Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (111-112) / 2008

Grzegorz Mucha,

MANESCAPE

A A A
„In Progress”. Wydanie własne 2008.
Powstały w 2006 roku w Głogowie zespół Manescape wydał swoją pierwszą płytę. Zawiera ona tylko trzy kompozycje; niecałe dwadzieścia minut muzyki. I może to zabrzmi dziwnie, ale słuchając tego debiutu, od razu nasuwają się pytania o istotę rocka. Jak dziś ominąć pułapki zapożyczeń? Czy rock powinien być buntowniczy (przeciw czemu /komu/)? Czym polski rock powinien się wyróżniać?

Zespół tworzą: Daniel Paluszek (gitara; śpiew); Piotr „Bazyl” Lubiak (gitara basowa, śpiew); Tomasz Piechowiak (perkusja). Ich kompozycje oparte są na mocnym i transowym basie, „ściemnionym” głosie, nisko nastrojonej gitarze i gęstych bębnach. Dzięki brzmieniu i przemyślanej konstrukcji przybrały niemal rytualny charakter. Zarówno brzmienie, jak i budowa utworów nie przesłaniają ich wyrazistych i udanych melodii, które wywołują różne skojarzenia, bo grupa nawiązuje do wielu stylistyk, od rocka lat 70. poczynając, poprzez grunge, aż do… Cóż; warto przekonać się na własne uszy. Nietypowe jest połączenie brzmienia „brudnego” z… profesjonalnym. Ważne też, że zespół uniknął typowych dla wielu polskich grup schematów myślowych. Powiem więcej: trudno się domyślić, że pochodzą z Polski, co dla mnie jest zaletą, gdyż nie mam wysokiego mniemania o rodzimej scenie rockowej. Niewielu polskich wykonawców sięga wprost po najlepsze wzorce, a tych należy szukać poza ojczyzną. Manescape stworzyli muzykę w stylu, który zmiksowali w wyobraźni naładowanej historią rocka.

Słuchając muzyki grupy, można dojść do wniosku, iż dziś zapożyczeń uniknąć się nie da, a rodzimy rock powinien przede wszystkim być dobry, a dopiero potem oryginalny. Manescape idzie zatem słuszną drogą. Zespół ma za sobą udany debiut. Dobrze, że ich muzyka prowokuje pytania. To sporo jak na początek. A pytanie o bunt pozostawiam bez odpowiedzi.