Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (111-112) / 2008

Wojtek Mszyca Jr,

REKONSTRUKCJA POETY

A A A
Bieżący rok został specjalną uchwałą Sejmu ustanowiony rokiem Zbigniewa Herberta. W praktyce uchwała przekłada się na szereg interesujących wydarzeń upamiętniających postać i dorobek jednego z najważniejszych współczesnych polskich pisarzy. Jednym z nich był multimedialny spektakl “Herbert: Rekonstrukcja poety”, który odbył się w niedzielę, 27 lipca, na Placu Krasińskich w Warszawie. Miałem szczęście uczestniczyć w tym wyjątkowym z wielu względów zdarzeniu, które w niezwykle efektowny i artystycznie owocny sposób wykorzystało język nowych mediów i awangardowe środki wyrazu, by w monumentalnym, plenerowym spektaklu przybliżyć – co może brzmieć zaskakująco – bardzo intymny i ludzki wymiar osobowości i twórczości Herberta.

Plac, wyznaczony przez imponującą fasadę barokowego Pałacu Krasińskich, mieszczącego obecnie zbiory specjalne Biblioteki Narodowej, oraz nowoczesną bryłę gmachu Sądu Najwyższego, nieprzypadkowo został wybrany jako miejsce tego wydarzenia. Właśnie w Dziale Rękopisów i Starodruków Biblioteki Narodowej, którego elewacja stanowiła tło dla spektaklu, znajdują się obecnie autografy najznamienitszych dzieł Herberta. Jednak sąsiedztwo budowli reprezentujących dwie epoki w architekturze stolicy, doskonale licowało z charakterem samego przedstawienia. Również ono, na płaszczyźnie symbolicznej, przerzucało pomost między starym a nowym, między klasycznymi nawiązaniami Herbertowskiego tekstu a nowoczesnymi środkami wyrazu wykorzystanymi w inscenizacji.

Niezwykle licznie zgromadzona publiczność, jeszcze przed rozpoczęciem właściwej części spektaklu, znalazła się w niecodziennej scenerii, bowiem na ten wieczór plac całkowicie zmienił swój charakter. Ruch pojazdów został wstrzymany, fasada Pałacu Krasińskich efektownie oświetlona, na jej tle stanęły zaś trzy gigantyczne ekrany oraz potężne nagłośnienie. Stopniowo zapadała ciemność, tłum wciąż gęstniał, aż wreszcie rozpoczęła się, nie bez drobnych problemów technicznych, pierwsza część wydarzenia, poprzedzona słowem wstępnym dyrektora Biblioteki Narodowej, dr. Tomasza Makowskiego. Jego oficjalne przemówienie, właściwie w formie i treści tego typu okolicznościom, okazało się jedynym przewidywalnym elementem wieczoru. Później na ekranach pojawiły się zdjęcia Chrisa Niedenthala, ilustrujące szarą, ale i groteskową rzeczywistość PRL, wśród nich to najbardziej znane, z transporterem opancerzonym pod afiszem “Czasu Apokalipsy”. Stanowiły one tło dla interpretowanych przez Ewę Dałkowską wierszy z tomu “Pan Cogito”, które powstawały właśnie w portretowanych na fotografiach realiach. Te kilkanaście minut wymownych obrazów i poetyckich tekstów wprowadziło dość poważny nastrój, który rozładowała kolejna część spektaklu, czyli prezentacja zarejestrowanej w 1972 roku przez Telewizję Polską rozmowy z Herbertem, prowadzonej przez Aleksandra Małachowskiego.

Choć nie taka była zapewne intencja Małachowskiego, pokierował on rozmową w sposób, który sprawia że oglądana z dzisiejszej perspektywy, powodowała wśród widowni salwy śmiechu. Groteskowy kontrast między sposobem, w jaki przedstawia Herberta prowadzący, a jego własnymi wypowiedziami, prowadzi do przerysowania, które kieruje tę rozmowę na zupełnie nową, niespodziewaną orbitę. Otóż dotykała ona zagadnienia, które okazało się centralnym tematem całego przedstawienia, mianowicie skomplikowanej relacji między artystą – człowiekiem, zanurzonym w codziennej egzystencji, jednym z nas, nie pozbawionym ludzkich słabości i ułomności, a uproszczonym syntetycznym, odczłowieczonym obrazem Artysty i jego dzieła, jakim chcą go widzieć krytycy czy różnej maści “specjaliści”. W ten sposób dochodzimy do trzeciej i najważniejszej części spektaklu, czyli wyreżyserowanej przez Marcina Libera, multimedialnej inscenizacji opartej na motywach dramatu “Rekonstrukcja poety”, który Herbert napisał w 1958 roku.

Związany z awangardowym teatrem Liber zainteresował się tym tekstem nie tylko ze względu na jego tematykę, ale również na fakt, iż Herbert napisał go z myślą o najnowocześniejszym wówczas medium, jakim było radio. Reżyser wykorzystał więc we współczesnej realizacji spektaklu multimedialne środki, które dzisiaj można uznać za najbardziej progresywne, wierząc że postępuje w zgodzie z duchem tekstu i zamysłem twórcy. Treścią “Rekonstrukcji poety” jest próba przedstawienia postaci Homera poprzez zderzenia dwóch skrajnie kontrastowych sposobów narracji. Z jednej strony mamy akademicki, pozbawiony emocji monolog Profesora (w tej roli Jan Peszek), który prezentuje zimną i analityczną metodę opisu archetypowego antycznego mistrza. Z drugiej – głos samego Homera (Andrzej Chyra), którego Herbert ożywia jako człowieka skomplikowanego, natchnionego lecz zmagającego się z fizyczną ułomnością i ludzkimi lękami. Obserwujemy jego przemianę, związaną z całkowitą utratą wzroku, która prowadzi do traumatycznego przewartościowania jego stosunku do własnej osoby i twórczości, do rzeczywistości i roli artysty świecie.

Aktorów (obok Chyry i Peszka pojawia się jeszcze Maja Ostaszewska w roli żony Homera oraz Rafał Fudalej jako jego syn) oglądamy jedynie na ekranach, we wcześniej przygotowanych w studio sekwencjach, poddanych obróbce i postprodukcji. Uderza niezwykła wyrazistość obrazów, ich syntetyczna prostota podkreślająca wagę każdego szczegółu. Plastyczna strona spektaklu została przemyślana i konsekwentnie zrealizowana w najdrobniejszych szczegółach, włącznie z wyborem kroju pisma, utrzymanymi w ascetycznym klimacie plakatami i materiałami prasowymi. Obrazy tworzyły integralną całość ze ścieżką dźwiękową, za którą odpowiadał eksperymentalny muzyk Robert Piotrowicz. Przygotowana przez niego w studio kompozycja, na żywo uzupełniona była improwizacją w wykonaniu samego Piotrowicza (elektronika, gitara, perkusjonalia) oraz Leszka Możdżera (fortepian). Muzyka idealnie uzupełniała i podkreślała wymowę obrazów, tworząc z nimi spójną całość i wciągając widzów w wykreowany przez reżysera, pełen napięcia świat spektaklu. Nie przeszkodziły w tym nawet uchybienia techniczne.

Moim zdaniem spektakl na Placu Krasińskich był wielkim sukcesem. Nowatorska forma przyciągnęła tłumy, które przerosły najśmielsze oczekiwania organizatorów. Doprowadziło to, niestety, do pewnych problemów ze słyszalnością w przypadku osób, które znajdowały się z boku, daleko od środka placu. Nie obyło się bez technicznych usterek, szwankował jeden z projektorów, niezbędna była krótka techniczna przerwa. Ale czy ma to jakieś znaczenie wobec faktu, że autorom udało się zainteresować – autentycznie zainteresować, wnosząc z ciszy i skupienia, w jakim odbierała spektakl zdecydowana większość zgromadzonych – rzeszę ludzi, którzy z całą pewnością w innych warunkach nie sięgnęliby po tekst Herberta i nie zainteresowaliby się konwencjonalną, akademicką inscenizacją? Szkoda, że nie dostrzegają tego niektórzy z krytyków, którzy wypowiadają się w tonie przypominającym żywo wypowiedzi Profesora ze sztuki Herberta. Lektura tego typu krytycznych relacji smuci tym bardziej, że rozmijają się one przeważnie z istotą samego wydarzenia, kompletnym milczeniem pomijając kwestię estetyki obrazu i dźwięku, które w multimedialnym projekcie są przecież równie ważne jak tekst. Przeważają jednak głosy entuzjastyczne, do których i ja się przyłączam, ciesząc się że wreszcie w Polsce publiczne pieniądze przeznaczone na kulturę trafiają w ręce odważnych, eksperymentujących – a więc i ryzykujących – artystów, zamiast służyć do organizacji kolejnych akademii dla wąskiego grona krytyków i polityków, które tylko ośmieszają ideę popularyzacji sztuki. Warto podjąć to ryzyko, nieuchronnie narażając się na krytyczne głosy konserwatystów, żeby dotrzeć do młodych, ciekawych świata odbiorców i udowodnić im, że za nazwiskami ze szkolnych podręczników nie kryją się nudne posągi, ale żywi, prawdziwi ludzie.
Herbert. Rekonstrukcja poety. Sektakl multimedialny. Reż. Marcin Liber. Muzyka: Robert Piotrowicz. Wykonanie na żywo: Robert Piotrowicz, Leszek Możdżer.Wystąpili: Andrzej Chyra, Jan Peszek, Maja Ostaszewska i Rafał Fudalej. Placu Krasińskich w Warszawie, 27 lipca 2008.