Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (111-112) / 2008

Monika Kozioł,

ANTY-MATER?

A A A
Wystawa „Moja matka nie jest boska” prezentowana w Bunkrze Sztuki, powstała przy współpracy z Korporacją Ha!art. Głównym założeniem tego projektu była praca artystek z tekstem książki Bożeny Keff „Utwór o matce i ojczyźnie” (Korporacja Ha!art., Kraków 2008). Kuratorkami wystawy są Anka Sasnal oraz Martyna Sztaba, które do współpracy zaprosiły sześć artystek.

Książka Keff to obraz relacji matki i córki, publiczna rozprawa z mitami i historią. Wykorzystując konwencje dramatu antycznego i romantycznego, autorka dokonuje analizy stosunków na linii: matka – córka, córka – ojczyzna. Obala także mityczne wyobrażenie miłości macierzyńskiej, która w tym wypadku opiera się w dużej mierze na psychicznym uzależnieniu i dominacji. Matka Żydowska (Demeter) jako ocalały świadek Holocaustu, swoimi doświadczeniami dominuje życie córki, jednocześnie odmawiając jej miejsca w historii swojego narodu. Kiedy córka pragnie zaanektować kawałek przestrzeni domowej i wypełnić go własnymi doświadczeniami, matka konfrontuje ją ze swoją historią, z której tragizmu nic nie może podważyć. Zamknięte w dusznej przestrzeni czterech ścian nie mają dokąd uciec, Usia pragnie wyjść, ale tak naprawdę boi się: „ od kilku miesięcy nie mogę wyjść z domu, ale w domu też być nie mogę” (Bożena Keff, Utwór o matce i ojczyźnie). Bożena Keff przeplata styl niski z wysokim, obok nawiązań do mitologii (mit o Demeter i Korze), literatury romantycznej (Karusia z „Romatyczności” Mickiewicza), pojawiają się odniesienia do kultury popularnej. Usia porównana jest do Ripley, bohaterki filmów science – fiction, która aby ratować statek (dom) musi uśmiercić Aliena (matkę). Jednak Usia nie pragnie fizycznej śmierci matki, jej pragnienia zostały zagłuszone przez Demeter.

Opierając się na tekście książki, artystki przedstawiły prace, w których został wyeksponowany problem złożonych relacji matek i córek. Nie są to ilustracje do utworu, mogą stanowić raczej punkt wyjścia do jego analizy. Jadwiga Sawicka wybrała cytat z książki, zdanie „coś mi się robi”, które umieściła na lampach zwisających z sufitu. Cała przestrzeń sali została podporządkowana instalacji, która na przemian gaśnie i zapala się. Różowy kolor, na tle którego pojawiły się czarne litery kojarzy się z cielesnością. Tekst wyrwany z kontekstu traci pierwotne znaczenie. Wielokrotnie powtórzony, brzmi jak skarga matki, która wymaga ciągłej uwagi, nieustającej obecności uszu córki.

Anna Baumgart przełożyła na język ruchu emocje zawarte w tekście. Dwie postaci o bardzo podobnej fizjonomii tańczą, każdy ich ruch jest wykonywany w powiązaniu z drugą osobą, która stanowi w tym wypadku punkt odniesienia. Słychać obijające się o siebie ciała, tupot stóp. Ograniczone klaustrofobiczną przestrzenią, tak naprawdę są ograniczone własnymi osobami. Kiedy jedna z kobiet próbuje wydostać się przez otwór w ścianie druga skutecznie ją zatrzymuje.

„What it feels like for a girl” to praca Karoliny Kowalskiej, która z teledysku Madonny o tym samym tytule usunęła osobę piosenkarki. Tym samym na pierwszy plan wysuwa się postać staruszki, nie jest to jednak uosobienie słodyczy i łagodności. Bohaterka w amerykańskim stylu „rozbija” się po mieście, zadzierając między innymi ze stróżami prawa. Artystka bardzo swobodnie podeszła do tekstu utworu, bazą dla jej wideo wydaje się sam tytuł wystawy, ważniejsze stało się ukazanie obrazu matki nie-idealnej, nie-boskiej. W tej samej sali znajdują się jeszcze dwie prace. Jedna z nich autorstwa Oli Buczkowskiej, to ogromnych rozmiarów fotografia – kadr ściany z napisem „Suko jedna”. Jest to powiększony tekst, jaki artystka sfotografowała w jednej z damskich toalet publicznych w Łodzi. Słowa skierowane przez kobietę do kobiety, powiększone i przeniesione do innej przestrzeni zyskują nowy kontekst. Czy Usia tak chciałaby krzyczeć do swojej matki? Inna praca tej artystki to instalacja dźwiękowa, w której głos dziecka powtarza słowo „Mamo”, skala dźwięku narasta z każda chwilą, aby nagle ucichnąć. Wołanie dziecka słychać w całej galerii, staje się ono naturalnym składnikiem całej wystawy. Ściga widza, wzbudzając współczucie, które z czasem przemienia się w poczucie osaczenia i terroru.

Autorką instalacji „Transfuzja” jest Dorota Buczkowska. Praca ta składa się z dwóch nadmuchiwanych, przeźroczystych foteli, wypełnionych płynem przypominającym krew. Dodatkowo fotele połączone są ze sobą za pomocą rurki. Jeden z nich nie jest do końca wypełniony powietrzem, leży na podłodze. Transfuzja, odczytywana jako symbol niesienia pomocy drugiej osobie, w tym wypadku zatraca aspekt dobrowolnego poddania się temu zabiegowi. Córka niejako nie ma wyboru, oddaje swoją życiową energię matce. Jest to rodzaj psychicznego uzależnienia. Nasuwa się także skojarzenie z pępowiną, która – jeżeli odniesiemy się do utworu – nigdy nie została odcięta.

Zorka Wollny, w swojej pracy „Córki”, najwierniej odniosła się do tekstu książki. Jest to swoista interpretacja utworu Keff, na który składają się utrzymane stylu reportażu historie z życia kilku kobiet z rodziny artystki. Tytuły, jakimi zostały opatrzone poszczególne części filmu, są cytatami zaczerpniętymi z „Utworu o matce i ojczyźnie”. Dodatkowo całość wzbogacona jest fragmentami nagrań bajek dla dzieci. Osobiste doświadczenia bohaterek mają swoje odbicia w fragmentach utworu literackiego, co sugerują tytuły poszczególnych części filmu. I tak na przykład „Śni mi się, że trzymam”, to w pracy Zorki Wollny historia kobiety, która podjęła się opieki nad swoją matką. Jest to akt miłości córki do matki, który jednak ogranicza, podporządkowuje całe życie opiece nad rodzicielką. W książce natomiast tak zatytułowany został sen Usi, która stojąc na dworcu trzyma w rękach „)coś niedużego, jakby dziecko kilkuletnie, ale to nie jest dziecko tylko kosmaty jakiś strzęp wrzeszczący” (Bożena Keff, Utwór o matce i ojczyźnie), nie mogąc się „tego” pozbyć, stoi i czeka. To matka, którą Usia musi się zająć, od obecności której nie może się uwolnić.

Artystki przede wszystkim eksplorują wątek relacji na płaszczyźnie matka – córka, druga część tekstu Keff, dotyczący Ojczyzny nie została szerzej wykorzystana na wystawie. Jedynie w filmie Zorki Wollny pada zdanie: „Dzieci są dla narodu, dla przyszłości”. Obraz matki, jaki wyłania się w kontekście poszczególnych prac daleki jest od ideału funkcjonującego w tradycyjnym wyobrażeniu, czy wręcz kulcie osoby matki. Nie jest to mityczna rodzicielka, ale często okrutna, dominująca, narzekająca istota, a może po prostu bardziej ludzka?
„Moja matka nie jest boska”. Bunkier Sztuki, Kraków, 7 czerwca – 31 sierpnia 2008. Artystki biorące udział w wystawie: Anna Baumgart, Jadwiga Sawicka, Aleksandra Buczkowska, Dorota Buczkowska, Karolina Kowalska, Zorka Wollny.