Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (111-112) / 2008

Tadeusz Kosiek,

PAWILON

A A A
„Retromantik”. Biodro Records 2008.
Debiutancki album trójmiejskiej formacji szczególnie nie zachwyca, przyznać jednak należy, że niespełna trzech kwadransów spędzonych w jego towarzystwie nie można uznać za czas całkowicie zmarnowany. Propozycja Pawilonu – nie mylić z Pavulonem („Jedno Tobie służy, drugie życie kończy zgonem”) – na razie do końca jeszcze nie przekonuje, ale „Retromantik” z pewnością dobrze wróży na przyszłość. Co najmniej kilka utworów sugeruje, by uważnie śledzić dalsze losy (i nagrania) tej grupy.


Póki co na plus zaliczyć należy barwne, ironiczne i niegłupie teksty oraz zaczątki własnego, łatwo rozpoznawalnego stylu. Te pierwsze bawią (nie budząc przy tym uczucia zażenowania) i zaskakują metaforami, skojarzeniami, (nad)używaniem oklepanych zwrotów, przez co wyblakłe klisze językowe nabierają kolorów i odcieni. W wielu przypadkach owo słowotwórstwo nie służy pustej zabawie słowami, ale staje się nośnikiem poważniejszych treści. Jeśli zaś chodzi o stylistykę, w której porusza się zespół, to przyznać muszę, że choć nie jest ona jeszcze w pełni oryginalna, to pierwsze kroki na drodze do swobodnego przemawiania w pełni własnym głosem zostały przez Pawilon zrobione. Połączenie ostrych partii rockowej gitary, dwugłosu wokalistów z niemal taneczną motoryką sekcji rytmicznej oraz stylowo archaizującymi brzmienie grupy organami Vermona pozwala trójmiejskiej formacji na bezkolizyjne manewrowanie pomiędzy dance-punkiem, garażowym rockiem i indie popem, a nawet na krótkotrwałe flirty z funkiem, soulem, disco i psychodelią.

Niestety ta zgrabna mieszanka chwilami prosi się – moim zdaniem – o efektowniejszą i bardziej efektywną oprawę, o bardziej przestrzenną realizację, o wzbogacenie aranżacji, bo chwilami Pawilonowi bliżej do The Dudis niż do The Rupture czy The Liars. Nie chodzi mi bynajmniej o wyraźne wpływy czy zapożyczenia, lecz o brak rozmachu i pewną prowincjonalność. Marzy mi się więcej partii instrumentów dętych. „Na ustach” wyraźnie pokazuje, ile z nich można wykrzesać ognia, a przecież słychać tam tylko jedną trąbkę, wprowadzenie perkusjonaliów (by wzmóc obecną w muzyce Pawilonu swoistą „łamliwość” rytmu) oraz żeńsko-męskich chórków à la Talking Heads circa 1981. No i do tego dodać należy producenta oraz realizatorów, którzy sprawią, że wzbogacone w ten sposób brzmienie nie straci na rockowej kąśliwości, a zespół nie zagubi swej niewinnej naiwności i ujmującej bezpretensjonalności.

Jak już wspomniałem, płyta jako całość nie olśniewa, momentami nuży monotonną konsekwencją wypracowanych rozwiązań aranżacyjnych i brzmieniowych, chwilami osiada na mieliźnie polskiego bigbitowego banału, jednak jest na niej kilka utworów, które mają w sobie to coś, co sprawia, że uznaje się je za udane: dobry tekst, zgrabną melodię oraz pełne energii i entuzjazmu wykonanie. Oby w przyszłości tak właśnie grał Pawilon.



Na koniec, specjalnie dla czytelników spragnionych dokładniejszych informacji o zespole, kompilacja cytatów ze stron zespołu i wydawcy:

Pawilon to zespół geograficznie i mentalnie związany z trójmiastem i jego okolicami, a skład grupy uformował się w latach wspólnego zamieszkiwania jej członków. Pierwszy koncert zespół zagrał na początku 2005 roku. Od tego czasu grupa wystąpiła blisko 150 razy, bardzo dobrze wypadając na koncertach, grając energetycznie i żywiołowo w stylu, który zespół określa mianem „rockbeaty". Pawilon brał udział w wielu konkursach i festiwalach muzycznych, na których zdobył kilka znaczących nagród. Wygrana w przeglądzie Gazety Wyborczej "Debiuty na Moniaku 2005” pozwoliła zarejestrować kilka utworów, które ukazały się wiosną 2006 roku w postaci EP "Elo", nakładem Akademickiego Centrum Kultury UG. Zwycięstwo w konkursie festiwalu Union of Rock Węgorzewo 2006 przyniosło nową perkusję oraz pewną sumę pieniędzy. Od tego czasu zespół przygotowywał się do nagrania płyty i nadal grał koncerty. Album był realizowany w Szubinie, Tczewie i Gdańsku (m.in. przez Jakuba Kapsę, lidera formacji Contemporary Noise Quintet). Na debiutanckim krążku znalazło się 13 utworów; okładkę zaprojektował Mateusz Holak, lider zespołu Kumka Olik. Dwa nagrania z tej płyty ukazały się na dwóch kolejnych częściach kompilacji „Offensywa” przygotowanej przez Piotra Stelmacha. „Retromantik”, której wydawcą jest wytwórnia Tymona Tymańskiego Biodro Records, ukazała się w marcu 2008 roku. Premiera medialna płyty odbyła się 7 marca, koncertem transmitowanym na żywo przez Program 3 Polskiego Radia. Premiera handlowa wydawnictwa zaplanowana została na 25 marca i od tego dnia płyta dostępna jest w sklepach i salonach muzycznych.