genialnego poety lub drwiną z maniery malarstwa romantycznego. To spektakl o dylematach życiowych wpisanych w los artysty i historii jego dzieł, utrwalonych bądź zapomnianych przez świat kultury. Iwan Iwanowicz nerwowo wystukuje litery na maszynie, odrzuca kartki, skupiony nad felietonem, odrywa się od niego, szukając w udręczonej myślami głowie stosownych fraz i metafor. W tej scenie wielogodzinna męka twórcza graniczy z opętaniem halucynacyjnym (słyszy różne głosy i kroki w pustym mieszkaniu) i widzeniem schizofrenicznym (rozpoznaje siebie w sobowtórze naprzeciwko biurka i portrecie artysty). A zatem akt twórczy jest możliwy dopiero w stanie zawieszenia między światem rzeczywistym a irracjonalnym. Tutaj do głosu dochodzą własne obsesje i lęki, wizje i poczucie odosobnienia.

Jakże dziwny jest pokój pisarza, opuszczone miejsce pełne kurzu i pałętających się pod butami karaluchów, łagodzących samotność tej dziupli czy raczej nory do pisania. Ubóstwo świata zewnętrznego jest przeciwstawione bogactwu wewnętrznemu. Każde dzieło rodzi się w umyśle a nie w uperfumowanej elegancją przestrzeni. I doprawdy trudno dociec, co pobudza wyobraźnię artysty bardziej: zakurzona szafa czy lśniące marmurowe schody, zniszczona para butów czy elegancki frak? Rzecz polega na tym, aby znaleźć klucz do własnych fantasmagorii.

W części drugiej przedstawienia scena na cmentarzu stanowi teatralne nawiązanie do ikonografii romantyzmu i problemu pozycji człowieka wobec niezmiennego losu, bezwzględnego czasu, nieuniknionej śmierci. Grobowce, sarkofagi wyrażają świadomość człowieka, który je wystawił, a nie tego, który w nich spoczął. Tylko żyjący, zdaje sobie sprawę z kruchości własnego istnienia, wobec którego powinna być zachowana jakaś postawa moralna i etyczna. W „Boboku” Lifanowa pojawia się aktorski bunt wobec ustalonych zasad i znormalizowanych zachowań. Ucieczka z takiego świata jest możliwa przez odwrócenie sposobu traktowania zawartych w nim problemów. Niedyskretne, jarmarczne zachowania młodych aktorów: Łukasza Chrzuszcza, Sebastiana Cybulskiego i Kamila Pecka, graniczące z ekshibicjonizmem, przypominają charakterystyczne dla ludów pierwotnych hałaśliwe obwieszczenie wiadomości, że ktoś się narodził lub zmarł. W złośliwym chichocie twórców groteskowego danse macabre śmierć jest wyrokiem sprawiedliwości – traktuje wszystkich jednakowo – ubogiego pisarza i bogatego urzędnika. Martwota i rozkład ciała przypominają o wyrównaniu kondycji ludzkiej po śmierci. Narodziny są początkiem drogi ku śmierci, życie wychodzi z ziemi i do niej powraca. Matka–Ziemia rodzi, ale i przyjmuje zmarłych. Rozrzucane przez aktorów grudy ziemi i podrzucanie damskiej bielizny to oczywiście chwyty komediowe, które podkreślają tragizm ludzkiego istnienia. Jak w książce „Eros i kostucha” pisze Krzysztof Kowalski: „Logika ubóstwionej przyrody wymaga stanowczo, aby bogini miłości, czyli życia, była równocześnie boginią śmierci, ponieważ Matka-Ziemia rodzi, ale i przyjmuje zmarłych. Co zrobisz ze swoim życiem – zależy od losu, może od bogów, a może nawet trochę od ciebie samego, lecz nim ewentualnie weźmierz w swe ręce ster swego życia, najpierw się urodzisz, przyjdziesz na świat niezależnie od tego, jakie ty sam masz zdanie w tej kwestii. Przyjdziesz na świat, bo taka jest wola Matki-Ziemi. I umrzesz też zgodnie z jej wolą, choćbyś zapierał się nogami. U kresu życia, tak jak na jego początku, nikt cię nie zapyta o zdanie” (K. Kowalski: „Eros i kostucha”. Warszawa 1990, s.69). Sceniczne danse macabre w „Boboku” Lifanova zostaje przypieczętowane kwestią memento mori.

Miłość i śmierć są siostrami, śmierć sprowadza istoty do ziemi, a płodne moce ziemi powodują ich wzrastanie. Ale między nimi pojawia się trzecia siostra – twórczość. Być może bobok jest snem o nieśmiertelności możliwej w dziełach artystów. Te zaś żyją wiecznie i znaczą ślady w myślach następnych pokoleń.

Mircea Eliade w książce „Sacrum, mit, historia” pisze: „symbole, mity i obrzędy podlegające upowszechnieniu bądź też spontaniczne odkrywane ujawniają zawsze ostateczną sytuację człowieka, a nie tylko sytuację historyczną; sytuację ostateczną, to znaczy sytuację, jaką człowiek odkrywa uświadamiając sobie swe miejsce we wszechświecie. Obrazy, symbole, mity (...) odpowiadają pewnej potrzebie i spełniają pewną funkcję: obnażania najskrytszych modalności bytu” (M. Eliade: „Sacrum, mit, historia. Wybór esejów”. Tłum. A. Tatarkiewicz. Warszawa 1970, s.33). Sen o nieśmiertelności jest wyjątkowy i osobliwy. Zapadanie w ten stan jest ulgą, a przebudzenie z niego koszmarem. „Bobok” jest metaforą aktu twórczego. Każde dzieło bierze swój początek z lęków twórczych i rodzi się w rezultacie procesu artystycznego. Opowieść Dostojewskiego, ów fantastyczny wytwór bobok z pogranicza snu i jawy, symbolicznej wizji i groteski, makabry i schematu obyczajowego tkwi gdzieś obok, a rzecz polega na tym, by go wydobyć i pokazać światu.
Fiodor Dostojewski: „Bobok”. Reżyseria: Grigori Lifanov. Scenografia: Anna Tomczyńska. Choreografia: Marta Szumieł. Muzyka: Ivan Prosetsky. Teatr Wielki w Poznaniu. Premiera: 9 lutego 2008.